Strażacy chodzą po domach i zbierają… złom

– Noże, nożyczki ostrzę, garnki lutuję i… zbieram złom na tomograf – wołał z uśmiechem do mieszkańców Jarosław Jaskulski, naczelnik miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej w Kolsku. Ochotnicy z tej jednostki wymyślili akcję czyszczenia podwórek mieszkańców z niepotrzebnego złomu. Pieniądze zarobione na skupie zostaną przekazane na zakup tomografu

„Mamy pierwsze efekty zbiórki złomu na tomograf w kwocie ok. 14 tys. zł. Dziękujemy” – taki krótki film w poniedziałek na swoim Facebooku opublikował Paweł Zapeński, przewodniczący rady gminy Kolsko.

Na filmie wypowiadają się strażacy-ochotnicy z tej miejscowości. Wcześniej wpadli na pomysł pewnej ciekawej akcji, która ma wesprzeć zbiórkę publiczną na zakup tomografu. W ubiegłym tygodniu rozpoczęli eskapadę po wszystkich sołectwach w gminie w poszukiwaniu… złomu.

„Zajeżdżamy do chłopa…”

W sobotni poranek wsiadłem w jeden z samochodów, by wspólnie ze strażakami poszukać na posesjach mieszkańców nie tylko tego, co mogłoby trafić na skup, ale też tego, czego kupić się nie da za żadne pieniądze, czyli ludzkiej solidarności.

Tuż po godzinie 9.00 zapakowałem się do samochodu strażackiego, który po złom ruszał akurat do Uścia, jednej z najdalej oddalonych od serca gminy miejscowości.

Do naczelnika Jarosław Jaskulskiego zadzwonił telefon. – Za chwilę ktoś u pana będzie. Za jakieś 10 minut, dziękuję za wiadomość. Ruszaj, bo ludzie dzwonią – ponaglił kierowcę Jaskulski, do którego w sprawie zabrania złomu zadzwonił jeden z mieszkańców. Zdradził, że pierwszy telefon odebrał tuż po 7.00 rano.

– Wczoraj jechaliśmy przez Kolsko i jechała pewna pani na rowerze. Zapytaliśmy, czy na podwórku jest jakiś złom. W pierwszej chwili odpowiedziała, że nie. A potem przypomniała sobie – i z tym do mnie zadzwoniła – że ma taką wielką starą sieczkarnię. Trzech chłopaków trzeba będzie, żeby ją wynieść. U tej pani będziemy później – oznajmił naczelnik kolskiej straży.

Akcja zbiórki złomu miała ruszyć właśnie w sobotę, ale zainteresowanie było tak duże, że strażacy zaczęli kilka dni wcześniej.

– Obawialiśmy się, że nie wyrobimy się w jeden dzień, bo zainteresowanie mieszkańców przerosło nasze oczekiwania. Powiem panu jedną sytuację. Zajeżdżamy do chłopa myśląc, że będzie miał małą kupkę złomu, a on nam oddał prawie 2,5 tony. Dasz pan wiarę? – pytał retorycznie Jaskulski, kiedy byliśmy w połowie drogi do Uścia.

Kiedy przejeżdżaliśmy koło jednej z posesji, wychylił się przez okno i do jednego z mieszkańców rzucił z uśmiechem: – Noże, nożyczki ostrzę, garnki lutuję i… zbieram złom na tomograf” – zażartował naczelnik OSP.

Pomysłodawcą całej akcji był Kamil Waszkowiak, z-ca naczelnika OSP w Kolsku. Do straży zaczął chodzić, jak miał 3 lata. Prowadzał go tam dziadek.

O zbiórce na tomograf dowiedział się z mediów. – W gazetach przeczytałem, że na ten cel potrzeba dużo pieniędzy. Zamiast zbiórki wyszła przepychanka, kto ma i ile ma za to zapłacić. Potem zawiązał się ten komitet, który zbiera środki. I tak któregoś razu siedziałem w domu i główkowałem, co zrobić, żeby też dać coś od siebie. I wpadłem na zbiórkę złomu – opowiadał K. Waszkowiak.

– Pomysł dość nieszablonowy… – zauważyłem.

– W naszej jednostce często mamy nieszablonowe i niebanalne pomysły, i ten akurat mi przyszedł do głowy. Koledzy przytaknęli i działamy. Na dzisiaj mamy więcej zebrane, niż się spodziewaliśmy – uradował się z-ca naczelnika OSP w Kolsku.

Jaskulski dodaje, że odbiór mieszkańców jest bardzo pozytywny. – Niby nic takiego, a jednak można się dołożyć do szczytnego celu i jednocześnie pomóc mieszkańcom. Jeździłem po zebraniach wiejskich i mówiłem tak: jak ktoś ma tonę złomu, to wie, co z tym zrobić. Bo pojedzie do skupu i to spienięży. Jak ktoś ma 100 czy 200 kilogramów, to przerzuca to po podwórku. I my pomagamy to sprzątnąć – dodał naczelnik, zanim dojechaliśmy do Uścia.

Pierwszym, który w sobotni poranek wsparł akcję, był Sebastian Kurowski. Od niego z posesji strażacy wynieśli stare rusztowanie. – Już z niego nie korzystam. Jeśli to może dopomóc w akcji, to chętnie oddam – uśmiechnął się mieszkaniec Uścia, który strażakom oddał także… sprawny rower górski. – Wystawcie go albo zlicytujcie i parę złotych też dołożycie na zbiórkę – dodał mieszkaniec gminy.

Żelastwo sprezentowane przez niego na przyczepę rzucał – nomen omen – Kamil Żelazny, który w straży pożarnej jest od 10 lat. – To, że jest tak wielu chętnych ludzi do pomocy, jest na pewno sukcesem. Takie fanty, jak kabina od tira, samochód, to są naprawdę fajne przykłady na to, że ludzie chcą i dzielą się wszystkim, co mają – mówił młody strażak z OSP w Kolsku.

– Jak to samochód? – zapytałem z niedowierzaniem.

– Jeden pan, który jest zawodowym kierowcą, dał nam całą bmw 7. Z powrotem chce tylko felgi, bo są aluminiowe. Stoi na oczyszczalni, podjedziemy zobaczyć – poinformował mnie strażak-ochotnik. – Tylko przyklasnąć tym ludziom. My myśleliśmy, że to będą jakieś puszki, stare wiadra, a tu się okazało, że na oczyszczalni już nie ma gdzie tego składować – dodał K. Żelazny.

Starosta: Solidarność ludzka – bezcenne

Na oczyszczalni pracowali członkowie młodzieżówki straży z Kolska, którzy zajmowali się wstępną segregacją złomu.

Ten będzie skupiony przez firmę ze Starego Widzima koło Wolsztyna, potem zważony i spieniężony.

– Duża zasługa naszego wójta, który wynegocjował z właścicielem dobrą cenę: 90 gr za kilogram grubego i 70 gr za kilogram lekkiego. Chyba ten człowiek zrezygnował ze swojej marży, co też jest fajną pomocą – mówi naczelnik Jaskulski.

14 tys. już zostało zarobione, ale to jeszcze nie koniec zbiórki. Zebrana całość trafi do powiatu do wspólnej skarbonki na zakup tomografu.
– Takie akcje przywracają mi wiarę w ludzi. Nie wiem, ile ostatecznie uda się uzbierać, ale wielkim sukcesem są takie działania. Solidarność ludzka i gotowość oddania własnej pracy dla dobra wspólnego – bezcenne – cieszy się Iwona Brzozowska, starosta nowosolska.

Krzysztof Prządka z Uścia, który wsparł zbiórkę oddając całą przyczepę złomu, jest poważnie chory. W przeszłości korzystał z nowosolskiego tomografu. – O zbiórce nie dowiedziałem się na zebraniu wiejskim i od razu poprosiłem strażaków, żeby do mnie przyjechali. Mnie nie zbawi ta stówka czy dwie, a jest to jakiś mały wkład w całą akcję. Tomograf to dobra rzecz i taki szpital, jak nasz, powinien mieć najlepszy. Na pewno wielu ludziom uratuje życie. A ono jest bezcenne – powiedział K. Prządka.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *