Awantura w Bodzowie

Niezadowoleni mieszkańcy Bodzowa chcieli odwołania sołtys Agaty Nowak. Zarzucali jej, że z wieloma ludźmi żyje w konflikcie. A. Nowak nie miała sobie nic do zarzucenia, jednak ostatecznie sama ustąpiła ze stanowiska. Jej następczynią została Marika Radosz

o burmistrza gminy Jacka Sautera wpłynęło pismo od grupy 25 mieszkańców Bodzowa, którzy chcieli odwołania sołtys Agaty Nowak. Na stanowisku pracowała od 2014 roku po tym, jak w głosowaniu pod wioskową wiatą wybrali ją zdecydowaną większością obecni na zebraniu bodzowianie.

W zeszły wtorek 9 stycznia A. Nowak stanęła pod tą samą wiatą, ale tym razem w sprawie jej ewentualnego odejścia. – Jak 6 listopada wpłynął wniosek o odwołanie pani sołtys, to nie wiedziałem co robić. Dlatego że część podpisów została zanegowana, co do ich ważności. Wczoraj dostałem pismo z policji z prośbą, żeby dostarczyć oryginał tego wniosku. Dyskutowałem z radczynią, jak mam się zachować. Uwzględniłem to, co powiedziała mi radczyni, że najwyższą władzą na wiosce jest zebranie wiejskie. Wiążącym będzie to, co dziś zdecydujecie. Pismo już jest poza mną, będzie się tym zajmowała policja i prokuratura – rozpoczął zebranie wiejskie pod wiatą burmistrz gminy Sauter, który tak skwitował to, co ostatnio działo się na linii sołtys – część mieszkańców. – Wiem, że się „kochacie”, więc spróbuję wam pomóc, żeby tej miłości już nie uprawiać publicznie.

„Robi wszystko na przekór”

We wspomnianej przez burmistrza petycji niezadowoleni z jej rządów mieszkańcy napisali m.in., że sołtys Nowak „jest osobą konfliktową”, „działa na szkodę mieszkańców i młodzieży”, robi wszystko na przekór” i „nie liczy się z potrzebami mieszkańców”. Zarzucano jej także, że nie informuje mieszkańców o tym, na co są wydawane środki z funduszu sołeckiego, a także że ma ogromny problem komunikacyjny z właściwym dogadaniem się z wioskową młodzieżą.

A. Nowak w odpowiedzi na to pismo napisała do burmistrza: „Stawiane mi zarzuty nie polegają na prawdzie i są bezzasadne. Dokładam należytej staranności, żeby w możliwie jak najlepszy sposób sprawować powierzoną funkcję. Jestem lojalna i uczciwa względem mieszkańców”.

Tak wyglądała korespondencja, którą odczytał burmistrz. I zapytał, jaki mieszkańcy chcą złożyć wniosek formalny.

– O odwołanie sołtysa – zaproponowała młoda mieszkanka wsi Marika Radosz. Z racji tego, że głosowanie miało mieć charakter tajny, trzeba było powołać komisję skrutacyjną, przygotować kartki do głosowania i zorganizować większą ilość długopisów. Kiedy wszystko było już niemal gotowe, burmistrz przed głosowaniem zapytał, czy sołtyska A. Nowak chce zabrać głos. Ta w pierwszych słowach stwierdziła, że, tu cytat, „czuje się zażenowana cała sytuacją”.

– Nie będę szła na ustępstwa i przyzwalała na rzeczy, które są niewłaściwe i niezgodne z prawem. Jestem człowiekiem po przejściach, widzę, co złego dzieje się pod wiatą, jak zachowuje się młodzież i jak nie ma na to kompletnie żadnej reakcji ze strony rodziców – powiedziała A. Nowak nawiązując do libacji, które miałyby się zbyt często odbywać w Bodzowie pod wiatą.

Tu warto przypomnieć, że A. Nowak przez wódkę znalazła się na dnie. Historię jej życia kilka lat temu poznaliśmy w reportażu Aliny Suworow „Odrzuceni”, który został wyemitowany w „Ekspresie reporterów”. Zabrano jej dzieci i dopiero wtedy przyszło otrzeźwienie. Wyprostowała swoje życie, teraz wyciąga innych na życiową prostą. A. Nowak w tym materiale szczerze i bez ogródek mówiła o tym, że umiała się z tym problemem zmierzyć i wygrać, ale także o tym, jak dziś wyciąga innych z opresji alkoholowej współorganizując mitingi AA.
Przez pryzmat swojej pogmatwanej życiowej historii na problem picia jest tak bardzo wyczulona.

– Czy mieszkańcy myślą, że nie będąc sołtysem będę przyzwalała na to, co oni robią? No nie będę – mocno zaznaczyła A. Nowak.

„Sama rezygnuję”

Na końcu zaznaczyła, że „jeżeli wieś ma taką wolę, że chce zmienić sołtysa, to nie trzeba robić głosowania”. – Ja sama zrezygnuję, nie szłam tu na siłę i nie byłam sołtysem z musu. Szanuję wielu ludzi na tej wsi. Dziękuję Marice za wsparcie. Dziękuję młodym i starszym za wsparcie. Jeżeli nie chcecie, żebym była, to nie będę sołtysem. Dziękuję mojemu mężowi, który mnie wspiera – powiedziała na koniec A. Nowak.
Co ciekawe, ustępująca sołtyska sama wskazała swoją następczynię. Była nią M. Radosz, której kandydaturę poparło 21 mieszkańców. Pięciu zagłosowało przeciw, trzy osoby się wstrzymały, a jeden głos został uznany za nieważny.

Po ogłoszeniu wyników głos zabrał burmistrz Sauter: – „Agatka”, jeszcze raz ci dziękuję. Bardzo wysoko oceniam twoja pracę. Demokracja polega na tym, że to wy, mieszkańcy, oceniacie pracę sołtysa, a nie burmistrz. Gratuluję nowej pani sołtys. Mam nadzieję, że nie spotka cię taka sytuacja za miesiąc, za rok, co spotkała „Agatę” – stwierdził J. Sauter.

Świeżo upieczona sołtyska w pierwszych słowach powiedziała, że tak naprawdę do tej pory to ona w dużej części wypełniała sołeckie obowiązki: – Na wiosce tak naprawdę mocno udzielałam się przy wszelkich imprezach.

– Robiła pani więcej niż poprzednia pani sołtys? – zapytałem.

– Można tak powiedzieć… – odpowiedziała bez ogródek M. Radosz.

– Czy pani zdaniem poprzednia sołtys była zła? – dopytałem na koniec.

– Nie, że była zła. Umiała wiele załatwić, organizowała piękny dzień dziecka. Ale w którymś momencie doszło do konfliktu wiejskiego i mieszkańcy się jej sprzeciwili. Może po prostu myślą, że ta zmiana spowoduje, że coś zmieni się na lepsze – skwitowała nowa sołtyska.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *