|
Nie jesteśmy czystą Polską |
|
|
|
|
Wpisany przez ark
|
|
poniedziałek, 07 listopada 2011 10:14 |
|
Nadleśniczy Józef Prałat od 42 lat pracuje w leśnictwie. Według niego śmieci w lesie jest jednak z roku na rok mniej.
Monika Owczarek: W którym powiecie zarządzane przez nowosolskie nadleśnictwo lasy są najbardziej zaśmiecone?
Józef Prałat: Wstyd to mówić, ale najgorzej jest wokół Nowej Soli. Pozostałą część lasów mamy obok mniejszych skupisk ludzkich. Zawsze w sąsiedztwie miasta jest najgorzej. Staramy się to regularnie sprzątać. Nie powinno tak być. Głównym zadaniem leśniczych nie jest przecież tropienie śmieci.
Ile rocznie kosztuje wywożenie śmieci z lasu?
W tym roku wywieźliśmy już 430 m sześciennych śmieci. Zajęło to 40 ciężarówek. Nadleśnictwo zapłaciło za to 40 tys. zł. Zamiast wydawać pieniądze na sprzątanie, moglibyśmy obsadzić nowym lasem 10 ha terenu. To jednak ogólnopolski problem. Nie tylko w naszych lasach są odpady. Dowiedziałem się, że w tak zwanej Polsce czystej czyli Wielkopolsce, też jest ten kłopot. A zawsze sądziłem, że tam ludzie szanują wspólne. Najlepiej jest w opolskim. Tam jest naprawdę czysto. Zresztą widać to od razu po wjeździe w okolice Opola. Na naszym terenie identyfikacja i utożsamianie się z regionem jest o wiele słabsze.
Jaką widzi pan możliwość walki z leśnymi śmieciarzami?
Najskuteczniejsza pomoc to wsparcie mieszkańców. Jeśli ktoś widzi wjeżdżający do lasu samochód z przyczepką śmieci, powinien spisać numer rejestracyjny i zawiadomić leśniczego. Bardzo dobrze układa się nasza współpraca z nowosolską policją. Funkcjonariusze sprawnie reagują na sygnały o osobach wyrzucających odpady czy też kradnących drewno, bo to nasza kolejna plaga.
|