Reklama

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Rzetelna Firma

Rzetelna Firma

Nowa Sól nie żyje na kredyt! PDF Drukuj Email
Wpisany przez ark   
czwartek, 17 listopada 2011 17:50
Wadim TyszkiewiczNowa Sól dynamicznie się rozwija. Polityka finansowa miasta jest odpowiedzialna i przemyślana. Nie grozi nam żadne bankructwo, jak złowrogo wieszczą regionalne tabloidy, strasząc i wprowadzając w błąd mieszkańców. Sytuacja budżetowa Nowej Soli jest stabilna i lepsza od wielu innych miast w Polsce. Poziom zadłużenia jest bezpieczny i nie można nim szafować w oderwaniu od ogromnych inwestycji realizowanych przez miasto.

Wzrost podatków, po blisko 10 latach ich zamrożenia, jest naturalną, logiczną i uzasadnioną koniecznością. Nowa Sól nie ma niestety ukrytej żyły złota pod budynkiem Urzędu Miejskiego, z której to można byłoby sfinansować wzrost kosztów funkcjonowania miasta. Żeby miasto dobrze się rozwijało, musi inwestować w rozwój, musi też posiadać środki przede wszystkim na bieżące utrzymanie. Niedopuszczalne jest pokrywanie konsumpcji i bieżących kosztów z kredytów. Taka dopiero droga prowadziłaby do bankructwa. Po prostu ze swoich, miejskich pieniędzy (z podatków) zapłacić musimy między innymi za oświetlenie miasta, sprzątanie, odśnieżanie, za przedszkola, za dodatki mieszkaniowe, za utrzymanie dróg itd. itp. Nikt na te zadania nam pieniędzy nie daje. Skoro wydatki i koszty z roku na rok drastycznie rosną, to muszą się znaleźć środki na ich pokrycie, jeśli chcemy żeby miasto nadal sprawnie funkcjonowało.

Nie można pominąć też faktu, że rząd naszego kraju łamiąc  art. 167 Konstytucji, zrzuca na nasze barki kolejne zadania, nie przekazując na ten cel środków finansowych. Tak się dzieje np. w przypadku podwyżek płac dla nauczycieli, współfinansowania pomocy społecznej czy dopłat do stypendiów itd. Tylko w związku z nową ustawą, dotyczącą pieczy zastępczej, musimy gdzieś znaleźć w budżecie w przyszłym roku ok. 80.000 zł. Gdzie? Skąd? Czyim kosztem?

Wzrost podatków w ciągu 10 lat o 10% to dużo czy mało? W tym czasie płaca minimalna wzrosła z 760 zł do 1500 zł, czyli o blisko 100%. W ciągu 10 lat niemal wszystkie koszty funkcjonowania miasta znacząco wzrosły i musieliśmy je pokryć z bieżących wpływów oszczędzając na czym się da. Np. paliwo w tym czasie podrożało z 2,9 zł, na 5.50 zł, czyli o blisko 100%. Za sprzątanie miasta płacimy o blisko 700% więcej (99 tys. w 2003 r./800 tys. zł w 2012 r.). Za oświetlenie miasta płacimy o ponad 100 % więcej (650 tys. zł w 2003 r./1.23 mln zł w 2012 r.). Na przedszkola wydajemy o blisko 60% więcej (4,9 mln zł w 2002 r./blisko 8 mln zł w 2010 r.).  Za utrzymanie dróg zapłacimy w przyszłym roku o blisko 400% więcej (99 tys. zł w 2003 r./800 tys. zł w 2012 r.). Podobne wzrosty są niemal na wszystkich kosztach funkcjonowania miasta. Jak się więc to ma do 10% wzrostu podatków w ciągu blisko 10 lat?

Co do wzrostu podatku od gruntów o 120%, to można by powiedzieć, że lepiej było przez 10 lat podnosić podatek o 9% rocznie i wyszłoby na to samo. Tylko trzeba było to zacząć robić 10 lat temu. Przez te lata mieszkańcy Nowej Soli płacili bardzo niski podatek, przez co sporo zaoszczędzili, i to jest złe? Po podwyżce dalej mamy jedne z najniższych podatków w regionie! To chyba powinien być punkt odniesienia, a nie demagogiczne wypowiedzi i populistyczne napuszczanie ludzi na siebie i szczucie ich procentami.

Nikt nie lubi podnoszenia podatków, ale każdy świadomy mieszkaniec miasta wie, że to jest nieuniknione wraz ze wzrostem kosztów utrzymania miasta. Tak jak w gospodarstwie domowym. Nie można tylko stawiać wymagań, nie dając od siebie nic. Każdy by chciał żyć w mieście czystym, ładnym, oświetlonym z wyremontowanymi drogami, szkołami, placami, parkami, z nowymi boiskami i chodnikami itd. Jak to zrobić bez pieniędzy? Podobnie jest  z basenem, o którym wszyscy marzą. Ja też. Wszyscy chcieliby basenu, tylko czy wszyscy mają pomysł na to, skąd wziąć pieniądze na jego budowę, a później na jego utrzymanie? Na budowę możemy przynajmniej część pieniędzy próbować pozyskać z zewnątrz, ale za jego utrzymanie co roku będziemy musieli sami zapłacić, m.in. właśnie z naszych podatków.

Biorąc pełną odpowiedzialność za miasto przyjęliśmy podstawową zasadę: koszty utrzymania muszą być pokryte z bieżących wpływów (z podatków, a nie z kredytów), a inwestycje prorozwojowe przede wszystkim z pieniędzy pozyskanych z zewnątrz, spoza miasta. Ogromne, a co za tym idzie- kosztowne  inwestycje, jakich nie da się nie zauważyć w Nowej Soli, są realizowane dzięki pracy i skuteczności garstki urzędników, pozyskujących pieniądze z różnych źródeł, w tym przede wszystkim z Unii Europejskiej. Żeby pozyskać pieniądze z zewnątrz, trzeba mieć tzw. „wkład własny”, który najczęściej waha się od 15% do 50%, choć na budowę ściany przeciwpowodziowej i promenady wzdłuż kanału portowego, wywalczyliśmy blisko 95% dofinansowania. Ten „wkład własny” rzeczywiście w części finansujemy z zaciągniętych kredytów, nie chcąc drastycznie podnosić podatków. Mamy przy tym wieloletni plan inwestycyjny i wieloletni plan finansowy.

Nowa Sól ma dobrą i stabilną sytuację finansową. Do limitu zadłużenia mamy jeszcze sporo rezerwy, w odróżnieniu od wielu innych gmin i miast. Można by zadać pytanie: czy warto było zaciągnąć kredyt na 30 mln zł żeby zrealizować inwestycje warte 150 mln zł? Według mnie warto. My tych kredytów nie przejedliśmy, tylko zainwestowaliśmy, zwiększając wartość składników majątkowych Nowej Soli. Bo trzeba inwestować w rozwój miasta, żeby ono ożyło, żeby zaczęło się napędzać dalej już własną siłą. Mieszkańcy, szczególnie młodzi, mają spore wymagania. Wszyscy chcieliby mieszkać w mieście bogatym, przyjaznym i nowoczesnym. Jak do tego doprowadzić, zarządzając miastem niezbyt bogatym, po przejściach? Odpowiedź jest jedna: trzeba mądrze i rozsądnie inwestować w rozwój, i to robimy.

Często można usłyszeć sprzeczne ze sobą głosy: dlaczego nie zbudowaliście jeszcze basenu, nowego stadionu czy kolejnych dróg, z drugiej zaś strony ci sami ludzie kwestionują wzrost podatków i wzrost zadłużenia miasta. Żeby coś zbudować, czy stworzyć, trzeba mieć pieniądze, a my jesteśmy skazani sami na siebie, czyli albo na coś się złożymy (podatki) i to zbudujemy, albo tego nie zrobimy i wtedy nie powinniśmy narzekać, że czegoś nie mamy.

Jestem przekonany, że realizując nasz plan rozsądnego inwestowania w rozwój, doprowadzimy za kilka lat do tego, że Nowa Sól będzie spełniała wszelkie kryteria nowoczesnego, przyjaznego, europejskiego miasta, z którego będziemy jako mieszkańcy dumni.
Wadim Tyszkiewicz
Zmieniony: piątek, 18 listopada 2011 08:48