Od kanalizacji do problemów z wodą

W porządku obrad Rady Gminy Kolsko we wtorek 23 maja znalazła się strategia gminy. Uwzględnione w niej zostały dwa wielkie zadania: kanalizacja Konotopu oraz budowa kładki na Obrzycy. Radni przyjęli już wcześniej uchwałę o kanalizowaniu Konotopu, zostały jednak wprowadzone zmiany do projektu, które wymusiły ponowne jej głosowanie.

Iwona Brzozowska tłumaczyła, że radni jeszcze raz się nad tym pochylają, ponieważ do projektu została wpisana zmiana w postaci przydomowej oczyszczalni przy leśniczówce w Konotopie. – Analiza efektywności ekonomicznej wykazała, że taniej będzie wybudować przy leśniczówce małą oczyszczalnię, niż ciągnąć tam rurę kanalizacyjną. Ponowne przyjęcie tego zadania w formie uchwały jest wymogiem Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich – mówiła I. Brzozowska.

Radna Elżbieta Szymczak złożyła jednak wniosek o rozdzielenie tematów kanalizacji od kładki, a tym samym osobne nad nimi głosowanie. – Jestem bardzo za kanalizacją Konotopu, ale uważam, że kładka jest za droga – wyjaśniła.
I. Brzozowska zwróciła uwagę, że jeżeli nie dostarczy do Urzędu Marszałkowskiego strategii w proponowanym brzmieniu, wnioski zostaną odrzucone, a gmina nie otrzyma dofinansowania.

Przewodniczący rady Marek Rybarczyk zaproponował przerwę. Radni w kuluarach dyskutowali nad propozycją E. Szymczak. Zgodnie stwierdzili, że to jedyny czas na pozyskanie zewnętrznego dofinansowania obu inwestycji. Po przerwie, przy jedynym głosie sprzeciwiającym się E. Szymczak, odrzucili wniosek o oddzielnym głosowaniu nad inwestycjami. Następnie, już razem z radną Szymczak, przyjęli całość proponowanej uchwały zawierającej strategię gminy Kolsko, która zostanie umieszczona w gminnych dokumentach strategicznych.

Wójt poinformował radnych, że gmina wciąż czeka na nabór wniosków w związku z rewitalizacją zabytkowego parku w Kolsku.
– Konserwator zabytków przedłuża w tej sprawie postępowania. Mam nadzieję, że zakończy się we właściwym terminie i zdążymy z naszym wnioskiem – oznajmił H. Matysik.

Wójt wrócił też do tematu problemu z wodą na kolejowym terenie w Konotopie. O sprawie wielokrotnie pisaliśmy w Tygodniku Krąg. – Cały czas dochodzi tam do wycieku wody z wodociągów. Pracownicy gminy wraz z mieszkańcami nieustająco szukają wycieku, jak do tej pory bez powodzenia – mówił H. Matysik. Wójt przypomniał sytuację sprzed kilku tygodni, kiedy to przed Wielkanocą przyjechał pracownik PKP, zakręcił główny zawór i pojechał. Ludzie zostali na święta bez wody. Na polecenie gminy zawór odkręcono, żeby nie generować większego wycieku, zakręcano go na noc. – Troszczymy się o to, żeby jakoś ludziom pomóc. Teren jednak należy do  kolei. Staramy się go przejąć, ale wszelkie procedury na kolei trwają zwyczajowo bardzo długo. Tymczasem ludzie są zaniepokojeni i ja ich rozumiem – relacjonował wójt. H. Matysik podkreśla, że kolej jest zobligowana do dostarczenia wody na tym obszarze, bo to ich obowiązek. – Mają zapłacić należność główną za wodę wraz z odsetkami. Cisza, nikt się tym nie interesuje. Z kolei gmina nie może wydawać środków na inwestycje w nieswoich gruntach. Może więc te rachunki zmobilizują PKP do rozmów z nami – zastanawia się wójt Matysik.

Tymczasem przy odkręconym zaworze ucieka z wodociągów kubik na godzinę. – To bardzo dużo. A co, jeżeli dojdzie w którymś miejscu do zarwania gruntu? – dopytywała radna Szymczak.
H. Matysik oznajmił, że ze wstępnych ustaleń wynika, że woda nie trafia w miejsce, gdzie stoją budynki. Źródła wycieku jednak nie zlokalizowano. – Może płynie do rzeczki? – zastanawiali się radni.
Wójt zapowiedział, że zamierza się spotkać z mieszkańcami nieruchomości przy ul. Kolejowej, żeby im wszystko wyjaśnić i porozmawiać o problemie.
Monika Owczarek

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *