Taki dzień zdarza się raz

Medale, kwiaty, ale przede wszystkim mnóstwo pięknych słów usłyszeli jubilaci świętujący 50. rocznicę ślubu

W miniony piątek w Gminnym Domu Kultury spotkali się najbardziej wytrwali mieszkańcy. To pary świętujące swoje złote gody. Usiedli obok siebie przy wspólnym stole. Z ich twarzy biła pokora, skromność i świadomość przeżytych wspólnie lat. Patrzyli na siebie wzajemnie, zastanawiając się, czy to możliwe, że ten czas tak szybko minął.

Choć każdemu z małżonków przybyło siwych włosów, to w oczach pozostał dawny blask. A widać w nim wielką miłość, smutki, problemy, małe i większe radości oraz spokój na wspomnienie tych wspólnie przeżytych chwil.

– Kiedy wstępowaliście w związek małżeński wasze życie pełne było radości, szczęścia i gorącego serca. Towarzyszyli wam wówczas rodzice, rodzeństwo, przyjaciele. Pełni zapału ruszyliście w przyszłość. Życie wiele was nauczyło. Dzisiaj, gdy pamięcią sięgacie wstecz, widzicie owoce swojego wielkiego trudu. Wspólne 50 lat to symbol wierności, rodzinnej miłości. To dowód zrozumienia istoty związku. Jesteście państwo przykładem dla tych, którzy tak jak państwo zamierzają związać się węzłem małżeńskim – zwróciła się do jubilatów Olga Barczak, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego.

Dowodem uznania trwałości związku jest odznaczenie przyznawane przez prezydenta Andrzeja Dudę. W imieniu władz państwowych uroczystej dekoracji dokonał wójt Henryk Matysik wraz z przewodniczącym rady gminy Pawłem Zapeńskim.

– Serdecznie wszystkim gratuluję 50 lat w związku małżeńskim. Pół wieku razem przy trudnościach, jakie po drodze spotkaliście, to nie jest prosta sprawa. Każdy wspólny rok jest niezwykle ważny. To wiele lat problemów, które trzeba było rozwiązywać. Trwaliście państwo przy sobie, wspieraliście się, pomagaliście sobie, opiekowaliście się sobą. Jesteście przykładem dla swoich dzieci i wnuków, że razem jest piękniej żyć – podkreślił wójt H. Matysik.

Po oficjalnej uroczystości jubilaci przez chwilę powspominali. Opowiadali o trudach swoich pierwszych dni w związku małżeńskim. Podkreślali powojenną biedę, ubogie domy i wielką niewiadomą, przed jaką stawali. Wiedzieli, że mają siebie, ale nie wiedzieli, co ich czeka. Choć minęło od tego momentu kilkadziesiąt lat, doskonale pamiętają swój pierwszy kredens, kaflowe piece. W oku kręci się łezka na myśl o narodzinach dzieci, pierwszej komunii świętej swoich pociech, a po latach ich ślubów. Zgodnie przyznają, że ich dzieci żyją w czasach, kiedy świat wokół nabrał wielkiej prędkości. Cieszą się, że mogą służyć wsparciem i rodzinnym obiadem o zapachu rosołu w każdą niedzielę.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *