Dyjak przytuli piosenką

Kiedy słucha się tej nowej płyty, ma się piękny flashback, w prehistorię sprzed lat 10, 15, a nawet 20, kiedy Nowa Sól nasiąkała Dyjakiem, a Dyjak Nową Solą. Kiedy tłumy waliły do Teatralnej siąść gdziekolwiek – stolik, podłoga, parapet, byleby wziąć udział w przedziwnym, niezapomnianym misterium.

Jak wpadł tu w jakimś bodajże roku 1995, tak wpada non stop, cyklicznie, z dłuższą, krótszą przerwą, ale zawsze jest gdzieś na orbicie, gdzieś tu u nas ma w ziemię wpięty sznurek, który wypruł mu się nieopatrznie przy guziku w płaszczu. Pokrąży, polata po Polsce, wraca.

Z drugiej strony takich miejsc ma w Polsce wiele. Pomieszkiwał wszędzie, kręcił się jak tramp, jak rybałt, z gitarą pod pachą albo i bez, raczej bez celu, z dnia na dzień, z miasta do miasta,  jak sprzedawca odpustów, jak pośledni prorok. Gdyby w każdym bliskim mu mieście miał taki wpięty w ziemię sznurek od guzika, zaprawdę powiem wam, że  nie ma na świecie płaszczów z taką ilością guzików. Ale Nową Sól traktuje od zawsze szczególnie.

Raz w roku ci, którzy Dyjaka znają, muszą go zobaczyć na żywo. Żadna płyta nie da tego, co dzieje się na koncercie, który Dyjak daje z bandą. Wraz z tymi genialnymi muzykami przywodzić na myśl te zabawy z festynów, kiedy dwie osoby wiążą sobie nogę z nogą i biegną, z różnicą jednak zasadniczą – ten ich bieg przez czas koncertu jest biegiem doskonałym, co więcej, oni dowiązują sobie do swoich nóg nogi publiczności i wszyscy zaskakująco jednorodnie pędzą. Dokąd i po co?

Po spokój, po refleksję, po ucisk w dołku, po łezkę, po ściśnięte gardło. To zawsze są emocjonalne spotkania.
Materiał na nową płytę Dyjak wybrał pieczołowicie, dobrał taki repertuar, w którym może się przeglądnąć jak w lustrze bez grymasu zniesmaczenia. Zatoczył krąg i wrócił do autorów mu najbliższych: Czyżykiewicza, Kasprzyckiego, Musiatowicza, Kondraka.

Są tu utwory z pazurem, są na wskroś liryczne, są też po prostu te pięknie smutne historie. Wygląda to, jakby po paru ostatnich latach, płytach, Dyjak znalazł w szafie swoje stare buty, wskoczył w nie i stwierdził, że pasują idealnie.
I to właśnie te utwory głównie usłyszymy w Nowej Soli, ale nie tylko, bo przecież zawsze dobrze słucha się tego, z czego Dyjaka w Nowej Soli znamy najbardziej. Kiedy piosenka podchodzi, przytula i pyta: pamiętasz? Tamtych ludzi, tamten czas, tamten fajny świat?

I tym, którzy Dyjaka znają mniej, i tym, którzy znają go doskonale, polecamy koncert Marka z zespołem, który w Nowej Soli odbędzie się w piątek 24 marca na scenie Nowosolskiego Domu Kultury. Początek o godz. 19:00. Bilety to nabycia na portalu ekobilet.pl lub w NDK w cenie 40zł.
Marek Grzelka

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *