Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Get Adobe Flash player

Wyślij zdjęcie z wydarzenia

Najbliższe wydarzenie


1 dzień 0 godz. 20 min.
upłynie do najbliższego wydarzenia:
Usta milczą w NDK image
Usta milczą w NDK
data 18-05-2012 • 18:00
• Nowosolski Dom Kultury
nextEvent by JoomlaLoft

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Rzetelna Firma

Rzetelna Firma

Bez szans na własne mieszkanie PDF Drukuj Email
Wpisany przez ark   
piątek, 03 lutego 2012 18:48
Monika Pełka chciałaby mieć wszystkie dzieci przy sobieSiedmioletni syn Moniki Pełki od czterech lat mieszka z dziadkami, bo jego mama nie ma odpowiednich warunków mieszkaniowych. Żeby mogli w końcu zamieszkać razem, kobieta musi dostać lokal socjalny. To jedyne rozwiązanie, bo na zakup nowego mieszkania jej nie stać.

Do redakcji zgłosiła się Monika Pełka z Lubieszowa. Jest załamana. Od czterech lat stara się o przydział mieszkania socjalnego. W tej sprawie interweniowała już u wójta Jarosława Dykiela. Niestety od lat gmina boryka się z brakiem mieszkań socjalnych. Gminie brakuje takich lokali. - Nie wiem do kogo mam jeszcze pójść po pomoc – żali się M. Pełka.

Życie Moniki jest trudne. Kilka lat temu mąż zostawił ją samą z dwójką dzieci. Monika poznała Piotra. Zamieszkali razem. Wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku. Urodziło im się dwoje dzieci. Mieli pracę w masarni w Sławie, wynajmowali małe mieszkanko. Monika musiała jednak zostać z dziećmi w domu. W międzyczasie Piotr stracił pracę. Monika też była bezrobotna. Piotr już od roku szuka zajęcia, pracuje jedynie dorywczo. Pieniędzy na nic nie starcza, a co dopiero na wynajem mieszkania. - Szukaliśmy jakiegoś kąta do wynajęcia. Niestety to bardzo drogo kosztuje, poza tym nikt nie chce wynająć mieszkania rodzinie z czwórką dzieci – żali się M. Pełka.

Najstarszy siedmioletni Damian mieszka z byłymi teściami pani Moniki. - Damian nigdy nie chce od nas odjeżdżać, płacze. Ja także ciężko znoszę tę rozłąkę,która trwa już cztery lata – opowiada M. Pełka. Damian musi mieszkać u dziadków, bo mama nie ma odpowiednich warunków mieszkaniowych. Brakuje dla niego miejsca.

Matka tęskni za synem, z którym widuje się raz w miesiącu. Obecnie Monika z rodziną mieszka z Piotrem w domu jego brata. Jest z nimi również babcia, mama Piotra. W jednym pokoju śpią, gotują i palą w piecu. Nie mają bieżącej wody. Wodę do gotowania i mycia przynoszą ze studni sąsiada. Nie mają kuchni, nie mają łazienki. Żyją bardzo skromnie. W dodatku trzyletni Kamilek jest ciężko chory. Miał sepsę. Teraz rodzice leczą go w jednej z wrocławskich klinik. To sporo kosztuje.

Monika z zawodu jest sprzedawcą, jednak przy trójce małych dzieci pójście do pracy wydaje się nierealne. Piotr, nie ma konkretnego wykształcenia, ani zawodu. Przeszedł tylko przyuczenie do pracy jako murarz. Bezskutecznie od roku poszukuje zajęcia. Szansą dla rodziny jest lokal socjalny. Zapewniają, że nawet taki do remontu. - Sami sobie go przygotujemy do mieszkania – zapewnia Monika. To jednak problem. W gminie od lat brakuje socjali. – Jedyny budynek komunalny jaki teraz mamy, to ten po byłej bibliotece w Lipinach. Nie jest on jeszcze niestety przystosowany do zamieszkania przez ludzi. Na ten rok zaplanowaliśmy tam wymianę drewnianych schodów. W kolejnych latach powstać ma tam około sześć mieszkań – informuje wójt Dykiel.

Na liście oczekujących na mieszkania figuruje 50 osób, pani Monika jest aktualnie na 41 miejscu. Od 10 lat sytuacja niewiele się zmieniła. Jeśli jakieś mieszkanie w gminie się zwalnia, to powoływania jest niezależna komisja, która w porozumieniu z MOPS przydziela mieszkanie.

Monice i Piotrowi pozostaje czekać. Jak długo? Są młodzi, Piotr chciałby pracować. Przyda im się każda pomoc. Najbardziej jednak brakuje im własnego kąta, którego nie musieli by dzielić z 65-letnią mamą Piotra. Bez wody, kuchni i łazienki ciężko też mieszkać z trójką małych dzieci, z których jedno choruje.

Kamila Sietnik

 

Zmieniony: piątek, 03 lutego 2012 12:37