To nie jest rada dla pracujących?

Ostatnia sesja gminy. W przerwie radni zasiadają w niewielkiej grupce, o czymś żywiołowo dyskutują. W ostatnim punkcie nieśmiało składają wnioski i interpelacje. Jedną z osób, która chce zabrać głos, jest Ireneusz Getz. Radny, mimo że do głosu zostaje dopuszczony, nie może skończyć wypowiedzi. Robi się zamieszanie, wymiana zdań pomiędzy nim a panią wójt.
Spór na sesji dotyczył godzin, w których odbywają się posiedzenia komisji i sesje. – Jeśli miałaby pani pracownika, który jest radnym i on trzy razy… – zaczął I. Getz. – Ale to, że jest radnym, to jego wybór – wtrąciła I. Bojko. – Ale ja chcę wykonywać mój mandat nie po łebkach, tylko należycie – podkreślił radny. – A ja zdania nie zmienię – ucięła I. Bojko.- Ja pani dałem powiedzieć – ratował się radny Getz.
Wójt była bezwzględna: – Jak będę chciała, to przewodniczącemu narzucę i o godzinie ósmej rano będą się sesje odbywać. Wy jesteście na mocy ustawy zwolnieni na ten czas z pracy. Spotykamy się już trzeci rok wszędzie w gminie i mieszkańcy nie żywią szczególnego zainteresowania uczestnictwem w sesji – podkreśliła szefowa gminy. Radny Getz nie ustąpił: – Chciałbym zadać podstawowe pytanie: to jest posiedzenie rady gminy, czy rady wójta czy urzędników? Nie rozumiem jednej rzeczy: kto wyznacza, kiedy ma być posiedzenie? – udało się zadać pytanie radnemu Getzowi. – To od was zależy, czy przychodzicie. Terminy ustalam ja wspólnie z przewodniczącym – odpowiedziała I. Bojko.
Radny poprosił, aby poddać tę sprawę dyskusji. – Satysfakcjonowałaby nas godz. 15.00. Z tego, co słyszałem przed chwilą, tak uważa większość radnych. Jak rozmawiamy w swoim gronie, to wszyscy są zgodni, a teraz boicie się, czy co? Nie rozumiem tego – grzmiał w kierunku kolegów i koleżanek I. Getz. Rajcy jednogłośnie stwierdzili, że nikt się niczego i nikogo nie boi. Podkreślili, że pracodawcy różnie patrzą na to, że zwalniają się z pracy. Często muszą odpracowywać godziny spędzone na sesji.
Do dyskusji włączyła się sekretarz gminy. – Godzina 15.00 jest poza godzinami pracy urzędników. Jako pracodawcy jesteśmy zobowiązani zwrócić pracownikowi czas wolny albo wynagrodzenie i to jest wybór pracownika. U nas nie ma tylu osób w urzędzie, żeby jedna osoba mogła zastępować drugą. Nie możemy sobie pozwolić na rozbudowanie biurokracji. Musicie wziąć to pod uwagę. Nie może być zadowolenia tylko z jednej strony. Sesje są długie, nie mieszczą się w dwóch godzinach. Macie pytania, a pracownik merytoryczny odpowiada na “nie”. Przewodniczący może referować państwa uchwały, tak jak w innych gminach, ale ucierpi na tym wymiana informacji pomiędzy nami a państwem – podkreśliła Izabela Mazurkiewicz, sekretarz gminy.
Zdaniem wójt wniosek z dyskusji jest jeden: – Morał z tego taki, że radnymi powinni być tylko emeryci i renciści – zakończyła dyskusję szefowa gminy.
Kilka dni po spornej sesji poprosiliśmy radnego Getza o komentarz. – Nie chcę tego na razie komentować. Nie byłem do końca przygotowany, ale poruszę tę sprawę na kolejnej sesji – zapowiada I. Getz.
Anna Karasiewicz

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media