Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Get Adobe Flash player

Wyślij zdjęcie z wydarzenia

Najbliższe wydarzenie


0 dzień 23 godz. 19 min.
upłynie do najbliższego wydarzenia:
Usta milczą w NDK image
Usta milczą w NDK
data 18-05-2012 • 18:00
• Nowosolski Dom Kultury
nextEvent by JoomlaLoft

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Rzetelna Firma

Rzetelna Firma

Koniec ery zatęchłych książek i stereotypowych bibliotekarek PDF Drukuj Email
Wpisany przez ark   
sobota, 21 stycznia 2012 08:07
Agata Wojtkowiak do swojej pracy podchodzi na luzieW nowoczesnej bibliotece odeszło się od sterylnej, nienaturalnej ciszy i spokoju. Teraz to miejsca kolorowe, tętniące życiem, w których można zdobyć wszelkie potrzebne nam informacje.

Co takiego jest w bibliotekach, że przyciągają ludzi? Wydawać by się mogło, że w epoce komputerów, nośników cyfrowych i e--booków nikt nie skorzysta już z tradycyjnych form zdobywania wiedzy. A jednak czytelnictwo nie spada, utrzymuje się na stałym poziomie. Biblioteki nie straszą już zatęchłymi książkami i bibliotekarkami w białych kołnierzykach, wyciągniętych pulowerkach dzierganych na drutach, z mysim ogonkiem lub kokiem, spoglądających groźnie spod rogowych okularów. Biblioteki to teraz nowoczesne centra informacji, wiedzy i kultury. A same bibliotekarki od drzwi witają nas uśmiechem, chętne do pomocy, doradzą, jaką lekturę wybrać, pomogą znaleźć, wypożyczą. Zadbane, umalowane, życzliwe, żadnych pulowerków i białych kołnierzyków, a tym bardziej niechęci czy wrogości.

Ciągle się rozwijać

Karolina, Kinga, Julia, Anita i Natalia, to prawdziwe „połykaczki” książekWchodzę do biblioteki publicznej w Bytomiu Odrzańskim. Jest ładnie i czysto. Na ścianach wisi wystawa fotografii. Na użytkowników, bo dziś nie mówi się już czytelników, czeka pięć nowych komputerów z dostępem do internetu, słuchawki, stoliki i kolorowe wygodne fotele. Nowości książkowe leżą na wierzchu i zachęcają do „konsumpcji” jak świeże bułeczki. Jak mówi Janina Czechanowska, która kieruje biblioteką od 11 lat, wszystko po to, by ludzie chcieli przychodzić do biblioteki, by czuli się tu dobrze. I czują się dobrze. Bytomska biblioteka przyciąga jak magnes. Pełno tu wolontariuszy, a wszelkie imprezy i spotkania cykliczne przyciągają tłumy. Użytkownikiem biblioteki jest co czwarty mieszkaniec gminy. Księgozbiór liczy aktualnie ok. 20 tys. książek i audiobooków. Co roku biblioteka kupuje od 500 do 1000 nowości, dzięki którym czytelnictwo nie spada. Od 2006 roku wypożyczanie jest skomputeryzowane , a dyrektorka sukcesywnie stara się o dotacje ministerialne oraz bierze udział m.in. w Programie Rozwoju Bibliotek FRSI Fundacji Billa i Melindy Gates, dzięki któremu pozyskała 8300 zł na zakup sprzętu komputerowego. - Program jest rewelacyjny. Dźwiga biblioteki z zapóźnień i stawia w szeregu nowoczesnych placówek, otwartych na użytkowników oraz uczy współpracy. Jestem teraz zaprzyjaźniona z bibliotekami w Kożuchowie, Przyborowie i Siedlisku. Bierzemy udział w szkoleniach, wymieniamy się doświadczeniami i pomagamy sobie. W 2010 roku skorzystaliśmy z sześciu różnych programów, dzięki którym biblioteka może się rozwijać – informuje J. Czechanowska.

Nie tylko czytanie

Wolontariuszki z bytomskiej książnicy marzą o pracy bibliotekarzaBiblioteka, to nie tylko wypożyczanie książek i korzystanie z internetu, to również działalność Dyskusyjnych Klubów Książek i Klubu Filmowego oraz szereg imprez kulturalnych i spotkań autorskich. Łącznie trzy kluby dyskusyjne zrzeszają ok. 40 osób. Na comiesięcznych spotkaniach, przy herbacie i ciasteczkach, rozmawiają o przeczytanych książkach, ale nie tylko. Takie rozmowy zbliżają ich do siebie. - W klubie jesteśmy już drugi rok. Nie wyobrażamy sobie, by nie przyjść na spotkanie. Zaprzyjaźniłyśmy się ze sobą. Dla nas czytanie książek jest fajne, ale wiemy, że większość naszych rówieśników nie czyta, tłumacząc to najczęściej brakiem czasu – mówią Karolina Molisak, Kinga Topór, Julia Glinka, Anita Skrobacz i Natalia Żygadło, czwartoklasistki z dziecięcego klubu. Czytanie książek, to ich pasja. Ale spotkania dyskusyjne, to również wspólne wypady do kina czy teatru. Na 2011 rok J. Czechanowska zaplanowała dla swoich klubowiczów wyjazd integracyjny całymi rodzinami na kulig do Wierzbnicy oraz czytanie zapierających dech w piersiach legend w kożuchowskich zamkowych lochach. Poza spotkaniami klubowymi, dziewczyny poznają także pracę bibliotekarza. Podpisują książki, układają je, przybijają pieczątki i układają na półkach. Jak zgodnie twierdzą podoba im się taka praca. Podczas ferii także spędzają czas w bibliotece. Robią plakaty, organizują wspólne czytanie, malują postacie z powieści, organizują wystawy i konkursy z nagrodami.

Centrum kultury

Bytomska biblioteka ma w sobie coś takiego, że mieszkańcy do niej lgną. Bo przecież biblioteka, to nie tylko zapchane książkami regały. Na wsiach i w małych miasteczkach to swego rodzaju kulturalne centrum życia lokalnej społeczności. Mieszkańcy Bytomia Odrzańskiego odczuli to zwłaszcza podczas zeszłorocznego remontu domu kultury. Wtedy to biblioteka stała się miejscem spotkań Klubu Emerytów i pań szydełkujących, popijających herbatę i rozmawiających o życiu.

W ubiegłym roku Bytomianie mogli uczestniczyć w spotkaniu z Hansem Joahimem Breske autorem książki „Z Hansem nie rozmawiam. Moje dzieciństwo na Śląsku przed i po 1945 roku”, z podróżniczką Barbarą Meder, autorką książki „Babcia w Afryce”, z Haliną Kuropatnicką-Salamon, niewidomą pisarką z Wrocławia, z Barbarą Gawryluk, autorką książki „Dżok. Legenda o psiej wierności” oraz Krzysztofem Koziołkiem nowosolskim autorem kryminałów. Rok 2011, to również organizacja powiatowego konkursu recytatorskiego, wystawy fotografii, wystawy malarskiej i projekcje filmów. Nad wszystkim czuwa kadra i wolontariusze. - Przychodzę pomagać do biblioteki regularnie. Już jako mała dziewczynka marzyłam o tym, by być bibliotekarką. To zawód dający prawdziwą satysfakcję. Czuję, że wciąż się rozwijam, bo wiedzę wchłania się tu mimo woli. A ludzi, których nie można przyciągnąć książką, przyciągamy spotkaniami autorskimi i imprezami kulturalnymi – przyznaje wolontariuszka Izabela Żak. Janina Czechanowska ciągle ma głowę pełną pomysłów. Z Lucyną Warias, swoją współpracowniczką świetnie się uzupełniają. Dyrektorka jest wizjonerką, a bibliotekarka realistką. – Jesteśmy otwarci na czytelnika, nikomu nie odmawiamy pomocy. Jak długo nic się nie dzieje, to pani Janina już myśli, żeby coś nowego zdziałać – mówi L. Warias. Bytomska biblioteka wychodzi na wprost oczekiwaniom użytkowników. Stara się kupować wszelkie nowości, by wciąż wzbogacać swoją ofertę. Potwierdzeniem wysokiego poziomu „inwestowania” w kulturę jest znalezienie się wśród laureatów Rankingu Bibliotek „Rzeczypospolitej” i Instytutu Książki. W kategorii gmin do 15 tys. mieszkańców bytomska biblioteka otrzymała tytuł „Najlepszej biblioteki w województwie lubuskim – Ranking Bibliotek 2011”.

Siedziba uszyta na miarę

Bibliotekarki z oddziału dziecięcego witają dzieciaki uśmiechemKilka lat temu zrodził się pomysł, by powstała biblioteka w Nowej Soli w sąsiedztwie szkoły muzycznej, liceum ogólnokształcącego i muzeum. Budynek byłej przychodni przy ulicy Bankowej świetnie nadawał się do stworzenia nowoczesnego centrum kultury. Projekt przebudowy powstał w urzędzie miejskim. Udało się zamontować windę i bibliotekę całkowicie przystosować do użytku przez osoby niepełnosprawne. Uroczyste otwarcie miało miejsce 14 lutego 2011 roku. Z  przebudowanego sąsiedniego budynku powstał oddział dla dzieci, który cieszy się ogromnym powodzeniem wśród najmłodszych mieszkańców miasta. Do dyspozycji użytkowników przygotowano w sumie 14 komputerów z dostępem do internetu, które cały czas są zajęte. Księgozbiór biblioteki publicznej liczy dziś 81,5 tys. pozycji, a w 2011 roku zakupiono 1828 książek za 45,5 tys. zł. Stare woluminy są sukcesywnie brakowane. Jeśli jakaś książka została zakupiona z darów od czytelnika, opatrzona zostaje nalepką z informacją kto ją ufundował.

Przychodząc do nowej biblioteki możemy posmakować odrobiny luksusu. Jak mówi dyrektor Elżbieta Gonet, po przeprowadzce książnica rejestruje większą liczbę odwiedzin. Powoli tworzy się moda na czytanie. Telewizyjna kampania Instytutu Książki, zawstydza ludzi, którzy nie czytają. Zmieniły się też wymagania użytkowników. Wzrosła świadomość ludzi jeśli chodzi o higienę. Nikt nie chce już czytać brudnych i zatęchłych książek. A do wypożyczalni audiobooków można przyjść i na miejscu, ze słuchawkami na uszach posłuchać lektury czy muzyki.

Kulturalny miszmasz

Jednym z najważniejszych wydarzeń ubiegłego roku w nowosolskiej bibliotece, to spotkanie z prof. Jerzym Bralczykiem. - Bardzo chciałabym jeszcze go zaprosić – zdradza E. Gonet. Spotkania autorskie i inne wydarzenia kulturalne zawsze powiązane są z książką. Dużym zainteresowaniem cieszyła się też wystawa „Książka grafiką zdobiona”z kolekcji Artura i Mateusza Buttlerów, wernisaż Mariusza Gorzelaka, młodego grafika z Wrocławia oraz wykład i wystawa fotografii Jagody Pawelczak. Biblioteka gościła też w swoich murach „Solanin film festiwal” i wystawę malarską Bogumiła Hodera w ramach Dni Teatru Otwartego. Cykliczną imprezą stała się także Noc w Muzeum i Bibliotece. Rok 2011, to także I Nowosolskie Dyktando Mistrzów, w którym ex aequo wygrali Marek Szopa i Andrzej Wyrzykowski.

Odział dla dzieci oferuje swoim małym czytelnikom także masę ciekawych wydarzeń. Cykliczne stały się już inicjatywy Czytanie na dywanie, Poznajmy się w bibliotece i Nowosolanie czytają dzieciom. W minionym roku poczytać najmłodszym przyszli prezydent Wadim Tyszkiewicz, wicemistrzyni świata w nordic walking Agata Ławniczek, kominiarz Dariusz Kłonowski, st.ratownik Mieczysław Jaroszuk i ratownik medyczny Mariusz Borgosz, policjanci st.sierż. Anna Szwrczyńska i mł.asp. Rafał Gutowski oraz Paulina Bugajska w Wydziału Ochrony Środowiska UM.

Prawie jak w domu

Oddział dla dzieci ma swoich stałych bywalców. Wchodzi Natalia Siwak, a pani Ala, jak mówią na nią najmłodsi, od wejścia wita ich uśmiechem. Mogą porozmawiać z nią, zwierzyć się, pobawić. - Spędzam tu prawie codziennie po 2-3 godziny. Przychodzę od razu po lekcjach. Lubię czytać i grać w teatrzykach. Tu jest zawsze bardzo ciekawie i mam tu wielu przyjaciół – przyznaje Natalia, która zagrała rolę Kubusia Puchatka na balu misiowym w bibliotece. Jak mówią Krystyna Zakrzewska i Alicja Nowaczyk, popołudniami mają w swoim oddziale tłumy dzieci, które przychodzą tu prawie jak do świetlicy. Odrabiają lekcje, grają w szachy, korzystają z komputerów, udzielają się aktorsko w teatrzyku kukiełkowym prowadzonym przez Jadwigę Stojecką. Oddział dla dzieci organizuje też konkursy plastyczne, karaoke, praktyczne zajęcia podczas ferii i wakacji. Wszystkim imprezom towarzyszy czytanie. - Czasem jest tak, że coś zaplanujemy, a spontaniczność dzieci sprawia, że musimy weryfikować wcześniejsze plany – zdradza K. Zakrzewska. Dzieci przychodzą tu nie tylko poczytać i pobawić się. Wiele przychodzi tu po prostu posiedzieć i zaczekać na rodziców czy autobus do domu.

Bibliotekarz też człowiek

Bibliotekarz nie siedzi już w zakurzonych książkach, ale wychodzi naprzeciw oczekiwaniom czytelnikówAgata Wojtkowiak, która w nowosolskiej bibliotece pracuje od siedmiu lat przyznaje, że jest prawdziwym molem książkowym. Ale w żadnym wypadku nie wygląda jak stereotypowa bibliotekarka. Jak mówi, taki obraz, nieprawdziwy z resztą tworzą ludzie, którzy tak naprawdę do książnicy nie chodzą. Od czterech lat prowadzi też klub dyskusyjny dla dorosłych. Spotykają się w gronie stałych bywalczyń w wieku 35-70 lat. Na zasadzie luźnych skojarzeń rozmawiają o książkach kobiety w różnym wieku, z różnych środowisk, z różnymi doświadczeniami życiowymi. Agata Wojkowiak do swojej pracy podchodzi spontanicznie. Stara się zrozumieć potrzeby czytelnicze ludzi, którzy do niej przychodzą. Podpytuje, rozmawia, doradza. Cieszy się z odpowiednio dobranej lektury, gdy ktoś przychodzi i otwarty jest na kolejne pozycje. - Myślę, że bibliotekarz powinien być osobą wyważoną, która posiada wyczucie. Nie każdy to ma. Ja mam wiele pasji, a do życia staram się podchodzić na luzie. Moją misją jest danie czytelnikowi takiej książki, której on aktualnie potrzebuje. W każdym zawodzie jest coś takiego – przyznaje A. Wojtkowiak. Bibliotekarz to człowiek, który musi postępować z duchem czasu, ciągle się dokształcać. Maria Przedwojska, która bibliotekarzem jest od 24 lat, na własnej skórze doświadczyła zmian, jakie tu zachodzą. Nauczyła się obsługi komputera i podstawowych programów, by jak najlepiej pomóc przychodzącym po pomoc użytkownikom. - Nigdy nie byłam stereotypową bibliotekarką – przyznaje – a do biblioteki trafiłam przez przypadek i zostałam już na całe moje życie zawodowe. Najbardziej cenię sobie brak monotonii i kontakt z drugim człowiekiem. Jak mówi M. Przedwojska, ze swoimi czytelnikami zżywa się. Lubi swoją pracę i z przerażeniem myśli o emeryturze. Praca w bibliotece jest dla niej niemal jak tlen do oddychania.

Kamila Sietnik

 

Zmieniony: piątek, 20 stycznia 2012 09:43