Wiosna Biedronia w powiecie nowosolskim

– To nie jest tak, że to jest coś nowego, że partia Roberta Biedronia to taki twór, który nagle się zjawił, a ci ludzie, którzy w niej są, że tak powiem, wzięli się z czapki. Nie, oni wszyscy przewijali się przez środowiska lewicowe, poznawali się ze sobą, a teraz po prostu zjednoczyli się pod szyldem Wiosny – mówi Rafał Hoszowski, pełnomocnik nowej partii w powiecie nowosolskim. Wiosna tworzy struktury na naszym terenie i zaprasza do siebie wszystkich, którzy mają dosyć PO i PiS

Wiosna to nowe ugrupowanie, które na polskiej scenie politycznej pojawiło się 3 lutego. Wtedy w Warszawie odbył się konwent założycielski partii, której liderem został były prezydent Słupska Robert Biedroń. Z założenia charakter ideowy ugrupowania jest socjalny gospodarczo i liberalny światopoglądowo; postulaty ugrupowania są również antyklerykalne, feministyczne i proekologiczne.

Wiosna z Biedroniem objeżdża Polskę wzdłuż i wszerz, żeby przedstawić swój program. Jej lider był m.in. w Zielonej Górze.

I tam, i w Warszawie na konwencie był bytomianin Rafał Hoszowski, który został pełnomocnikiem Wiosny na powiat nowosolski.

Jak to się stało, że Hoszowski poczuł Wiosnę?

Zgrana talia kart

– Od dłuższego czasu interesuję się polityką. Byłem już w przeszłości w Ruchu Palikota, w którym był też Robert Biedroń. Potem uczestniczyłem w tym nieszczęsnym projekcie Zjednoczonej Lewicy (po ostatnich wyborach parlamentarnych w 2015 r. nie weszła do Sejmu – dop. red.). Przystąpienie do tego projektu osobiście na spotkaniu w dość wąskim gronie odradzałem Januszowi Palikotowi. Uważałem, że jeśli mamy przegrać, to będąc sami. Zabrakło ułamków, żeby ta Zjednoczona Lewica weszła do Sejmu. Przypomnę, że wiceprzewodniczącą tego ruchu była wtedy Barbara Nowacka, która po tej porażce wyszła z tego projektu. Ja zrobiłem podobnie – opowiada o swoich lewicowych korzeniach Hoszowski.

Zaraz po tym, podobnie jak Nowacka, przystąpił do nowego ruchu, czyli Inicjatywy Polskiej. Ta zrzeszała, tu cytat z Hoszowskiego, „wielu fajnych ludzi z całego kraju” – m.in. Paulinę Piechnę-Więckiewicz czy Grzegorza Pietruczuka, którzy teraz są w ścisłym zarządzie Wiosny.
Rafał Hoszowski zastrzega, że większość ludzi w Wiośnie to nie są polityczni nowicjusze.

– To nie jest tak, że to jest coś nowego, że partia Roberta Biedronia to taki twór, który nagle się zjawił, a ci ludzie, którzy w niej są, że tak powiem, wzięli się z czapki. Nie, oni wszyscy przewijali się przez środowiska lewicowe, poznawali się ze sobą, a teraz po prostu zjednoczyli się pod szyldem Wiosny – podkreśla Hoszowski.

W pewnym momencie Inicjatywa podzieliła się wewnętrznie po decyzji, żeby wejść na wspólne listy z Koalicją Obywatelską w ostatnich wyborach samorządowych jesienią 2018 r.

– Przez trzy lata powtarzaliśmy sobie, że nie ma takiej opcji, abyśmy wchodzili w jakąkolwiek koalicję z PO. Ja uważam, podobnie jak Robert Biedroń, że to jest talia zgranych kart. Powiem więcej: dla mnie nie ma większej różnicy między PO a PiS. Różnica jest taka, że PO uprawiała politykę ciepłej wody z kranu, a PiS letniej, co jeszcze bardziej przeszkadza Polakom. Spójrzmy choćby przez pryzmat małych przedsiębiorców takich jak ja (Hoszowski prowadzi pizzerię w Bytomiu Odrzańskim – dop. red). Jako restaurator działam na tym rynku od 10 lat i widzę, jak to wygląda. O ile PO nie pomagała przedsiębiorcom, to przynajmniej nie przeszkadzała. A PiS rzuca kłody pod nogi. Tu mówimy o działce gospodarczej, w której ja działam – opowiada Hoszowski.

Liberalne spojrzenie

Fundamentem przystąpienia do struktur Wiosny jest jego światopogląd, zupełnie odmienny od wyborców dwóch polskich największych partii.

– Nie rozumiem, jak jako Inicjatywa mogliśmy iść z PO w koalicji w jesiennych wyborach, kiedy wcześniej na wiosnę, m.in. głosami PO, został odrzucony projekt Ratujmy Kobiety, pod którym jako Inicjatywa Polska zebraliśmy ponad pół miliona podpisów. Cała praca została zniweczona, bo PO to światopoglądowo jednak inna bajka, podobnie jak PiS. My w Wiośnie wszyscy jesteśmy o poglądach bardziej liberalnych, nawet bardziej liberalnych niż lewicowych – tłumaczy Hoszowski.

– Skąd w panu ten liberalizm? – zapytałem Hoszowskiego, który się uśmiechnął.

– Zawsze chciałem stanowić o sobie, żeby nikt mi niczego nie narzucał. Uważam, że jeśli kobieta chce przerwać ciążę, bo została zgwałcona, to ma do tego prawo. W każdej sytuacji powinna mieć do tego prawo. Jeśli ktoś chce chodzić do kościoła – żeby to źle nie zabrzmiało, bo nie mam nic przeciwko jakiejkolwiek religii – to niech chodzi. Jeśli ktoś nie chce, to niech nie chodzi. Uważam, że każda religia powinna mieć takie same prawa w Polsce, a teraz według mnie tak nie jest – odpowiada bytomianin.

Liberalne poglądy ma także w kontekście środowiska LGBT. – Pracowałem w Anglii w knajpie, która była stricte gejowską knajpą. Większość personelu stanowili homoseksualiści, w tym sami właściciele, którzy byli gejami. Znam wielu takich ludzi i nie widzę powodu, żeby ich odsyłać na jakiś margines lub źle traktować. Kolejna rzecz – nie rozumiem, dlaczego rządzący źle traktują osoby niepełnosprawne? Ten temat jest pomijany, tak jakby oni byli osobami gorszego gatunku. Ja się na to nie zgadzam – podkreśla Hoszowski.

Co z gospodarką?

Powiatowy pełnomocnik tych struktur mówi, że „to temat bardzo szeroki”, a w rozmowie pod lupę wziął rentowność polskich kopalń. – Były przeprowadzone takie badania, z których wynika, że gdybyśmy wszystkich górników zatrudnionych w sektorze węglowym puścili na urlopy płatne do ich emerytury, to kosztowałoby to nas mniej niż bieżące utrzymywanie kopalń, które są nierentowne i do których trzeba dokładać z budżetu. Prawda jest taka, że tylko prywatne są rentowne. Dlatego my postulujemy zakończenie reanimowania trupa w zakresie wydobycia węglowego i zakończenie ery węgla do 2035 r. Musimy w końcu zacząć rozwijać na poważnie odnawialne źródła energii, które skutecznie blokuje PiS. Mało się o tym mówi, ale w przyszłym roku Polska zapłaci 9 mld kary, jeśli nie będziemy produkować 15 proc. energii z OZE – wylicza człowiek Biedronia w powiecie nowosolskim.

Zwraca także uwagę na zatrudnianie w spółkach państwowych ludzi z klucza partyjnego.

– Co władza się zmienia, są nowi prezesi spółek. Pod nosem mamy KGHM i słyszymy, że jak jedni przychodzą, to drudzy odchodzą. My się w Wiośnie na to nie zgadzamy. Chcemy odpartyjnić spółki skarbu państwa. Żeby zarządzali nimi fachowcy wyłaniani w jawnych, a nie ustawianych konkursach – zaznacza mieszkaniec Bytomia Odrzańskiego.

Hasło, które w rozmowie powtórzył kilkukrotnie, brzmi: „Odpolitycznić wszystko, co jest upolitycznione”.

Jeszcze w marcu w Nowej Soli ma się odbyć spotkanie dla potencjalnych działaczy i sympatyków światopoglądu zbliżonego do Biedronia. A najbliższe takie spotkanie w regionie odbędzie się 6 marca w Żarach.

– Myślę, że w kraju Wiosna narobiła zamieszania, choćby wśród tych, którzy mają dosyć odwiecznej kłótni między PO a PiS. Już wkrótce mocniej zaistnieje także w Nowej Soli. Nie zależy nam, żeby kogoś krytykować, chcemy działać ze wszystkimi – mówi Hoszowski.

– Myśli pan, że w kontekście polityki ogólnokrajowej możecie w przyszłości wyciszyć lub wygasić spór między największymi partiami w Polsce? – zapytałem na koniec.

– Sądzę, że w dłuższej perspektywie tak się stanie. Ale też przyłoży się to tego demografia, bo w którymś momencie ci ludzie, którzy są aktywni od okrągłego stołu, będą musieli odejść. Wszędzie musi być wymiana pokoleniowa, która w naszej polityce nie może nastąpić od 30 lat. To trzeba zmienić idąc środkiem sceny politycznej, może bardziej skręcając w lewo. No i trzeba być konsekwentnym w tym, co się robi. Powiem tak: Wiosna w powiecie nowosolskim nadchodzi.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

One thought on “Wiosna Biedronia w powiecie nowosolskim

  • 10 marca 2019 at 16:19
    Permalink

    Na konwencji a nie konwencie…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *