Muzealnicy tęsknią za ludźmi i szykują kolejne wystawy

– Okres pandemii dał nam pewne możliwości wejścia w inne sfery. Aktywność rozwinęliśmy w formie elektronicznej – mówi Tomasz Andrzejewski, dyrektor Muzeum Miejskiego w Nowej Soli. Jakościową zmianą w działalności tej placówki jest to, że udało się wybudować platformę dla osób niepełnosprawnych

2019 r. był najlepszy w historii muzeum pod względem frekwencyjnym, od kiedy szefuje mu Tomasz Andrzejewski. Obiekt odwiedziło aż 9 tys. zwiedzających. Mocno rozwinęła się działalność edukacyjna. Dobrze zaczął się też rok 2020, bo prawdziwym hitem stała się wystawa o historii papiernictwa, a warsztaty o czerpaniu papieru były obsadzone często trzema grupami dziennie aż do maja ubiegłego roku.

I to wszystko nagle zatrzymało się 11 marca ze względu na pandemię.

Muzealnicy w internecie

Ale mimo zamknięcia dla odwiedzających pracownicy muzeum nie próżnowali. Po ponownym otwarciu, które nastąpiło w maju, zdążyli w ubiegłym roku – jeszcze przed drugą falą pandemii – otworzyć jesienią trzy wystawy. Pierwsza to „Żydzi na Odrą”, druga – o nowosolskiej Solidarności. A do dziś wisi trzecia wystawa, która jest poświęcona dziełom polskiego grafika Eugeniusza Geta Stankiewicza. Ona w muzeum pozostanie aż do maja.

Pandemia wymusiła na muzealnikach mocne wejście do internetu. – Ten okres dał nam pewne możliwości wejścia w inne sfery. Aktywność rozwinęliśmy w formie elektronicznej – mówi dyrektor Andrzejewski.

Rozbudowana została przede wszystkim biblioteka cyfrowa. Wiele publikacji trafiło właśnie do internetu i są do pobrania na stronie muzeum.

Wnętrze willi Gruschwitza. Fotografia archiwalna ze zbiorów Muzeum Miejskiego w Nowej Soli

Pandemiczny rok pozwolił pracownikom muzeum na zrobienie rzeczy, na które w warunkach normalnych zwykle nie ma czasu. – Akurat trafiliśmy na pięcioletnią inwentaryzację, więc brak zwiedzających umożliwił nam niejako skupienie się na spawach stricte naukowych i muzealnych – zaznacza Tomasz Andrzejewski.

Jednocześnie zwraca uwagę, że muzealnikom bardzo brakowało kontaktu ze zwiedzającymi: – Choćby z dziećmi, bo na początku marca uruchomiliśmy bardzo ciekawy program edukacyjny o ekologii dla najmłodszych odbiorców naszych działań, czyli przedszkolaków. W marcu moje dwie dwuosobowe ekipy ruszyły do przedszkoli, ale musieliśmy to zawiesić ze względu na koronawirusa – mówi dyrektor muzeum.

Platforma dla osób niepełnosprawnych

Oszczędności budżetowe, które wynikły z braku działań edukacyjnych i organizacji większej ilości wystaw, zostały ciekawie wydane. Jedną z ważniejszych spraw był zakup unikatowej makiety kolejowej, która stanęła na dworcu.

Inną ważną rzeczą, którą udało się zrealizować, było wybudowanie platformy dla osób niepełnosprawnych. I to jest jakościowa zmiana w działalności muzeum. Makietę wykonano ze środków własnych plus z dotacji urzędu miejskiego. Pozwoli osobom poruszającym się na wózkach wjechać do muzeum. Ale druga strona medalu jest taka, że to rozwiązanie połowiczne, by nie powiedzieć – ćwiartkowe. – Udostępnimy zwiedzającym osobom na wózkach jedną czwartą powierzchni ekspozycyjnych. Na piętro, ze względów technicznych, niestety nikt nie wjedzie – mówi dyrektor Andrzejewski.

I dodaje: – To dla mnie jedno z najważniejszych wydarzeń pandemicznego roku. Poprawa infrastruktury to wielka wartość dodana. Zwiedzająca osoba niepełnosprawna wreszcie będzie mogła zobaczyć wszystkie ekspozycje, które są na parterze i to, co będzie się działo w sali koncertowej.

W planach na przyszłość jest wybudowanie zewnętrznej windy do pawilonu przyrodniczego. To pieśń przyszłości, inwestycja, która mogłaby pochłonąć ponad 200 tys. zł. Na to trzeba będzie poczekać.

Zapowiada się ciekawy rok

Plany na 2021 są skomplikowane (pandemia), zakładają otwarcie kilku wystaw. Na pewno nie będzie nocy muzeów, przynajmniej w takim zakresie, jaki planowano.

Szykowana jest wystawa poświęcona dziedzictwu kulturowemu średniowiecza w powiecie nowosolskim. Muzealnicy chcą ją pokazać jesienią.

Wiosną z kolei planują dwie ekspozycje. Jeśli lockdown wkrótce zostanie zniesiony dla instytucji kultury, to w marcu będziemy mogli zobaczyć wystawę poświęconą willi Gruschwitza i rodzinie Gruschwitzów.

To za sprawą unikatowego materiału ilustracyjnego, który muzeum ma od końca 2020. To kilkadziesiąt zdjęć pokazujących, jak na początku XX wieku wyglądało wnętrze budynku. Te zdjęcia są nieznane, nigdzie wcześniej nie były publikowane.

– Pozyskaliśmy je od pani Haliny Kloc, która jest córką byłej kierowniczki przedszkola zakładowego, pani Weroniki Kucharczyk. Pani Halina te fotografie miała po swojej mamie, ta z kolei otrzymała je od wnuczki Gruschwitza, która w latach 70. odwiedziła Nową Sól, zwiedzała willę i przekazała je właśnie pani Weronice Kucharczyk – opowiada Tomasz Andrzejewski.

Jeśli do marca placówka, którą kieruje, nie zostanie otwarta, wernisaż wystawy zostanie przesunięty.

Na połowę roku szykowana jest także wystawa wytapianego artystycznie szkła Tadeusza Szechowskiego. Muzeum chce pokazać także zdjęcia ptactwa wodnego Przemysława Pulki.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Skip to content