Małosolne, kiszone, korniszony – trwa szał na ogórki

Zaczął się w połowie lipca i opanował cały kraj. Jedyny, niepowtarzalny, rok wyczekiwany sezon na ogórki. Kobiety zaczynają dzień w pracy od ogórkowej relacji z działek i ogródków. Trzeba się pochwalić, ile ogórków się zebrało, co się z nich zrobiło i co jeszcze w planach. Kiedy już nie dają rady obrobić tego zielonego warzywa, dzielą się nim z sąsiadami i koleżankami. Ogórki wędrują więc z rąk do rąk

Od kilku dni w pracy, sklepie, na targu, w autobusie wszyscy rozmawiają o ogórkach.
Szaleństwo jest tak potężne, że żaden temat w rozmowach nie przebija się tak mocno. Radość z urodzaju na to warzywo daje satysfakcję. Wyraźnie widać, że ogórek stał się sposobem na poprawę humoru. W doskonałych nastrojach są gospodynie w Konotopie, które zaprosiły nas do swoich ogródków, żeby pokazać grządki z ogórkami i opowiedzieć, co z nich robią. Wszystkie zgodnie przyznają, że trwa wielki sezon na ogórki, które królują na stole podczas śniadania, obiadu i kolacji

W ogródku u pani Józi

J. Wysocka zrobiła już kilkadziesiąt słoików ogórków

Rodzina Józefy Wysockiej siedzi przy stoliku na podwórku, bo każdy chce coś dodać o ogórkach. W końcu smakoszami są od dziecka i najlepiej wiedzą, które ogórki pani Józia robi najlepsze. Tylko mąż dyplomatycznie unika odpowiedzi mówiąc, że od 46 lat zajada się ogórkami żony i nawet nie wie, jak mogłyby smakować inaczej. – Uprawiam ogórki od 40 lat. Wcześniej robiła to moja mama. Ogórki były u nas zawsze, nie przypominam sobie sytuacji, w której nie mamy ich w ogródku. Sieję je zawsze w maju, na Stanisława. Tak gdzieś w połowie lipca zaczynamy zbiory – relacjonuje pani Józia. Przyznaje, że dzisiaj kupuje nasiona, ale za czasów jej mamy i babci zostawiało się dużego ogórka i później z niego brało nasiona. – Zdarza się, że wyschną szybciej i sezon jest krótszy. Czasami dopada jakaś zaraza – mówi J. Wysocka.

W rodzinie państwa Wysockich w pierwszej kolejności robi się ogórki małosolne. Dodaje się do nich: koper z kwiatem, czosnek, chrzan korzeń i ewentualnie liście, pieprz w ziarnach, czasami liście wiśni lub czarnej porzeczki i zalewa zimną lub gorąca wodą z solą kamienną.
– Zajadamy się nimi już po dwóch dniach. Nie ma nic lepszego od chleba ze smalcem i takim ogórem od naszej mamy – zachwala zięć Kazimierz Pietrzak.

Pani J. Wysocka uwija się z ogórkami jak w ukropie. Nie ma czasu, bo w kolejce zaraz będą następne warzywa, a tymczasem dzień w dzień to ogórki zbiera się wiadrami. Jednocześnie z małosolnymi robi kiszone oraz ogórkowe sałatki. Kiedy rodzina nie zje małosolnych, ściera je do słoiczków i robi zapasy na zupę ogórkową. – Wszystko przygotowuję na dworze, żeby nie robić w domu bałaganu. Mogę sobie porozkładać słoiki, które schną na słońcu i koper nie leci mi na podłogę – stwierdza J. Wysocka.

Pani Józia wchodzi do pobliskiej piwniczki i wynosi z niej kolejne słoiki z kiszonymi i inne
– z ogórkowymi sałatkami. Dostaję widelca, żeby spróbować. Sałatka świetna, łagodna. – Ziemniaki, gulasz i taka sałatka smakują razem wspaniale – dodaje K. Pietrzak.

Pani Józia zachęca do jedzenia małosolnych zrobionych wczoraj. Są lekko słone, chrupiące, ale już dobre. – Cały czas walczę z tymi ogórkami, trwa to już drugi tydzień, a tej roboty wcale nie widać – żartuje pani Józia. Codziennie zrywa wiaderko i dodatkowo dzieli się z sąsiadką, bo zielone warzywo wyjątkowo w tym roku obrodziło.

Trzeba wiedzieć, kiedy robić ogórki

Zimowa mizeria to specjalność Elżbiety Szymczak. W tym roku zrobiła już 30 słoików i to jeszcze nie koniec. – Tnę ogórki na takie grubsze plastry, ręcznie nożem, nie w szatkownicy. Do tego cebulę też w plastry. Wszystko solę i odstawiam na kilka godzin, żeby puściło sok. Kiedy to się stanie, odlewam wodę i robię zalewę z octu, wody, cukru i pieprzu. Wychodzi taka słodko-kwaśna, bardzo smakuje mojej rodzinie – zapewnia E. Szymczak. Obowiązkowo przygotowała małosolne. Nie może być przecież tak, że w lipcu w domu nie pachnie ogórkami, koprem, czosnkiem i chrzanem. To tradycyjny zapach, który przypomina dzieciństwo, daje poczucie bezpieczeństwa i przenosi w beztroskie czasy. – Trzeba pamiętać, żeby używać tylko soli kamiennej. Do małosolnych, jak sama nazwa mówi, trochę mniej soli, do kiszonych więcej – tłumaczy E. Szymczak.

Krystyna Karaś każdego dnia ogląda, jak dojrzewają jej ogórki

A jakie są proporcje? Panie Ela i Józia na to pytanie zamierają i mają zaskoczone miny. – Jak to jakie proporcje? – dopytują, jakby nie dosłyszały. – Każdy wie jakie są proporcje, to oczywiste od dziecka, przekazywane z dziada pradziada. Tyle trzeba, żeby było dobrze – śmieją się kobiety.
Przyznają zgodnie, że choćby przepis był identyczny, proporcje ściśle zachowane, to ogórki każdej gospodyni będą się od siebie różnić. – Niech pani wierzy, naprawdę każde są inne. To niesamowite, ale tak jest – śmieje się pani Józia.

Według niej ogórki od każdej z gospodyń mają inny dmak, bo każda inaczej dobiera produkty, w innej kolejności je dodaje. Jednej wychodzą lepiej małosolne, drugiej kiszone, a innej pikle. J. Wysocka przyznaje, że czasami mogą się nie udać. Ona jednak takie zepsute od razu wyrzuca, tym sposobem rodzina nawet nie wie, że doszło do „ogórkowej awarii”. Jest jednak taki czas, kiedy żadna kobieta nie bierze się za ogórki. To tak zwane trudne dni u pań. – Wtedy się nie ryzykuje, bo nie wyjdą. Wiele opowieści na ten temat słyszałyśmy i zawsze finał był jeden, słoiki były do wywalenia – przyznają rozmówczyni.

Panie nie rozumieją, jak ktoś może opowiadać, że mu szkodzą ogórki. – To na pewno najadł się takich z marketu, gdzie nawozem podsypane. Po ogórkach od razu widać, które są pędzone, bo mają ciemnozielony kolor. Te naturalne, bez chemii, są jaśniejsze – wyjaśnia J. Wysocka. Zaleca ludziom z miasta kupowanie ogórków od gospodarzy i koniecznie wybieranie jaśniejszych. Zdaniem pani Eli ogórki nie powinny nikomu szkodzić, bo to samo zdrowie.

Gospodynie z Konotopu podkreślają, że nie tylko małosolne i kiszone królują na ich stołach. Z dużych okazów po obraniu ze skóry wydłubuje się nasiona, następnie tnie w pasy i robi pikle. – To żadna filozofia – zapewnia pani Ela. – Po włożeniu do słoików zalewa się słoną zalewą i chwilę gotuje – dodaje.

Ogórkowym przysmakiem opisywanym w wielu książkach są korniszony. Ta potrawa jest robiona na bazie octu. Potrzebny jest także liść laurowy, ziele angielskie, marchewka, gorczyca, sól i cukier. – Z korniszonami trzeba uważać, bo trzeba je gotować tylko przez krótką chwilę. W przeciwieństwie ogórki zrobią się miękkie – uprzedza E.
Szymczak.

Serce się cieszy, są jak ukryte skarby

W ogródku H. Wojtkowiak została już zasiana druga partia zielonego przysmaku

Kolejnymi zagonami ogórków na naszej drodze były te w ogródku Krystyny Karaś i Heleny Wojtkowiakowej. Panią Karasiową zastajemy na polu. Delikatnie rozchyla liście ogórków i pokazuje, ile ich ma. – Córka zerwała już kilka wiader i pojechała robić. Ja już coraz rzadziej zajmuję się przetworami. Nie mam tyle siły, pałeczkę więc przejmują dzieci i się ze mną dzielą – cieszy się.

Wciąż jednak bardzo lubi ogórki po warszawsku. Ogóry kroi w grube plastry i zalewa syropem z octu i cukru. K. Karaś przyznaje, że wciąż pamięta smak ogórków swojej mamy. Wtedy, przed laty, były robione w wielkich drewnianych beczkach. Smakowały wyjątkowo. Później weszły słoiki i tak już jest do dzisiaj. – Lubię przychodzić na pole i patrzeć, jak ładnie rosną. Rozchylam delikatnie liście i widzę ogórki, jak skarby leżące na ziemi. Wtedy się człowiekowi serce raduje – mówi ze śmiechem pani Krystyna. Obok niej na rozgrzanej ziemi, tuż przy ogórkach, leżały dwa koty. Tak jak ich właścicielka wyraźnie zadowolone z tegorocznych zbiorów.

H. Wojtkowiak robi na zimę około 60 słoików. Jednocześnie nieustająco trwa sezon na małosolne, w miejsce zjedzonych robione są natychmiast kolejne, żeby były do codziennego podjedzenia. – Babcia robi bardzo dobre ogórki, takie do ręki – zachwala mała Klaudia. Jest jeszcze za mała, żeby robić przetwory, pomaga jednak zrywać. Pani Helena potwierdza, że w tym roku ogórki obrodziły. Najgorzej jak przychodzą duże upały. Wtedy liście żółkną, zwijają się i koniec. Kiedy zaczyna się je podlewać zimną wodą, można zaszkodzić jeszcze bardziej.

H. Wojtkowiak przyznaje, że kiedyś dodawała do ogórków kiszonych liście z drzew owocowych, ale od pewnego czasu leci tylko tradycyjnie: koper, chrzan, czosnek, sól. Zimą po otwarciu słoika wyciąga się ogórka i takiego kładzie na talerzu do drugiego dania. Kolejne słoiki przysmaków są zużywane do sałatek warzywnych, ściera się ogórki na zupę. – Czasami ktoś mi opowiada, że zrobiła mu się w słoiku zupa, że wszystko się zepsuło. Powodem może być ładowana w ogórki chemia, wtedy tak się dzieje – wyjaśnia H. Wojtkowiak.

Pani Helenka przynosi kolejne zrobione przez siebie ogórki. Wszystkie w dużych słoikach, z tzw. gumką i na sprężynę. – Ile razy były już w nich robione ogórki? – pytam. – Nie mam pojęcia, chyba kilkadziesiąt, to takie pokoleniowe słoiki, tylko gumki się wymienia – mówi zadowolona pani Helenka.
Gospodyni przyznaje, że trudno jej powiedzieć, czy przy jakimś warzywie jeszcze tak duże się dzieje, jak przy ogórkach. – W zeszłym roku wszyscy w okolicy robiliśmy keczup z cukinii i pomidorów. Też wszyscy tylko o tym mówili – wspomina i natychmiast przynosi jeden słoiczek z ubiegłorocznych zapasów. Rzeczywiście smakuje jak keczup.

Teraz całymi dniami rozmawia się o ogórkach. W rodzinie pani Heleny ogórkowe szaleństwo z pewnością potrwa dłużej, bo już zasiała kolejne grządki tego warzywa. Jak tylko jedne przestaną rodzić, zaczną następne i tak do września.

– W każdym domu powinny być zrobione ogórki na zimę. Trudno powiedzieć, jak z tymi różnymi sałatkami, bo to sprawa gustu. Kiedy jednak w lipcu w mieszkaniu pachnie małosolnymi, a zimą bierze się zrobiony w letnim słońcu na podwórku słoik kiszonych, to człowiek jest szczęśliwy – oznajmia Stanisław Wojtkowiak. Zachęca wszystkich, którzy jeszcze nie zrobili ogórków do zakasania rękawów i wzięcia się do roboty. To sposób na rodzinne szczęście i wspomnienia dobrych letnich dni.
Monika Owczarek

Monika Owczarek
Monika Owczarek

Latest posts by Monika Owczarek (see all)

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail
Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *