Od pół roku przejazd kolejowy w Zakęciu jest nieoświetlony. Sytuacja zaniepokoiła mieszkańców. W temacie interweniowała także gmina.
Do naszej redakcji list napisał Jan Firuta, mieszkaniec Zakęcia. Mężczyzna zaniepokoił się, że od pół roku przejazd kolejowy w Zakęciu tonie w ciemnościach. - Nikt się tym nie interesuje, a tam może dojść do tragedii – alarmuje J. Firuta. - Gdy się coś stanie, wszyscy będą umywali ręce – uważa nasz rozmówca.
Postanowiliśmy sprawdzić, czy kwestia bezpieczeństwa na przejeździe jest obojętna urzędnikom. - Przyznam, że nie mieliśmy zgłoszeń w tym temacie – mówi Wiesław Januszewicz, przewodniczący rady gminy w Otyniu. - Zapewniam jednak, że zajmę się sprawą – dodaje.
Nie można jednak powiedzieć, że urzędnicy tematu nie dostrzegają. Wyłączonymi lampami na rogatkach zajmują się pracownicy urzędu gminy. - Próbujemy skontaktować się z koleją. Będziemy monitować, żeby oświetlenie zostało włączone. Z jakim skutkiem, trudno powiedzieć – przyznaje Henryk Radecki, kierownik Referatu Zagospodarowania Przestrzennego, Infrastruktury, Inwestycji Budownictwa i Gospodarki Komunalnej w otyńskim urzędzie. Jednocześnie podkreśla, że włącznie lamp kolejowych to jedyna możliwość na oświetlenie tego odcinka drogi. Gmina nie planuje wstawienia dodatkowych lamp z własnych pieniędzy.
Tymczasem w czwartek otrzymaliśmy informację, że starania gminy przyniosły pozytywny skutek. - Jeszcze dziś do Zakęcia przyjadą pracownicy kolei, którzy sprawdzą czy jest możliwość włączenia lamp. Być może uda się to jeszcze przed świętami – informuje H. Radecki.
Anna Rybarczyk
Czy musi dojść do tragedii na przejściu kolejowym w Zakęciu?
Przy przejeździe kolejowym w Zakęciu są dwie kolejowe lampy oświetleniowe, lecz nie świecą od sześciu miesięcy. Wiadomo, że kolej szuka oszczędności, przy tym nie dbając o bezpieczeństwo ludzi. A przez przejazd w Zakęciu przemieszcza się duża ilość ludzi, mieszkańców i przejezdnych. W odległości 150 i 80 m są dwie lampy gminne, lecz przy samym przejeździe jest ciemno. Szczególnie teraz, gdy przed godziną 14 zaczyna się robić ciemno. Przejeżdżają: samochody, zaprzęgi konne, rowerzyści i piesi. Szczególnie niebezpiecznie jest, gdy dzieci wracają ze szkoły. Co się stanie jeśli któremuś wpadnie noga pomiędzy szynę a płytę betonową? Pomoc może okazać się opóźniona, bo panujące ciemności na przejeździe mogą uniemożliwić szybkie działanie. A przecież sześć miesięcy to dużo czasu. Z moich obserwacji nie widzę zainteresowania tematem Urzędu Gminy w Otyniu, kolei, społeczników jak i radnych wsi Zakęcie i Konradowo, którzy biorą sowite diety (ponad 400 zł miesięcznie). Problemu jakby nie widać. Tragedia może się zdarzyć w każdej chwili. Czy aby urząd gminy, kolej i nasi społecznicy nie umyją wtedy rąk. Nie czekajmy na tragedię, zapobiegajmy jej. Jan Firuta,mieszkaniec Zakęcia
|