Wioletta Kozak sumiennie opłacała składki na ubezpieczenie zdrowotne. ZUS po siedmiu latach upomniał się o niezapłacone ubezpieczenie zdrowotne za lipiec 2001 roku. Oryginał dowodu wpłaty okazał się niewystarczającym potwierdzeniem przekazania pieniędzy. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze.
Wioletta Kozak z Nowego Miasteczka prowadzi działalność gospodarczą. Radzi sobie, mimo kryzysu w naszym kraju. Nie idzie na bezrobocie. Chce pracować i spokojnie żyć. Składki płaci na poczcie, nie wyrzuca dowodów wpłat. Skrupulatnie zbiera wszystkie dokumenty. Wie, że mogą się jeszcze przydać. Niestety, tym razem sumienność pani Wioletty nie przyniosła pozytywnego skutku.
Wioletta Kozak zgłosiła się do naszej redakcji w zeszłym tygodniu. Czuje się oszukana i bezsilna. Wygrać z ZUS-em nie jest łatwo. Nawet jeśli ma się czyste sumienie i oryginały dowodów wpłat.
Problemy Wioletty Kozak zaczęły się w 2008 roku. Wtedy to ZUS po raz pierwszy upomniał się o niezapłaconą składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Zaległa wpłata dotyczyła lipca 2001 roku. Pani Wioletta dostarczyła oryginał dowodu wpłaty, którego domagał się ZUS. Pracownicy skopiowali dokument i na rok sprawa ucichła. Myślała, że już po wszystkim. Posiadała przecież oryginały wszystkich wpłat, wszystkie były płacone na poczcie. Jednak po roku ZUS odezwał się ponownie. – Przyszło do mnie kolejne pismo. Dotyczyło tej samej składki, za lipiec 2001 roku. Pracownicy ZUS-u dali mi do zrozumienia, że sama mam szukać swoich pieniędzy – żali się pani Wioletta. Jeśli oryginał dowodu wpłaty dla ZUS-u nie jest dowodem na to, że składka została opłacona, to co w takim razie nim jest?
- Dowodem na dokonanie wpłaty jest prawidłowo oznaczona wpłata, zaksięgowana na koncie płatnika składek. Wpłata dokonana przez panią Kozak, nie została zaksięgowana na jej koncie w ZUS-ie – informuje Agnieszka Kazoń, rzecznik prasowy ZUS-u w Zielonej Górze. Inspektorat w Nowej Soli, prowadził w sprawie pani Wioletty postępowanie wyjaśniające z Centralą ZUS, jednak nie udało mu się odnaleźć tej konkretnej wpłaty w zbiorze wpłat niezidentyfikowanych. Wystosował też pismo do Banku Pocztowego S.A. Udzielił on odpowiedzi, że nie mogą potwierdzić poprawności przekazania tej wpłaty na rachunek ZUS-u. Archiwizacja dokumentacji w banku wynosi bowiem 5 lat. Po upływie tego czasu wpłaty podlegają brakowaniu.
Wioletta Kozak wzięła sprawę w swoje ręce. Nie chciała siedzieć bezczynnie i czekać na rozwój sprawy. Napisała do Banku Pocztowego S.A. z prośbą o odtworzenie danych z nośników elektronicznych. Niestety i ta próba wyjaśnienia sprawy okazała się nietrafiona. Bank Pocztowy S.A. nie posiadał już elektronicznej dokumentacji z 2001 roku.
Dlaczego i w ZUS-ie sprawa się nie przedawniła? – Należności z tytułu składek na ubezpieczenie zdrowotne nie można dochodzić, jeżeli od terminu ich wymagalności upłynęło 10 lat – podaje rzecznik prasowy ZUS w Zielonej Górze. Wioletta Kozak, ma wystawiony już tytuł egzekucyjny. Wystawiony na dzień przed upływem 10 lat. Otrzymała od ZUS-u decyzję o wysokości zadłużenia. Nie chce jednak po raz drugi opłacać tej samej składki i narosłych odsetek. Posiada oryginały dowodów wpłat, które skrupulatnie przechowuje. Nie uchroniło jej to jednak przed zadłużeniem. Wioletta Kozak od decyzji ZUS-u odwołała się do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze. Sprawa jest w toku. O jej przebiegu na bieżąco będziemy informować.
Kamila Sietnik
|