Świąteczna wystawka pani od Murzynka

– W okresie wielkanocnym jest kilka bardzo ciekawych wystawek i kiermaszów, choćby ten w Otyniu, ale w domu chyba nie wszyscy mają taką kolekcję jak ja – uśmiecha się Lidia Rzyska, która przez wiele lat prowadziła w Nowej Soli Murzynka, kultową kawiarnię. Dziś pokazuje nam swój domowy kąt, w którym zbiera rzeczy związane ze świętami Zmartwychwstania Pańskiego

Lidia Rzyska przez wiele lat osładzała nowosolanom życie poprzez serwowane desery w kultowej kawiarni, w której na ścianie wisiała maskotka Murzynka. I taka właśnie nazwa zapisała się w pamięci mieszkańców naszego miasta, którzy pamiętają słodkości pani Lidii.
Kiedy wrzuciliśmy jej zdjęcie na Facebooka, posypała się lawina serdecznych komentarzy. „Mój mąż przed dwudziestu paru laty zaprosił mnie tam na pierwszą randkę. Pycha lody. I miła atmosfera. Pozdrawiam panią Lidię i życzę dużo zdrówka” – napisała w jednym z nich Renata Kielesińska.
Inna internautka, Sandra Weiss, dodała: „Byłam małym dzieckiem, ale do dziś pamiętam niepowtarzalny zapach, jaki się tam roznosił i smak bitej śmietany”.
Dziś, ponad 20 lat od zamknięcia Murzynka, odkrywamy także inną pasję pani Lidii. Może nie tak słodką, ale równie ciekawą i związaną ze zbliżającymi się świętami Wielkiej Nocy.

Kurczaki i jajko z NRD

L. Rzyska w gastronomii przepracowała cztery dekady, od dwóch jest na emeryturze. Od ponad 50 lat gromadzi różne rzeczy związane ze świętami, symbolizujące ich nadejście.
– To jest dla mnie radość, bo święta to oczywiście przede wszystkim możliwość spotkania się z rodziną. Ale klimat budują także inne rzeczy, jako choćby te stroiki wielkanocne, zajączki, koguty, baranki, palemki, koszyczki itd. Jak ja to mówię, różne, różniste świąteczne ozdoby – usłyszałem od pani Lidii, która wspólnie z mężem Mieczysławem zaprosili mnie do swojego domu, żebym mógł zobaczyć domowy kiermasz pani Lidii.
Najstarsze eksponaty są z lat 60. i pochodzą z dawnego NRD. To dwa kurczaki i zdobione jajko drewniane.
– Żeby kura zniosła jajko, to musi być kogut, nie? – zażartowała ekswłaścicielka Murzynka, która po chwili pokazała kilka figurek z koguciej serii.
O całej kolekcji pani Lidia opowiadała z wielkim przejęciem. – Wtedy, w latach 60., nigdy nie pomyślałam, że będę to zbierać. Gdybym od razu to zaczęła kolekcjonować, to dziś pewnie nie mogłabym wszystkiego pomieścić w jednym pokoju – opowiadała nowosolanka.
Wiele przedmiotów kupiła sama, ale sporo dostawała także od swoich gości.
– Zarówno od dzieci, które przyjeżdżały na święta, jak i od znajomych, którzy przychodzili w odwiedziny z koszyczkami albo jakimiś innymi cepeliowskimi figurkami świątecznymi. Już wiedzieli, że ja z chęcią wzbogacam swój kiermaszowy stół – opowiada pani Lidia.
Swoją domową wystawę, którą do tej pory widziało niewielu, przygotowuje zawsze tydzień przed świętami. Wtedy z pudełek wyciąga wszystkie przedmioty, które po przetarciu z kurzy trafiają na specjalnie przygotowany stół.

„Tradycji nie można zatracić”

– Kiedyś też miałam kolekcję wszystkich dyngusowych spraw, czyli różnych sikawek, jajek na wodę itd., a także sporo palemek, ale nie sposób było to wszystko utrzymać. Po co to robię? – ktoś zapyta. Tradycji nie można zatracić, nie można zapominać o polskich zwyczajach. Chociaż nie u wszystkich pamięta się o tym, co było kiedyś. Nie wszyscy przywiązują do tego wagę, ale my z mężem, jak pewnie w wielu polskich rodzinach, chcemy tę tradycję podtrzymywać – opowiadała L. Rzyska.
Nie da się ukryć, że poszczególnymi elementami tej świątecznej kolekcji bawią się najmłodsi goście domu Rzyskich.
– Mamy wnuki i dwie prawnuczki i widzimy, jaka to jest radość, kiedy przyglądają się tym przedmiotom, oglądają je i chętnie bawią się nimi – wtrąca M. Rzyski.
Jego żona dodaje: – W okresie przedświątecznym jest kilka bardzo ciekawych wystawek i kiermaszów, choćby ten w Otyniu, ale w domu chyba nie wszyscy mają taką kolekcję jak ja.
– Czego życzyłaby pani na święta wielkanocne naszym Czytelnikom? – zapytałem na koniec naszej rozmowy.
Pani Lidia z charakterystycznym dla siebie uśmiechem odpowiedziała: – Przede wszystkim radosnych, rodzinnych, wesołych, z serca płynących świąt wielkanocnych.
A my od redakcji dorzucamy jeszcze to, żeby one były słodkie jak murzynek, którego było nam dane spróbować na zaproszenie pani Lidii.
Dobrych świąt!

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *