Płacz i płać, czyli jak samochód staje się luksusem

Ostatnio towarzystwa ubezpieczeniowe zafundowały kierowcom znaczne podwyżki ubezpieczeń. Do tego po nowym roku dało się zauważyć wzrost cen paliwa, wzrosły także koszta kredytów bankowych. Z drugiej strony w grudniu w powiecie nowosolskim odnotowano rekordową liczbę 466 nowo zarejestrowanych samochodów.

Przychodzi taki przełomowy dzień w życiu mężczyzny. Tak, wcześniej jakiś dłuższy czas w Tobie to wzbierało, oglądałeś się na ulicy za innymi, doceniałeś wygląd, widziałeś się przy nich oczami wyobraźni. Takie piękne, takie młode, z taką prezencją. Dywagowałeś, kalkulowałeś, za i przeciw rozbierałeś na czynniki pierwsze.
Refleksje? Że nie jesteś z obecnego stanu zadowolony. Że stać cię na coś lepszego, młodszego i ładniejszego. Że koledzy będą zazdrościć. Że będziesz w jakiś sposób żył pełną piersią bardziej, lepszy się poczujesz, że tak naprawdę i w pełnym słowa tego znaczeniu stać cię na nowszy model.
Nie jest to artykuł rozwodowy. Powyższe dwa akapity odnoszą się do… samochodu.

Decyzja
Przez te parę ostatnich lat zajeździłeś tego golfa albo ze starej astry, niegdyś pięknej i młodej, zrobiła się chabeta, lekko kulawa. Coś puka, coś stuka, niedomaga, co chwilę sięgasz do portfela, płacisz, komfort od tego nie wzrasta. Bardziej może poczucie bezpieczeństwa, odpowiedzialność, bo przecież wozisz dzieciaki do szkoły, na zajęcia sportowe, ganiasz po mieście w tę i z powrotem. Masz wspomnienia z wyjazdów do Mielna na wakacje, jak się mordowałeś bez klimy, jak się dzieciaki pociły, jak zerkałeś tęsknie i ze zdenerwowaniem jednocześnie, kiedy lewym pasem brał cię jakiś gówniarz w niezłym aucie.
Nieśmiało zaczynasz odpalać internetowe aukcje z autami. Z jednej strony patrzysz, ile jesteś w stanie wyciągnąć za twojego rumaka szos. Zdziwiony jesteś wielce, jak to, dałem wtedy tyle i tyle, opony kupiłeś dwa razy nowe, w tym zimówki, bo z tamtych starych zaczęły wyłazić jakieś rdzawe wąsy. Zawieszenie z tyłu zrobiłeś u pana Mietka, pamiętasz ten cios w budżet, ale musiałeś. Tyle wydałeś, tyle włożyłeś w utrzymanie, a tu oferują za takie cacko, jak ta twoja lekko wprawdzie przetrącona strzała, jakieś marne grosze niewarte uwagi.
I nieśmiało zerkasz z zapytaniem w wyszukiwaniu, co kupisz za 20 000zł. Błyszczą lakiery, roczniki nie takie świeże, ale zawsze młodsze od obecnie posiadanego pojazdu. Elektryczne szyby, klima, welur, sprowadzony z kraju, gdzie są proste drogi, a nie te nasze przaśne, dziurawe, powiatowo-gminne szosy, które rok po generalnym remoncie trzeba łatać. Trochę najechane ma, ale doskonale znasz te hasła:  „to niemieckie auto, może dużo”, „tyle w Niemczech przebiegu to nic”.

Cały artykuł w dzisiejszym wydaniu Tygodnika Krąg.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *