Urzeczywistnia się to, co przez długi czas traktowano jako plotkę. Wiele wskazuje na to, że „Rolniczak” może zniknąć, przynajmniej z powiatowej sieci szkół. Decyzja w rękach radnych.
O tym, że nowe władze powiatu pochylą się nad kondycją szkolnictwa ponadgimnazjalnego w powiecie zapowiadał już w pierwszym wywiadzie po objęciu fotela starosty Józef Suszyński. - Chcemy je uporządkować z uwzględnieniem demografii oraz poziomem i jakością nauczania – zapowiadał w wywiadzie dla Tygodnika Krąg w styczniu ub. roku J. Suszyński. On jak i cały zarząd kadencję rozpoczynał z mocnym postanowieniem poukładania na nowo szkolnictwa ponadgimnazjalnego.
Powstał specjalny raport przygotowany przez Dariusza Sachaja, etatowego członka zarządu odpowiedzialnego za edukację. Obejmuje m .in. wyniki maturalne uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Pokazuje również jak kształtowały się nabory w ostatnich latach. Najsłabiej raporcie wypadła Szkoła Ponadgimnazjalna nr 6 w Nowym Miasteczku. Wiele wskazuje na to, że zostanie zlikwidowana. Jak informuje Małgorzata Grotowska, rzecznik prasowy starostwa powiatowego, uchwała o zamiarze likwidacji ma być przedstawiona radnym najpóźniej w lutym.
Finansowo na plusie
Zbigniew Ogrodniczuk, dyrektor szkoły, nad którą wisi gilotyna, uważa że sprawa nie jest wcale tak oczywista. - Likwidacja nie jest jeszcze przesądzona, przecież o wszystkim zdecydują radni, a według mojej wiedzy, są w tym temacie podzieleni – mówi Z. Ogrodniczuk nie zgadza się z powodami likwidacji szkoły. Nabory faktycznie są małe, ale to dotyczy wielu placówek. - Wyniki finansowe szkoły są na plusie, dlatego do nas się nie dokłada, utrzymujemy się z subwencji. Biorąc te dwa argumenty pod uwagę, uważam że likwidacja nie byłaby uzasadniona – tłumaczy Z. Ogrodniczuk.
Szkoła jest aktywna. Pod koniec października ub. roku. zorganizowano przy szkole Święto Pieczonego Ziemniaka. Impreza była sukcesem. Jej zadanie było rozpromowanie szkoły. Udało się. - Takimi imprezami jak Święto Pieczonego Ziemniaka czy Kiermasz Ogrodniczy chcemy dawać sygnał młodzieży i rodzicom, że szkoła ma się dobrze, że chcemy działać i mamy pomysły. Ale to jak widać nie przekonało zarządu powiatu – mówi wtedy Ogrodniczuk.
„Uwaga! To działanie na żywym organizmie”
Zdaniem Sławomira Kopyciela, radnego powiatowego z Nowego Miasteczka, decyzja zarządu jest przedwczesna. - Nie znam szczegółów dotyczących likwidacji, ale wiem, że jest szansa na to, żeby w przyszłości gmina przejęła obowiązki organu prowadzącego placówkę, ewentualnie jakieś stowarzyszenie np. rada rodziców. Tylko że nie sądzę, żeby takie ciało biorąc pod uwagę sferę finansową, było w stanie wykupić wszystkie budynki, bo raczej nie byłoby ich na to stać. W sprawie jest jeszcze dużo do dopowiedzenia – podkreśla S. Kopyciel.
Wiesław Szkondziak, burmistrz Nowego Miasteczka uważa, że gmina na dziś nie byłaby gotowa do przejęcia szkoły. - Jesteśmy w trakcie porządkowania tego, co dzieje się w szkolnictwie podstawowym i przedszkolnym. Dopóki tego nie skończymy, nie jesteśmy w stanie skupić się na ewentualnym włączeniu szkoły ponadgimnazjalnej do naszej sieci szkół. Zresztą nie mamy na to pieniędzy w budżecie. O tym możemy ewentualnie rozmawiać w kolejnym roku budżetowym czyli 2013 r. – tłumaczy Szkondziak. Dodaje, że zarząd powinien ostrożnie podchodzić do wszelkich likwidacji w placówkach oświatowych. - To zawsze działanie na żywym organizmie, tam uczy się młodzież, są zatrudnieni nauczyciele, wobec czego trzeba rozsądnie podchodzić do tematu. Dziwię się, że chce się szkołę zlikwidować, skoro nie przynosi ona strat finansowych – mówi burmistrz. Według niego potrzeba czasu na zapoznanie się ze szczegółami działań zarządu i wtedy na ewentualne działanie. - Nie dopuścimy do tego, żeby szkoła przestała istnieć, bo ma zbyt bogatą historię i wielu ważnych ludzi dla gminy wykształciła – kończy Szkondziak.
We wtorek w Nowym Miasteczku doszło do spotkania zarządu powiatu z burmistrzem i radnymi gminy. O jego przebiegu i efektach rozmów poinformujemy za tydzień.
Mariusz Pojnar
|