Wieńce, smaczne jadło i zabawa do nocy

Nie zabrakło wieńców i bogatych stoisk ze swojskim jedzeniem przygotowanych przez sołectwa. Jak zawsze w Bytomiu mieszkańcy stanęli na wysokości zadania i zorganizowali wspaniałe dożynki

Dożynki Gminne w Bytomiu Odrzańskim rozpoczęła uroczysta msza święta w kościele parafialnym. Następnie uczestnicy zabawy w korowodzie przeszli na rynek niosąc wieńce i chleby, najważniejszy symbol kończącego prace polowe. Chleb i życzenia, żeby nigdy nie zabrakło go mieszkańcom gminy, był też najważniejszy w przemówieniu burmistrza Jacka Sautera. Burmistrz jak zawsze starał się stworzyć atmosferę życzliwości i przyjaźni, w której wszyscy miejscowi i goście dobrze się czują.

Od pierwszych minut zabawy bytomski rynek był wypełniony uśmiechniętymi ludźmi. – Dziękuje wszystkim, którzy włączyli się w przygotowanie dożynek – podkreślał burmistrz, który chwilę później zaśpiewał razem z Wierzbniczankami jedną z ludowych piosenek. Wprawdzie ograniczył się do słów „ku ku”, ale szło mu sprawnie.

Katarzyna Zielonka prowadząca imprezę zachęcała uczestników do odwiedzania stoisk przygotowanych przez sołectwa z: Bodzowa, Bycza, Drogomila, Małaszowic, Wierznicy, Sobolic, Królikowic, Tarnowa Byckiego i przez Stowarzyszenie Społeczności Wiejskiej. Zgodnie z założeniem było swojsko, smacznie i kolorowo. Sołectwa karmiły mieszkańców chlebem ze smalcem i małosolnymi ogórkami, żurkiem, bigosem, ciastem. – Fakt, ze dożynki odbywają się na rynku jest wyjątkowy. Dla Bytomia to wielkie święto – zaznacza K. Zielonka.

Julian Zarówny, pełniący rolę starosty dożynek, przyznał, że dzisiaj praca rolnika jest inna, niż za czasów naszych dziadków. Jednak choć są maszyny, które tę pracę ułatwiają, wciąż to trudne zajęcie. Bywają dni pełne satysfakcji i takie, gdy ręce opadają i sił brakuje.
Przedstawiciele sołectw zachęcali do odwiedzania swoich stoisk. Dzieci nie odstępowały klatek z królikami i indorem. – Postaraliśmy się, żeby było inaczej – żartowała Marzena Werner, która jednocześnie zapraszała na smaczną zupę.

Marika Radosz przyznawała, że praca nad przygotowaniem stoiska trwała dwa tygodnia. Najbardziej intensywne były ostatnie dni, kiedy wykonywano dożynkowe ozdoby. – Dla nas najważniejsza jest dzisiaj satysfakcja, że się udało i jest pięknie. Bardzo nam też zależy, żeby ludzie odpowiedzieli na nasz apel pomocy dla Moniki Malickiej walczącej z chorobą nowotworową – zwraca uwagę M. Radosz.

W wielu miejscach na rynku zbierane były pieniądze na pomoc pani Monice walczącej z ciężką chorobą. – Jestem tym tak bardzo wzruszona, że nie mogę mówić, od razu łzy stają mi w oczach – mówi cicho M. Malicka.

Dożynki gminne trwały do późnych godzin nocnych. – Będziemy tu siedzieć do rana, nawet jak wszyscy już pójdą spać – zapowiedziała pani Urszula.
Monika Owczarek

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *