|
Stara broń chemiczna została znaleziona na strychu budynku byłej jednostki wojskowej. Ewakuowano pracujących tam ludzi.
Podczas prac remontowych budowlańcy natknęli się na tajemniczą skrzynkę. Napis na pudełku – chloropikryna, z datą 1974 r. - mówił niewiele. Pracownicy nie sprawdzali co jest w środku, woleli zadzwonić po straż pożarną. Strażacy już nie mieli wątpliwości. - Chloropikryna to techniczny gaz bojowy, który jest szkodliwy dla ludzi – wyjaśnia Czesław Młynarczyk, komendant OSP w Kożuchowie. Kiedy strażacy otworzyli skrzynkę okazało się, że w środku było sześć szklanych ampułek z gazem bojowym. - W tych ilościach oraz przy takich warunkach atmosferycznych jakie panowały, nie byłaby szkodliwa dla człowieka. Gdyby ampułki się zbiły to byłby kaszel i łzy – tłumaczy Tadeusz Król z nowosolskiego urzędu miasta, były wojskowy. Ewakuowano pracujących w budynku robotników. Wezwano policję, straż miejską, poinformowano wojsko, a z Głogowa przyjechała specjalna jednostka patrolu chemicznego. Mundurowi przeszukali cały budynek, żeby wykluczyć obecność innych niebezpiecznych substancji. Ostatecznie skrzynkę zabezpieczono i przewieziono do utylizacji. Historia z chloropikryną to nie pierwszy taki przypadek na terenie byłej jednostki wojskowej. Wcześniej saperzy wielokrotnie musieli zabezpieczać znalezione, albo wykopane z ziemi granaty, pociski artyleryjskie i pancerfausty z czasów II wojny światowej. - Nie wiadomo, ile jeszcze „niespodzianek” kryje ziemia i budynki byłej jednostki wojskowej. Gdyby ktoś natknął się na stare skrzynki czy niewypały, powinien oddalić się od tego miejsca i powiadomić straż pożarną – informuje Cz. Młynarczyk. Mimo ostrzeżeń strażaków władze gminy twierdzą, że teren po wojskowych jest bezpieczny. - Przez kilkanaście lat w koszarach mieszkało ponad tysiąc żołnierzy i nic się nikomu nie stało. Są tam parkingi, drogi i budynki. Od wielu lat mieszkają ludzie, na przykład w budynku nr 6 przy ul. Koszarowej. Nikt nie narzeka, nikomu nigdy nic się nie stało – oznajmia Adam Żyrolis, wiceburmistrz Kożuchowa. Tłumaczy, że podczas przeprowadzania każdej inwestycji teren jest sprawdzany. Samorządowiec podkreśla, że teren po wojsku jest własnością prywatnych inwestorów. - Gmina może ingerować tylko w przypadku, kiedy coś zostanie ujawnione, a właściciel nie podejmie żadnych działań – dodaje A. Żyrolis. Anna Dębska
Chloropikryna to bojowy środek trujący. Opary chloropikryny silnie drażnią błonę śluzową oczu i dróg oddechowych. Chloropikryna działa dusząco, wywołuje ból żołądka, wymioty, a przy większym stężeniu utratę przytomności. W stanie ciekłym powoduje oparzenia skóry. Przy odpowiednio wysokim stężeniu na metr sześcienny, może zabić. Po raz pierwszy użyta została przez Niemców w 1915 roku, w pociskach artyleryjskich. Współcześnie w niewielkim stężeniu używana jest przez wojsko, w celu sprawdzania szczelności masek przeciwgazowych. Wojskowi w maskach, zamykani byli w szczelnej komorze, ampułki z chloropikryną przełamywano i wydzielał się biały gaz. Jeśli poczuli zapach chloropikryny, okazywało się, ze maska jest nieszczelna. Ćwiczenia takie przeprowadzono, przed wejściem w teren skażony. Wojskowi używali chloropikryny o minimalnym stężeniu.
|