Dostała maszynę od teściowej I zaczęła szyć

Katarzyna Hoc zajmuje się rękodziełem. Szyje dla dzieci i dorosłych. Co? Kucyki, pandy, misie zwierzęta czy postaci z bajkowych światów, wzory ludowe czy przeróżne widoki – np. plażowe czy morskie, kwieciste. I to wszystko w warunkach domowych

Bytomianka maszynę do szycia dostała osiem lat temu od teściowej. – Chciałam się uczyć szyć, ale ostatecznie pierwsze podejście skończyło się na skróceniu jednej pary spodni dla dziecka – uśmiecha się K. Hoc.

Na kilka lat maszynę odstawiła na bok. Ponownie po nią sięgnęła, kiedy urodziła się jej najmłodsza córka.

– W sklepach szukałam dla niej sukienek, ale nie mogłam znaleźć tego, o co mi chodziło. I wtedy zaczęłam szyć, właśnie dla tej najmłodszej córki. Podpatrywały mnie starsze dzieci i pytały: „Mamo, a dla mnie też coś uszyjesz? Ja chcę torbę, worek”. I to było impulsem do tego, żeby częściej używać maszyny, która przez lata stała gdzieś z boku i zbierał się na niej kurz – mówi K. Hoc.

Z czasem to, co robi w warunkach domowych, zaczęli zauważać znajomi, dla których także zaczęła szyć. I tak po kilku pierwszych zleceniach po Bytomiu Odrzańskim rozniosła się wieść, że u Katarzyny Hoc można zamówić naprawdę fajne rękodzieła.

Pasja i sposób na biznes

Dla K. Hoc szycie w warunkach domowych to wielka pasja. – Dla dzieci szyję kucyki, pandy, misie zwierzęta czy postaci z bajkowych światów, a dla dorosłych wzory ludowe, przeróżne widoki – np. plażowe czy morskie, kwieciste. Każdy znajdzie wzór czy tkaninę dla siebie – wylicza K.Hoc.

 

Oprócz tego tworzy rzeczy mocno praktyczne, jak choćby worki na buty, poduszki, torby, kołderki, kocyki, a nawet torby do wózka robione specjalnie pod klienta.
Co ciekawe, wychodzi także naprzeciw alergikom. – Sama mam dzieci z przypadłościami alergicznymi i wolałabym nie kupić czegoś, co by uczulało. Dlatego w swoich rękodziełach stosuję wypełnienie hipoalergiczne – zaznacza J. Hoc.

Nie spodziewała się, że na jej produkty będzie aż takie zapotrzebowanie. – Zdziwiłam się, że jest zainteresowanie na takie drobne rzeczy, jak np. worki, które dziecko może zabrać nie tylko na zajęcia z wychowania fizycznego, ale także na wycieczkę rowerową. Popularne są również kosmetyczki czy torby na zakupy – zauważa K. Hoc.

I dodaje: – Zawsze zastanawiam się, co może się spodobać innym. Szyjąc produkt często pytam klientów, jakie są ich oczekiwania, czy produkt wykonany przeze mnie spełnia ich oczekiwania. Jeżeli chodzi o indywidualne zamówienia, udostępniam wzory na swoim facebookowym fanpejdżu i pozwalam wybrać z wielu dostępnych. Na Balu-Handmade w mediach społecznościowych publikuję zdjęcia produktów, które zostały już wykonane. Zarówno materiałów, jak i wzorów jest wiele.

„Mamo, patrz, tutaj można coś takiego…”

Produkty szyte przez bytomiankę mają być funkcjonalne i trwałe w użyciu. – Zwłaszcza wspomniane worki wyróżniają się tym, że ogólnie dostępne w sklepach nie mają podszewki, którą ja stosuję w swoich produktach. Projektując, a potem szyjąc, zwracam uwagę na to, żeby rzeczy, które wypuszczam spod maszyny, były funkcjonalne – zaznacza K. Hoc.

Dziś pasja stała się jej źródłem zarobkowania. – Nie jest to jakiś dochodowy biznes, ale fajnie, że można coś robić i ktoś to docenia w sposób wymierny. W tym roku na wiosnę weszła w życie ustawa mówiąca o tym, że można prowadzić działalność bez jej zarejestrowania, jeśli w ciągu miesiąca przychód nie przekracza 1000 zł z małym hakiem. Kupiłam zwykły bloczek do wystawienia rachunków i tak załatwiam rozliczenia z klientami – mówi twórczyni Balu-Handmade.

Dla niej ważne jest to, że może pracować w domu i liczyć na wsparcie rodziny – męża i dzieci, którzy też pomagają.

Ma w domu także pierwszych naśladowców. – Najstarsza córka podpatruje mnie podczas pracy, sama również prosi mnie, bym ją nauczyła szyć, bo chce szyć sama. Często też przychodzi ze swoimi pomysłami i mówi: „Mamo, patrz, tutaj można coś takiego zrobić…” – opowiada bytomianka, która myśli o dalszym rozwoju.

– Chciałabym, żeby z mojej małej pasji wyszło coś więcej, plany na przyszłość oczywiście są – poszerzenie asortymentu, ale na to potrzeba rzecz jasna czasu – kończy K. Hoc.

Łukasz Gała

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *