O zwolnieniu Trzeciak dowie się premier Szydło?

Na ostatnim spotkaniu w murach szkoły pojawiło się ponad 50 rodziców. Przed nimi przy stole zasiedli: Joanna Trojniarz, inspektor ds. oświaty i wychowania w gminie Nowa Sól, Beata Artwińska, p.o. dyrektora szkoły w Lubieszowie, Izabela Bojko, wójt gminy Nowa Sól oraz wicewojewoda lubuski Robert Paluch. Przybycie tego ostatniego wzbudziło największe wątpliwości rodziców, którzy jak się okazało napisali później w tej sprawie skargę do wojewody.

Po tym, jak I. Bojko przedstawiła sytuację prawną dot. szkoły, z sali posypały się pytania.
– W jakim charakterze jest tu pan Paluch? Zachodzi tutaj konflikt interesów, a można przypuszczać, że również podejrzenie kumoterstwa. Dobrze wiemy, że pan Paluch jest konkubentem pani wójt. Uważam, że nie powinien brać udziału w spotkaniu, bo nie jest bezstronny – zaapelowała jedna z mam.

Wicewojewoda stwierdził, że nie ma podstaw do snucia tego typu podejrzeń. – Idąc tym tokiem rozumowania mógłbym być też stronniczy w przebiegu procedury ustalania kwestii dotyczących rozstrzygnięć nadzorczych, a jak pani widzi są one w pewnej kontrze – odbił piłeczkę R. Paluch dodając, że jest mieszkańcem gminy, na której mu zależy. – Powinien pan siedzieć po naszej stronie – przekonywali rodzice. – Jestem tu, bo pani wójt mnie poprosiła. Na sali są też osoby kompletnie niezwiązane z gminą. Czy uważacie, że to dobre miejsce dla związków zawodowych? – wypalił R. Paluch.

Na te słowa wstała siedząca w pierwszym rzędzie Bożena Pierzgalska, przewodnicząca Sekcji Regionalnej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w Zielonej Górze i podkreśliła, że reprezentuje zwolnioną Wandę Trzeciak. – Jestem tutaj również na zlecenie przewodniczącego zarządu Solidarności – zaczęła B. Pierzgalska, której zaraz przerwała pani wójt. – To jest moje spotkanie. Nie udzieliłam pani głosu. W siedzibie Solidarności może to pani robić, to jest szkoła, a nie związek zawodowy – oznajmiła I. Bojko. – Wiem, że pani bardzo przeszkadzał znak Solidarności na zegarku pani Trzeciak – odpaliła Pierzgalska. – Gdyby mi przeszkadzał, to nie wygrałaby konkursu – zakończyła wójt.

Po tej krótkiej, acz burzliwej wymianie zdań, wójt wyjaśniła obecność wicewojewody na spotkaniu. – Dzisiaj Robert Paluch nie jest konkubentem. Dzisiaj reprezentuje urząd wicewojewoda lubuski. Nasze prywatne sprawy nie powinny was interesować. Dzisiaj jest wicewojewoda i wójt, a nie konkubencki związek – ucięła dyskusję na ten temat I. Bojko dodając, że przyjechała po to, żeby rodzicom wszystko wytłumaczyć. – Nie patrzcie na mnie, jak na wroga. Nie jestem winna tej całej sytuacji. Miejcie pretensje do komisji konkursowej, która nie wychwyciła tych błędów na początku – dodała I. Bojko.

Do napisania tego komentarza skłoniło mnie kilka rzeczy, jednak najważniejszą jest fakt podważenia wiarygodności dziennikarza, a właściwie mojej.

Drogi Czytelniku, staram się wykonywać swoją pracę sumiennie, zawsze przedstawić temat z każdej strony, dotrzeć do informacji, które rzucą jak najwięcej światła na daną sprawę. Tak działam ja, tak pracują moi koledzy i koleżanki z redakcji. Taka jest rola dziennikarzy.

Przypuszczam, że pani wójt Izabela Bojko zdawała sobie z tego sprawę, stąd jej brak prośby o autoryzację wypowiedzi, które pojawiły się w pierwszym moim artykule na temat odwołania dyrektor Wandy Trzeciak.

O te wypowiedzi pytana była przez rodziców uczniów w trakcie spotkania. Pani wójt stwierdziła, że nie odpowiada za to, co pisze redaktor, że może on zrobić z wypowiedzią co chce, dobrowolnie zmieniając jej kontekst. Drodzy Państwo, to mija się z prawdą, co więcej godzi w godność i rolę dziennikarzy. Gwoli wyjaśnienia powiem tylko, że wypowiedź pani wójt dotycząca członków komisji i powodów odwołania dyrektor Trzeciak została przytoczona w całości. Ani jedno zdanie, ich szyk, albo – jak sugeruje pani wójt – kontekst, nie zostały zmienione.

Wszystko zostało nagrane na dyktafon. Pani wójt doskonale zdaje sobie z tego sprawę, więc dziwi mnie jej linia obrony. Jako osoba publiczna powinna brać odpowiedzialność za własne słowa.

Niesmak związany ze zrzucaniem winy na media czułam podczas spotkania nie tylko ja, ale również obecni na sali rodzice, którzy napisali o tym do redakcji. Uznałam, że winna im jestem te kilka zdań wyjaśnień.
Anna Karasiewicz

Anna Krysiak, jedna z mam, zapytała dlaczego W. Trzeciak nie została pełniącą obowiązki. – Pani Wanda niczemu nie była winna. Dlaczego wybrano akurat Beatę Artwińską, która – jak donoszą media – jest prowokatorem całej zaistniałej sytuacji – napisała doniesienie o tym, że konkurs przeprowadzono z błędami? – zaakcentowała A. Krysiak. Wójt poddała w wątpliwość treści publikowane na łamach Tygodnika Krąg. – Te artykuły nie były autoryzowane. Prasa może sobie pisać i różną otoczkę do tego robić. Nie mam wpływu na to, co robi redaktor. Nie wywieram na nich nacisku. Jak nie poproszę o autoryzację, to robią z wypowiedzią to, co chcą – broniła się wójt Bojko. Dodała też, że W. Trzeciak nie mogła pełnić obowiązków w związku z rozstrzygnięciami wojewody. – Nie chciałam ryzykować i brać pani Wandy na to stanowisko. Jeśli okaże się, że gmina przegra w sądzie administracyjnym, to pani Wanda będzie mogła wrócić na stanowisko, jeśli nie – będę musiała przeprowadzić konkurs  – wyjaśniła wójt.

Rodzice zarzucili wójt brak dobrej woli. Podkreślali, że odwołanie odbyło się „po cichu” na początku ferii, że wójt nie wzięła pod uwagę, że W. Trzeciak była dobrym dyrektorem. – Nie oceniam, czy ktoś jest dobry, czy nie. Rozstrzygnięcie jest rozstrzygnięciem – brnęła I. Bojko.

Głos w sprawie zabrały też nauczycielki podkreślając, że poza B. Artwińską w szkole są inne osoby mogące pełnić obowiązki, a sekretarz szkoły Anna Zachorska przypomniała, że przy odwołaniu poprzedniej dyrektor ZS w Lubieszowie Beaty Burdajewicz, powołano się na ten sam artykuł mówiący, że dyrektora można odwołać tylko w szczególnych przypadkach. – Nie można tego dowolnie interpretować. Według orzecznictwa Najwyższego Sądu Administracyjnego powinien tu mieć zastosowanie artykuł z kodeksu pracy mówiący o dyscyplinarnym zwolnieniu, a za jakie przewinienia się dyscyplinarnie zwalnia, to my wiemy. Tylko jak to się ma do pani Trzeciak? –  pytała sekretarz. – Proszę nie mieszać spraw. Odwołanie pani Trzeciak, to był uzasadniony przypadek
– odpowiedziała I. Bojko. – To jest lawirowanie pani wójt. My znamy inną prawdę.  – odpowiedziała sekretarz szkoły. – Trzeba się niesamowicie mocno zastanowić zanim się podejmie tak brzemienne w skutkach decyzje – podkreśliła nauczycielka Danuta Hofman.

Rodzice chcieli, żeby wójt przywróciła dyrektor Trzeciak do czasu rozstrzygnięcia sprawy w sądzie. – Dla transparentności sprawy wolę tego nie robić – odpowiedziała I. Bojko.
– Czy wojewoda dostał zarządzenie dotyczące powołania Artwińskiej? – pytali.
– 22 lutego otrzymałam list, w którym żąda tego dokumentu. Skoro się tak świetnie znacie na prawie administracyjnym, to powiedzcie ile mam czasu na odpowiedź? – odpowiedziała pytaniem wójt dodając po chwili, że odpowie wojewodzie w trybie natychmiastowym.

W końcu, na co z niecierpliwością czekali rodzice, głos zabrała B. Pierzgalska. Swoje przemówienie zaczęła od słów: „To miała być zbrodnia doskonała”. – Informacja o tym, że jest błąd w konkursie, była znana już 18 sierpnia podczas jego przeprowadzania, czego dowodem rozmowa między urzędem gminy a urzędem wojewódzkim, dokładnie z Teresą Kaczmarek z nadzoru prawnego. W wyniku tej rozmowy uznano, że mimo wszystko konkurs zostanie przeprowadzony i jeśli nikt się nie odwoła, to nie będzie problemu. Wiem to od T. Kaczmarek, która potwierdziła to w rozmowie 10 lutego w obecności wojewody, dyrektora generalnego urzędu, kuratora, Wandy Trzeciak i w mojej – opowiadała B. Pierzgalska.

Dodała, że na zaskarżenie konkursu było 30 dni i nikt z osób biorących w nim udział tego nie zrobił, wobec tego minął czas na uchylenie konkursu. – Po prawie pięciu miesiącach do urzędu wpłynęło pismo, podpisane przez panią Artwińską. Zapomniano, że istnieją osoby, które mają prawo zobaczyć taki dokument, chociażby Wanda Trzeciak. Znalazły się w nim informacje, których pani Artwińska nie miała prawa znać. Do tego konkursu nie powinno się już dziś sięgać – zasugerowała B. Pierzgalska.

Powiedziała również, że samo zarządzenie o odwołaniu dyrektor Trzeciak nie miało prawa zostać wydane. – 10 lutego jako Solidarność złożyliśmy zaskarżenie tego zarządzenia i natychmiast zostało ono uchylone. Efektem powinien być natychmiastowy powrót na stanowisko pani Trzeciak. Niedopuszczenie do pracy dyrektora jest łamaniem prawa. Wojewoda na to czeka. Na naszą prośbę, żeby postawić „kropkę nad i”, choć nie jest to potrzebne, wojewoda poprosił o zarządzenie w sprawie powołania p. Artwinskiej, ale go nie otrzymał. A to, dlaczego kurator wydał zgodę, jest sprawą odrębną – kontynuowała B. Pierzgalska.

Następnie zwróciła się bezpośrednio do I. Bojko: – Pani wójt, ma pani ma kolejną szansę zacząć wykonywać prawo i przywrócić panią Trzeciak na stanowisko. Wojewoda czeka na to, żeby pani to wykonała. Obiecuję, że jeśli w poniedziałek, a najlepiej jutro, pani Trzeciak nie zostanie przywrócona na stanowisko, to opis całej tej sytuacji otrzyma pani minister Zalewska, a stamtąd natychmiast pani premier Szydło, bo to jest rzecz niedopuszczalna. Pani zapomina o faktach, które są ewidentne i do sprawdzenia, które znajdują się w dokumentach. Powiem więcej: pani rzuca wredne i podłe oskarżenia pod adresem niewinnych ludzi, członków komisji – zagroziła Piegrzalska.

Wójt nie chciała się odnieść do wystąpienia przedstawicielki „Solidarności”. Zapytała tylko, na podstawie jakiego aktu ma przywrócić Wandę Trzeciak.

Pierzgalska postanowiła dodać jeszcze kilka zdań: – Czy nie jest rzeczą ciekawą, co skłoniło panią Kaczmarek, żeby łamać przepisy prawa i udzielać rad przez telefon, których udzielić nie powinna? Jak państwo sądzą, co takiego się zdarzyło, że w urzędzie wojewódzkim zajmują się dokumentami, którymi zajmować się nie powinni? Jest powszechne przekonanie, że zbrodni doskonałej nie ma. Co oznacza, że ten numer z donosem do wojewody miał być doskonały, miał nigdy nie wyjść. Nikt się nie miał dowiedzieć, kto go napisał, dlaczego napisał i dlaczego wynikają z tego takie skutki. Czy to się skończy u prokuratora? Jak pani wójt będzie to tak ciągnęła, to być może prokurator również się tym zainteresuje – pogroziła B. Pierzgalska.
– Ciekawa bajeczka dla dzieci – podsumował R. Paluch.

I mimo że w dalszej części spotkania miała być mowa o reformie oświaty i rozbudowie szkoły, to większość rodziców opuściła salę wraz z B. Pierzgalską.

W poniedziałek zadzwoniliśmy do Wandy Trzeciak z pytaniem, czy została przywrócona do pracy. – Nikt mnie nie poinformował o tym, że mam wracać – odpowiedziała.

Poprosiliśmy LUW o wyjaśnienie obecności R. Palucha na zebraniu z rodzicami, a także o wyjaśnienie opisanej przez B. Pierzgalską rozmowy telefonicznej pomiędzy gminą a T. Kaczmarek. – Wicewojewoda Lubuski Robert Paluch był na spotkaniu z rodzicami jako mieszkaniec gminy Nowa Sól. Za prawidłowe przeprowadzenie postępowania konkursowego odpowiedzialna jest Wójt Gminy Nowa Sól. Po otrzymaniu dokumentacji z postępowania konkursowego, przed podjęciem decyzji o zatwierdzeniu konkursu, wójt powinien zbadać czy postępowanie konkursowe zostało przeprowadzone zgodnie z prawem oraz czy nie zachodzą przesłanki, określone w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z dnia 8 kwietnia 2010 r. w sprawie regulaminu konkursu na stanowisko dyrektora publicznej szkoły lub publicznej placówki oraz trybu pracy komisji konkursowej, do unieważnienia konkursu.

Dyrektor Wydziału Nadzoru i Kontroli w sierpniu 2016 r. w rozmowie telefonicznej z panią Wójt Nowej Soli informowała o skutkach jakie mogą być w przypadku, gdy do organu nadzoru wpłynie informacja o nieprawidłowościach w przeprowadzeniu postępowania konkursowego – poinformowała nas Aleksandra Chmielińska-Ciepły, rzecznik prasowy wojewody lubuskiego.

Usiłowaliśmy również uzyskać odpowiedzi od kurator oświaty Ewy Rawy, na pytanie dlaczego i na jakiej podstawie wydała pozytywną opinię do odwołania W. Trzeciak, jednak do momentu wysłania gazety do drukarni odpowiedź do nas nie wpłynęła.
Anna Karasiewicz

Anna Karasiewicz

Anna Karasiewicz

Tel. 513 008 555 at a.karasiewicz@tygodnikkrag.pl
Publicystyka
Anna Karasiewicz

Latest posts by Anna Karasiewicz (see all)

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Anna Karasiewicz

Publicystyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *