To nie obowiązek, ale przyjemność

Oddanie krwi to dla mieszkańców nie tylko obowiązek, ale i przyjemność. – Po wszystkim najbardziej lubię iść do jakiejś ciężkiej pracy – śmieje się Jacek Żelazny

W minionym tygodniu w domu kultury w Kolsku odbyła się kolejna akcja poboru krwi. Z 21 zarejestrowanych mieszkańców 15 otrzymało zgodę od lekarza. W sumie kolszczanie oddali blisko 10 litrów krwi. – Jestem bardzo zadowolony. Dziękuję wszystkim dawcom. W takich chwilach jeszcze bardziej dociera do mnie, jak bardzo ważne jest to, co robimy – mówi Rafał Kokornaczyk, organizator akcji.

Od kilku lat strażacy z Kolska regularnie biorą udział w zbiórkach krwi. Dwa, do trzech razy w roku organizują akcję na miejscu. Jak trzeba, jadą oddać krew do Wolsztyna lub Nowej Soli. – Jesteśmy w tym rozkręceni, polubiliśmy oddawanie krwi i jest to dla nas oczywiste – mówi Kamil Waszkowiak, wieloletni krwiodawca.

Z kolei Jakub Sekuła ma już za sobą siedem cykli. – Wiadomo, pierwszy raz serce waliło mi nieco mocniej. Teraz uważam, że to obowiązek i każdy powinien oddawać krew, a już na pewno strażak – zwraca uwagę Jakub. Zapewnia kolegów, że to nic nie boli, a wręcz dobrze działa na każdy zdrowy organizm. – Uczestniczyłem w wielu strażackich akcjach. Widziałem wypadki. Wiem, że moja krew jest potrzebna i że może kiedyś i ja będę potrzebował takiej pomocy – zauważa Jakub.

W oddawaniu krwi debiutuje Michał Lebiedziński. Uczestniczy tylko w akcjach organizowanych w Kolsku, ma już za sobą cztery sesje. Z wielkim zainteresowaniem towarzyszyli mu synowie. Gabryś zapewniał, że krew jest bardzo ważna, bo trafia do serduszka. – Jest wszędzie, w każdym miejscu mojego ciała. Musi być, jest ważna i trzeba uważać, żeby nie wypłynęła przy skaleczeniu, bo każda kropla jest cenna – wyjaśnia Gabryś Lebiedziński. Zapowiada, że jak tylko tata zacznie oddawać krew, zamierza trzymać go za rękę. – Jak będę duży, też oddam – podkreśla.

Michał zdradza, że choć przy pierwszym oddawaniu krwi był poddenerwowany to w kolejnych przypadkach był już spokojny.

– Jeżeli ludzie się obawiają, to niepotrzebnie – przekonuje.

Prawdziwym weteranem oddawania krwi jest Jacek Żelazny. Zaczął w 1987 r. i robi to nieprzerwanie do dzisiaj. W sumie oddał ponad 30 litrów. Od niedawna towarzyszy mu syn. – Moi bracia też się angażują. Z oddawaniem krwi jest tak, że jak się raz spróbuje, to stale się myśli o tym, żeby zrobić to kolejny raz. Zawsze mam tak, że później idę do domu i ciężko pracuję fizycznie. Doskonale mi to robi – mówi ze śmiechem pan Jacek.

Każda zbiórka jest organizowana za pośrednictwem Centrum Krwiodawstwa z Zielonej Góry. W zespole jest lekarz, który kwalifikuje każdą dorosłą osobę, która się zgłosi. Trzeba wypełnić formularz, szczerze odpowiedzieć na wszystkie pytania, nie przyjmować leków, nie palić przed oddaniem krwi papierosów. Można za to zjeść śniadanie. Zdarza się, że pomimo spełnienia wszystkich warunków ktoś zostanie zdyskwalifikowany ze względu na słabe lub zbyt głęboko ukryte żyły.

Zbiórka w Kolsku trwała pięć godzin. Kolejna akcja jest zaplanowana za kilka miesięcy.

Dla strażaków z Kolska to był podwójnie wyjątkowy dzień. Oficjalnie został bowiem zarejestrowany Strażacki Klub Honorowych Dawców Krwi Polskiego Czerwonego Krzyża przy OSP Kolsko. – Dziękujemy pani Grażynie Krzyśko za wsparcie i pomoc w założeniu klubu. Zapewniamy, że będziemy prężnie działać, bo jak się Kolsko za coś bierze, to zawsze z sercem – zapowiada R. Kokornaczyk.

 

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *