|
Ryszard Łabiak, kontrkandydat Dariusza Strausa w poprzednich wyborach na fotel wójta, nie szefuje już kulturze w gminie.
Historia tej współpracy sięga ok. 10 lat. Wtedy wójt Dariusz Straus zatrudnił na stanowisko dyrektora Ośrodka Kultury i Sportu Ryszarda Łabiaka. Historii tej jednak przyszedł kres. R. Łabiak, który podobnie jak D. Straus, kandydował na fotel wójta w poprzednich wyborach samorządowych, nie jest już szefem OKiS. 29. kwietnia dostał wypowiedzenia z pracy, a z końcem lipca drogi obu panów rozeszły się na dobre.
„Szanuj szefa swego...”
Powodem rozstania według wójta D. Strausa była nielojalność. - Nasza współpraca układała się różnie, nie mogę powiedzieć, że tylko źle. Ale w ostatnich kilkunastu miesiącach uważam, że R. Łabiak przesadził. Donosił na mnie do Najwyższej Izby Kontroli, m.in. pisząc oświadczenia o złym wykonaniu Orlika przy szkole czy kanalizacji deszczowej na terenie gminy – wylicza D. Straus. Dodaje, że z nielojalnością a wręcz oszczerstwami ze strony swojego pracownika spotkał się także podczas ostatniej kampanii wyborczej: - Na spotkaniach wyborczych oczerniał nie tylko mnie, ale cały urząd. Mówił np. że jesteśmy jedynym urzędem w Polsce, podkreślam w Polsce, niedostosowanym do obsługi osób niepełnosprawnych. Przecież to zwykłe kłamstwo – uważa wójt. Czy zwolnienie z pracy Łabiaka to jego zemsta polityczna? - A czy którykolwiek szef trzymałby pracownika, który knuje i donosi, który notorycznie próbuje szkodzić i jest nielojalny? Ja mu po prostu przestałem ufać – wyjaśnia D. Straus. I przytacza pewne powiedzenie: „Szanuj szefa swego, możesz mieć gorszego”. - Ja w swojej karierze zawodowej pracowałem w siedmiu firmach i nigdy na swojego przełożonego nie powiedziałem złego słowa – wtrąca D. Straus. Jeden z lokalnych samorządowców mówi nam anonimowo: - Postąpiłbym pewnie tak samo jak Darek. Na pewno z takim pracownikiem nie chciałbym pracować dalej.
Opozycja: To było do przewidzenia
R. Łabiak nie chce komentować całej sprawy: - To była decyzja szefa i nie zamierzać jej oceniać – powiedział tylko R. Łabiak. I dodał: - Ja sobie w życiu jakoś poradzę... Dlaczego nie chce pan się bronić? - pyta. - Niech każdy sam sobie wyrobi zdanie, ja nie zamierzam już do tego wracać – ucina R. Łabiak. Opozycja nie jest ruchem wójta zaskoczona. Radny Paweł Pazdrowski uważa, że zwolnienie R. Łabiaka to naturalne następstwo jego porażki w zeszłorocznych wyborach: - Decydując się na start przeciwko wójtowi liczył się z tym, że porażka skończy się zwolnieniem. Ale z drugiej strony słyszałem publiczne obietnice wójta, że go nie zwolni, a wręcz przeciwnie, dołoży mu obowiązków w pracy, bo skoro ma czas startować to pewnie ma ich za mało – mówi P. Pazdrowski. Co na to wójt?: - Ja tych słów nie wypowiadałem, to była nadinterpretacja ze strony jednej z lokalnych gazet. Marcin Kula, inny radny opozycji również uważa, że zwolnienie R. Łabiaka było do przewidzenia: - Tego kroku wójta należało się spodziewać, trudno mieć w swoich szeregach tak zagorzałego oponenta. Ale niespecjalnie podobał mi się styl rozstania, nie był dżentelmeński – ocenia radny. Nieoficjalnie wiemy, że R. Łabiak spróbuje swoich sił w branży prywatnej, być może otworzy własną firmę. Nowym szefem kultury w gminie został Łukasz Kopij. Wyłoniono go w drodze konkursu.
Mariusz Pojnar
|