|
Zawodnicy Spartakusa wrócili z Krosna z medalami |
|
|
|
|
Wpisany przez masa
|
|
piątek, 13 kwietnia 2012 12:02 |
|
Zawodnicy Spartakusa wrócili z Krosna z medalami
Blisko 100 zawodników z województwa lubuskiego wzięło udział XXI Mistrzostwach Krosna Odrzańskiego. Wśród nich było 32 zawodników UKS Spartakus. Od lata turniej ten cieszy się dużą popularnością i gromadzi czołowych zawodników z naszego województwa. Warto jednak zauważyć, że w tak prestiżowych zawodach młodzi zawodnicy z Otynia zaprezentowali się znakomicie. W kategorii skrzaty VI m. zajął Michał Misztal. Wśród żaków VI m. wywalczył Kamil Hawryliszyn, a IV m. w kategorii żaczki zajęła Daria Wawrzykowska. Znakomicie wypadły też otyńskie młodziczki. Złoto trafiło do Aleksandry Górnej, brąz do Aleksandry Zapłaty, IV m. wywalczyła Sara Tomków, a V m. Zuzanna Kostrzyn. Na podium stanęły także kadetki. I m. zajęła Urszula Filipiak, II m. Dorota Mituta, a IV m. Aleksandra Kostrzon. W kategorii kadeci Bartek Kostrzon uplasował się na III m., a Bartłomiej Lopko na V m.
UKS Spartakus dziękuje Urzędowi Gminy w Otyniu oraz Bankowi Spółdzielczemu w Nowej Soli za wparcie działalności klubu.
(ark)
 Blisko 100 zawodników z województwa lubuskiego wzięło udział XXI Mistrzostwach Krosna Odrzańskiego. Wśród nich było 32 zawodników UKS Spartakus.
|
|
Więcej…
|
|
Dużo pracy to i apetyty spore |
|
|
|
|
Wpisany przez masa
|
|
piątek, 30 marca 2012 13:34 |
|
Dużo pracy to i apetyty spore
Nowosolscy kajakarze po przerwie zimowej wrócili na wodę. W ciągu następnych kilku tygodni na wodzie pokonają niemały dystans, wystarczyłoby, żeby popłynąć z Polski do Szwecji i wrócić
Zima dla kajakarzy wydawałaby się okresem jałowym. Trudno bowiem wiosłować, kiedy wodę skuwa lód. Jednak mimo mało kajakarskiej pogody, grudzień, styczeń i luty to czas ogromnej pracy.
- Siłownia, biegi, basen. Tak spędzaliśmy zimę - mówi Dariusz Cichocki, trener Kajakowego Klubu Sportowego. Mimo tego, że zima to czas żmudnej, nudnej i trudnej pracy, zawodników w klubie nie ubyło. - Wręcz przybyło - mówi D. Cichocki. - Jest sporo młodzieży do przetestowania. Wiadomo, nie wszyscy zostaną mistrzami, ale trzeba ich szukać.
Zima pozwoliła zawodnikom zrobić siłę, teraz będą dalej mordować się na wodzie. - Pierwsze dni na wodzie to ok. 10km do przepłynięcia podczas treningu, potem nie będziemy schodzić poniżej 12 km na treningu. Teraz trzeba zrobić jak najwięcej kilometrów na wodzie, trzeba zbudować odpowiednią bazę do startów. W około 6 tygodni musimy na treningach przepłynąć łącznie około 400 km - uściśla trener Cichocki.
Główny, najbliższy cel to konsultacje w Wałczu. Tam pojedzie czterech zawodników KKS Nowa Sól, nasi najlepsi juniorzy. Konsultacje raz, że pozwalają ocenić faktyczny stan wytrenowania, dodatkowo mogą być drzwiami do kajaków przez duże „K”. A kilku pretendentów do tego, by o nowosolskich wiosłach znów było głośno w Polsce, w klubie mamy, mowa choćby o Marcelu Hołdaku, Michale Dobieckim czy Adamie Raczkowskim. Pierwsze konsultacje odbywają się wiosną, drugie jesienią, porównanie ich wyników doskonale obrazuje progres dyspozycji zawodników. Warto też zaznaczyć, że owe konsultacje są imprezą dla najlepszych młodych zawodników z kraju. Dodatkowo Beata Zawadzka pojedzie na eliminacje seniorów, które odbędą się 22 kwietnia.
Pierwszy start, w którym wezmą udział nasi zawodnicy, odbędzie się 1 maja w Nowej Soli. Kolejne starty to eliminacje juniorów, zawody w Gorzowie, Mistrzostwa Polski Młodzików, Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży, Długodystansowe Mistrzostwa Polski.
Jakie cele medalowe z najwyższej półki stawia sobie klub w nadchodzącym sezonie? - Liczę na medal w kanadyjkach w C1 i C2, w kajakach w K2, zobaczymy w K1, jeśli będzie medal, będzie to miła niespodzianka. Mówię o medalach rangi Mistrzostw Polski, Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży - precyzuje trener Cichocki.
Marek Grzelka
 Nowosolscy kajakarze po przerwie zimowej wrócili na wodę. W ciągu następnych kilku tygodni na wodzie pokonają niemały dystans, wystarczyłoby, żeby popłynąć z Polski do Szwecji i wrócić.
|
|
Zmieniony: piątek, 30 marca 2012 13:43 |
|
Więcej…
|
|
|
Mordercy płaczą do środka |
|
|
|
|
Wpisany przez masa
|
|
piątek, 23 marca 2012 10:49 |
|
Mordercy płaczą do środka
Wtorek, środa, niedziela. Liga darta w Rampie rozegrała w minionym tygodniu trzy mecze
Najpierw Kilerzy spotkali chłopców z Kafla, od słowa do słowa, od lotki do lotki Petela ograł Piastę, a potem Grześ Bitner Zbyszka Morawiaka i mieliśmy remis 1:1. Sęk w tym, że pozostałe gry wygrywali tylko Kilerzy i skończyło się 15:1. Był wtorkowy wieczór, wyły psy, huczały sowy, księżyc złowróżbnie zerkał zza chmur.
Środa, godz. 17.00. W ramach akcji „Okaż czułość rywalowi” jakiś podstępny typ odcina prąd w Rampie, zapalają się świeczki, nastrój, zaduma, spokój, ciepłe słowa. Mecz przełożony o 90 minut. Jarek Bitner przegrywa z Morawiakiem, 1:0 dla Kilerów, Adam Rapa przegrywa z Tomkiem Petelą, 2:0. Ale Bodex ma Madzię Rapę, wygrywa z Adrianem Zaborowskim i jest 2:1. Maciek Matusiak wygrywa z Bogdanem Rapą, 3:1. I Kilerzy wtedy odnotowują drastyczne tąpniecie formy, przegrywają aż osiem meczów z rzędu, zmasakrowani, obici, ale twardzi, po prostu mordercy nie płaczą albo ewentualnie tylko do środka, choć wiedzą, że przegrali już ten mecz, bo 9:3 w tym momencie wygrywa Bodex, a cały mecz 10:6. Bukiet z lotek wędruje po tym meczu do Magdy Rapy, wygrała swoje wszystkie cztery mecze, chłopaki po dwa.
W niedzielny wieczór Gedia grała z Kaflowym. Było równo, ale nie do końca. Gedia wygrywa 10:6. Zostało kilka spotkań, jakieś dwa, trzy tygodnie grania i wielki finał o majstra w lotki.
Marek Grzelka
 Wtorek, środa, niedziela. Liga darta w Rampie rozegrała w minionym tygodniu trzy mecze.
|
|
Więcej…
|
|
Mordercy płaczą do środka |
|
|
|
|
Wpisany przez masa
|
|
piątek, 23 marca 2012 10:49 |
|
Mordercy płaczą do środka
Wtorek, środa, niedziela. Liga darta w Rampie rozegrała w minionym tygodniu trzy mecze
Najpierw Kilerzy spotkali chłopców z Kafla, od słowa do słowa, od lotki do lotki Petela ograł Piastę, a potem Grześ Bitner Zbyszka Morawiaka i mieliśmy remis 1:1. Sęk w tym, że pozostałe gry wygrywali tylko Kilerzy i skończyło się 15:1. Był wtorkowy wieczór, wyły psy, huczały sowy, księżyc złowróżbnie zerkał zza chmur.
Środa, godz. 17.00. W ramach akcji „Okaż czułość rywalowi” jakiś podstępny typ odcina prąd w Rampie, zapalają się świeczki, nastrój, zaduma, spokój, ciepłe słowa. Mecz przełożony o 90 minut. Jarek Bitner przegrywa z Morawiakiem, 1:0 dla Kilerów, Adam Rapa przegrywa z Tomkiem Petelą, 2:0. Ale Bodex ma Madzię Rapę, wygrywa z Adrianem Zaborowskim i jest 2:1. Maciek Matusiak wygrywa z Bogdanem Rapą, 3:1. I Kilerzy wtedy odnotowują drastyczne tąpniecie formy, przegrywają aż osiem meczów z rzędu, zmasakrowani, obici, ale twardzi, po prostu mordercy nie płaczą albo ewentualnie tylko do środka, choć wiedzą, że przegrali już ten mecz, bo 9:3 w tym momencie wygrywa Bodex, a cały mecz 10:6. Bukiet z lotek wędruje po tym meczu do Magdy Rapy, wygrała swoje wszystkie cztery mecze, chłopaki po dwa.
W niedzielny wieczór Gedia grała z Kaflowym. Było równo, ale nie do końca. Gedia wygrywa 10:6. Zostało kilka spotkań, jakieś dwa, trzy tygodnie grania i wielki finał o majstra w lotki.
Marek Grzelka
 Wtorek, środa, niedziela. Liga darta w Rampie rozegrała w minionym tygodniu trzy mecze.
|
|
Więcej…
|
|