Nielegalna noclegownia na zieleniaku

Kiedy rano zaczyna się handel, sprzedawcy najpierw muszą doprowadzić do porządku swoje stragany. Obudzić śpiącego tam lokatora, posprzątać jego odchody, butelki, papiery i śmieci. Dopiero, jak ogarną budkę, mogą zacząć handlować. Zgodnie jednak przyznają, że nie da się do tego przyzwyczaić.

– Zasiedlanie budek zaczyna się jak tylko wychodzimy, zarówno latem jak i zimą. Pijanych nie wpuszczają do noclegowni, a Ci są najczęściej wypici, no to szukają jakiegoś miejsca do spania – mówi jeden z mieszkańców. Dodaje, że hotel z handlowych domków zrobili sobie stali bywalcy pobliskiego parku.

– Kiedy przyjeżdżam rano, to „zawodnicy” już leżą. Najczęściej to jeden i ten sam Czesiu, ale ostatnio dołączył do niego Ukrainiec. Inni delikwenci zdarzają się bardziej okazjonalnie – relacjonuje kolejny nasz rozmówca. Opowiada, że w minioną sobotę od razu po zapachu poczuł, że stały bywalec wyszedł ze szpitala i znowu nocował w budce. – Tego po nim nie idzie ogarnąć, trzeba czyścić, myć, bo śmierdzi – dodaje.

Dodaje, że stałym gościem stał się też Ukrainiec. Miał przyjechać do pracy w Nowej Soli, ale skończyło się na tym, że zaglądającego do kieliszka pracownika nikt nie chciał. W ten sposób wylądował w parku na os. Kopernika. Z. Gumowski opowiada, że pierwsi klienci wchodzą do budki, jak tylko posprząta towar. Ostatnio załadował wszystko do samochodu, ale jeszcze podszedł do pobliskiego sklepu. Kiedy wrócił, w jego budce już spali.

Robiąca akurat zakupy na zieleniaku pani Dorota wspomina, że kiedy ona w tym miejscu przed laty handlowała, było tak samo. – Bez przerwy tutaj koczowali. Lata mijają i to się nie zmienia – przyznaje.

Małgorzata Kochmanowicz, tak jak pozostali, opowiada o przypadkach nocowania pijanych delikwentów w jej budce handlowej. – Jak się upiją, to mają u nas od razu toaletę – żali się pani Małgosia.

Handlowcy są przekonani, że pomóc może jedynie zwiększona ilość patroli straży miejskiej i policji. Ważne, żeby podjeżdżali po zakończeniu sprzedaży, po godzinie 18.00. – Tego się chyba nie upilnuje. Ale może przynajmniej nieco ograniczy – mówi zrezygnowanakobieta.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *