Spalona Warszawa i wojenny ślub w rodzinie sierżanta Wałukiewicza

Stolica wyburzana. Bohaterskie miasto spowite jest pożarami. Słychać odgłosy detonacji, huk walących się domów, niekiedy odgłosy wystrzałów, gdy oprawcy rozstrzeliwują ukrywających się w gruzowisku mieszkańców Warszawy. Ślub odbywa się dzień po 11 listopada, zakazanym wtedy Święcie Niepodległości

12 listopada 1944 r. – to wtedy odbył się ten pamiętny ślub. Miesiąc wcześniej Heinrich Himmler, minister spraw wewnętrznych Rzeszy Niemieckiej, stwierdził: „To miasto ma całkowicie zniknąć z powierzchni ziemi i służyć jedynie jako punkt przeładunkowy dla transportu Wehrmachtu. Nie powinien pozostać kamień na kamieniu. Wszystkie budynki należy zburzyć aż do fundamentów. Pozostaną tylko urządzenia techniczne i budynki kolei żelaznej”.

Po wypędzeniu mieszkańców lewobrzeżnej Warszawy specjalne oddziały przystąpiły do rabowania pozostawionych dóbr i niszczenia miasta. Dom po domu, ulica po ulicy. Wojenne zniszczenia Warszawy sięgnęły 84 proc. Wojska sowieckie aż do grudnia 1944 z prawego brzegu Wisły obserwowały, jak Niemcy niszczą bohaterskie miasto.

Marszałek przedwojennego Senatu

Ojciec pana młodego, światowej sławy lekarz okulista i marszałek przedwojennego Senatu w latach 1928-30, prof. Julian Juliusz Szymański (1870-1958) odnotował: „W czasie wojny straciłem wszelki mój majątek, nasz dom został spalony, cała biblioteka i ubrania padły pastwą ognia, mój gabinet został zdemolowany, ale najbardziej szczęśliwe było to, iż każdy członek mojej rodziny, który brał udział w Powstaniu Warszawskim, uratował swoje życie, w tym moi dwaj synowie wykształceni – jeden na okulistę, drugi na ekonomistę, obaj będący Brazylijczykami z urodzenia”.

Z Brazylii rodzina Szymańskich wróciła do odrodzonej Ojczyzny w 1920 r. Mieszkała początkowo w Wilnie, bo profesor objął katedrę okulistyki na Uniwersytecie Stefana Batorego. Po jego przejściu na emeryturę w 1935 r. przeniosła się do Warszawy, gdzie miała drewniany, parterowy domek przy ul. Parkowej 31 (przylegającej do parku w Łazienkach).

Lech Konstanty chodził do renomowanego Państwowego Gimnazjum im. Tadeusza Rejtana, a później, idąc w ślady ojca, studiował medycynę: w latach 1934-36 w Wilnie, a następnie, do 1939, na Uniwersytecie Józefa Piłsudskiego w Warszawie.

Z wybuchem wojny we wrześniu 1939 Lech zgłosił się do Szpitala Maltańskiego, gdzie pracował przez rok pod kierunkiem ojca, dyrektora szpitala, a później jako lekarz stażysta w Klinice Ocznej Uniwersytetu. Jego dyplom lekarski jest datowany na 7 kwietnia 1941.

Cała rodzina Szymańskich była aktywna w konspiracji. W domu przy Parkowej 31 dawała schronienie polskim spadochroniarzom przerzucanym z Anglii, tzw. cichociemnym, którzy w okupowanym kraju współorganizowali konspiracyjne struktury polskiego wojska. Leszek ukrywał nadto niemały arsenał pozyskany głównie z angielskich zrzutów: broń ręczną, pistolety, karabiny maszynowe i granaty. Uzbroiło się dzięki temu 35 żołnierzy Powstania Warszawskiego. Był zaprzysiężony jako lekarz w Armii Krajowej, przyjął pseudonim „Świderski”. Jego brat Juliusz związał się z narodowcami.

Przed wybuchem powstania dr „Świderski” zgłosił się na kwaterę bojową na Woli, a potem walczył jako żołnierz i lekarz przechodząc szlak bojowy: Wola – Stawki – Stare Miasto – kanały – Śródmieście. Prof. Juliusz J. Szymański w swym domu przy Parkowej 31 zorganizował szpital powstańczy.

Kat

W pierwszych dniach powstańcy zajęli Śródmieście, Stare Miasto, Wolę, Powiśle, część Ochoty, Mokotowa i Żoliborza. Nie udało się opanować prawobrzeżnej Pragi ani silnie bronionych mostów.

Główne uderzenie niemieckie zostało 5 sierpnia skierowane na Wolę (została zdobyta 11 sierpnia, podobnie Ochota), a następnie na Stare Miasto (odcięte od Śródmieścia 6 sierpnia, zdobyte 2 września), przez co wbito klin pomiędzy walczący do 30 września Żoliborz a Śródmieście, które było już atakowane także od strony Powiśla (zdobytego 6 września). Mimo tego nie uległo aż do 2 października 1944.

4 sierpnia niemieckie lotnictwo rozpoczęło bombardowanie Warszawy. Wykorzystano bombowce nurkujące Ju-87, tzw. sztukasy. Niemieccy okupanci rozpoczęli mordowanie mieszkańców Ochoty i Woli oraz wykorzystywanie ludności cywilnej jako żywe tarcze. Nie oszczędzili personelu i pacjentów zajętych szpitali. Rzeź Woli to największa masakra ludności cywilnej w czasie II wojny światowej. Zamordowano wtedy ok. 50 tys. cywili, w tym kobiety i dzieci. Kat Woli Heinz Reinefarth nigdy nie poniósł odpowiedzialności za tę zbrodnię. W 1958 r. był nawet wybrany do landtagu w Szlezwiku-Holsztynie, a od 1967 pracował jako prawnik.

Lech Konstanty Szymański, dr „Świderski” (po lewej), z bratem Juliuszem (Júlio Piniorem) w Brazylii. Lata 50. (ze zbiorów rodziny Szymańskich)

Lech Szymański został 5 sierpnia ujęty w rozkazie Batalionu im. Stefana Czarnieckiego (zwanego też „Gozdawa” od pseudonimu dowódcy, kpt. Lucjana Giżyńskiego), gdy ustalono stały dyżur sanitariuszek: „Każda kompania kolejno przydzielała po dwie sanitariuszki do dyspozycji dra »Świderskiego« lub dra »Romana« na zmianę”. „Roman” to pseudonim dra ppor. Eugeniusza Brodowicza (1918-2004). Po klęsce wrześniowej 1939 r. ukrywał swoje medyczne wykształcenie i zatrudnił się w Zakładach Philipsa na Woli jako pomocnik magazyniera. Tu został w 1942 zaprzysiężony w Armii Krajowej, a po ujawnieniu wykształcenia medycznego jako lekarz został przydzielony do Batalionu Kiliński – 5. Kompanii Philips – Wysocki – poczet dowódcy. W czasie powstania był lekarzem szpitali polowych i sprawował dozór lekarski punktów opatrunkowych na stanowiskach bojowych.

Operacje narzędziami kuchennymi

Gdy 13 sierpnia Niemcy zajęli Stawki, zamknął się pierścień wokół Starego Miasta, które teraz stało się obiektem głównego natarcia. Wiadomo, że Lech Szymański 15 sierpnia walczył w obronie reduty ratusza pod dowództwem Bronisława Kalinowskiego ps. „Piotr”. Zastępca „Gozdawy”, kpt. Lucjan Fajer ps. „Ognisty”, odnotował, że ten odcinek trzyma się „dzielnie, choć krwawo”, ale: „Spokojny jestem o redutę, bo ma niezwykle dzielnych żołnierzy”. Wymienił m.in. dra „Świderskiego”.

Niemieckie „sztukasy” bombardowały miasto nie szczędząc szpitali, wyraźnie oznaczonych znakiem Czerwonego Krzyża. 20 sierpnia pod bombami zginęła większość personelu i pacjentów szpitala Batalionu „Gozdawa” przy Długiej 13/15. Poległ wówczas lekarz naczelny batalionu por. dr „Piotr” (Stanisław Wojecki). „Był to tęgi, elegancki pan pochodzenia żydowskiego (…) – wspominał go „Ognisty”. „Zawsze pogodny, z lekkim, ironicznym uśmiechem spoza binokli. Głosem przyciszonym dawał polecenia sanitariuszkom, które mu asystowały przy operacjach”.

Po jego śmierci nowy szpital batalionowy „został zorganizowany przez ppor. dra »Rom[ana]« i ppor. dra »Świderskiego« przy ul Złotej”. Przybywało rannych ze stanowisk bojowych, ofiar bombardowań, pożarów i szerzących się chorób. Trzeba było organizować nowe placówki w bezpiecznych miejscach, przenosić pacjentów. Sale operacyjne były najczęściej w piwnicach, oświetlone świecami, ze zwykłymi stołami. Wśród odgłosu spadających bomb, huku walących się budynków wyczerpani lekarze i sanitariuszki dawali z siebie wszystko. Brakowało narzędzi i leków, koców, a nawet żywności i wody. Operowano niekiedy narzędziami kuchennymi odkażonymi spirytusem.

Wesele

Po nieudanej próbie przebicia się do Śródmieścia dowództwo podjęło decyzję o ewakuacji oddziałów powstańczych kanałami. Dr „Świderski” zapewne ewakuował się kanałami wraz z rannymi używając włazu przy pl. Krasińskich. Wycofywanie pacjentów kanałami – wśród nieczystości, w ciemności i przy zachowaniu ciszy, bo Niemcy wrzucali przez włazy granaty lub karbid – wymagało dużej odporności psychicznej.

Po krótkim odpoczynku „Świderski” został wyznaczony jako dowódca patrolu sanitarnego 2. kompanii, a do dyspozycji miał dwie sanitariuszki: „Grażynę” i „Izę”. Później skierowano go do pracy wśród ciężko rannych w szpitalu polowym w dawnej prywatnej klinice Webera. Po upadku powstania 2 października 1944 opuścił stolicę z ludnością cywilną i przedostał się do oddalonego od Warszawy o ok. 30 km Zalesia Górnego, gdzie w domu wuja, mec. Bronisława Wałukiewicza, zastał najbliższych.

W domu mecenasa na piętrze mieszkało pięciu niemieckich żołnierzy obserwujących pobliski most kolejowy, dowodzonych przez sierż. Ernesta Schrödera, którego Wałukiewiczowie darzyli pewnym zaufaniem. Prof. Szymański z żoną Kazimierą z Wałukiewiczów ewakuował tu swój szpital ok. 15 sierpnia po pożarze domu przy Parkowej 31.

Rodzinny zjazd z powodu ślubu musiał więc być również swoistą przykrywką dla ewakuowanych z Warszawy powstańców.

Ppor. dr Lech Konstanty Szymański ps. „Świderski” poślubił uczestniczkę Powstania Warszawskiego, st. strz. Halinę Danutę Pacewską ps. „Halinka” (1923-2010), walczącą w Lasach Kabackim i Chojnickim oraz na Mokotowie. Wesele odbyło się w Zalesiu Dolnym w domu mec. Bronisława Wałukiewicza.

Brazylia

Prof. Szymański zanotował: „Pod koniec wojny, wraz z nadejściem wojsk rosyjskich do Polski, został utworzony w Lublinie lokalny rząd Polski wyzwolonej. Wyzwolenie pociągnęło za sobą okupację przez Rosjan”. Po sfałszowanym referendum „3 x TAK” z czerwca 1946 i wyborach parlamentarnych (styczeń 1947 r.) gorzko ocenił: „Tak więc Rosjanie z wyzwolicieli przemienili się w okupantów, a władza liberalna z początku okazała się być komunistyczną. Paszporty brazylijskie moich synów pozwoliły mi opuścić Polskę, której system nam nie odpowiadał, tak jak komunistom nie odpowiadał marszałek kapitalistycznego Senatu”.

Synowie profesora emigrowali do Brazylii w październiku 1947, on sam z żoną dołączył do nich dwa lata później.

W 1949 został aresztowany Bronisław Wałukiewicz, wcześniej więzień Gestapo. W tym roku matka Emila, Maria, dostała informację, że jej mąż Zygmunt Wałukiewicz zginął w ostatnim dniu powstania. Zmarł w Szpitalu Wolskim i został pochowany na szpitalnym podwórzu przy Płockiej 26, róg z Górczewską.

W 1960 zamieszkała w Bytomiu Odrzańskim z rodziną syna Emila przy ul. Piaskowej. Została pochowana na bytomskim cmentarzu komunalnym.

***

Ten ślub miał być wyjątkowy także dlatego, że odbywał się dzień po 11 listopada, zakazanym Święcie Niepodległości. Wśród gości zabrakło Emila Wałukiewicza, o którym pisaliśmy już w „TK”, późniejszego mieszkańca gminy Bytom Odrzański.

Emil mógł widzieć się ze swymi braćmi stryjecznymi latem 1939, gdy w stopniu kaprala, jako rusznikarz 1. Pułku Lotniczego, stacjonował na Okęciu.

*Na zdjęciu głównym prof. dr med. Julian Juliusz Szymański, marszałek Senatu RP. Lata 30. (ze zbiorów rodziny Szymańskich)

**Wykorzystano m.in.: zbiory rodzinne Wałukiewiczów i Szymańskich; Lucjan Fajer, „Żołnierze Starówki. Dziennik bojowy kpt. Ognistego”, Warszawa 1957 r.; Jan Kulma, „Dykteryjki przedśmiertne poprawione”, Warszawa 2015 r.; „Raport o stratach wojennych Warszawy”, Warszawa 2014 r.; Maria Wiśniewska, Małgorzata Sikorska, „Szpitale Powstańczej Warszawy”, Warszawa 1991

Maria i Andrzej Perlakowie

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content