Norweżka z trójką dzieci życiowe światło odnalazła w Stypułowie [REPORTAŻ]

– Nie mamy toalety, ciepłej wody, fundament się sypie. Jest sporo do remontu, na który nie mamy też pieniędzy. Ale jest nam tutaj bardzo dobrze. Stypułów jest idealny, to jest moje miejsce na Ziemi – mówi ze łzami w oczach Luna Nilsen. Uciekła z Norwegii, bo państwowe służby chciały odebrać jej dzieci

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o kobiecie, która wyjechała z Norwegii z trójką dzieci i osiedliła się w Stypułowie, byłem mocno zaskoczony. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego uciekła z kraju, który kojarzy się z państwem dobrobytu. Z kraju, który zapewnia wysoką jakość życia swoim obywatelom i mocno postawił na politykę prospołeczną. I na zabezpieczenia socjalne obywateli wydaje spory procent PKB.

Ale Luna Nilsen zamieszkała z dziećmi w Stypułowie, małej wsi w gminie Kożuchów. – Kiedyś miałam chłopaka, który był Polakiem, zachwalał Polskę. Do Norwegii przyjechał zarobić. Moje mieszkanie sąsiadowało z Polakami, którzy też opowiadali mi same dobre rzeczy o waszym kraju. Nigdy wcześniej u was nie byłam, ale dzięki kontaktowi z nimi poznałam kilka słów: „kocham cię”, „chodź”, „na zdrowie” i jedno z przekleństw na „k”. I kiedy nade mną i moimi dziećmi zebrały się czarne chmury, nie zastanawiając się uciekłam do Polski – opowiada Nilsen.

Patrzcie, tam jest światło, to jest Polsza”

Jej norweskie kłopoty wiązały się z tamtejszym Urzędem Ochrony Praw Dziecka Barnevernet. W polskim internecie można znaleźć sporo artykułów, które przedstawiają ten urząd jako bezdusznego potwora, który tylko czeka, by odebrać dzieci rodzicom. Tego obawiała się Luna.

– Sytuacja w Norwegii zrobiła się bardzo nerwowa. W pewnym momencie pod moje mieszkanie przychodziła policja, nawet dwa-trzy razy dziennie. Byliśmy obserwowani, czułam się osaczona i wystraszona faktem, że mogę stracić dzieci, które są dla mnie całym światem – opowiada Norweżka.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media