Tyszkiewicz z zarzutami!

Sprawa sięga wydarzeń z 2012 roku i meczu piłki nożnej pomiędzy Arką Nowa Sól, a Stilonem Gorzów.

– Policja uznała, że będzie to mecz podwyższonego ryzyka. Takie wydarzenie jest traktowane jako impreza masowa już przy liczbie uczestników przekraczającej 200 osób. Mecz był w związku z tym już raz przekładany. Wyborem był więc walkower bez rywalizacji na boisku. Za drugim razem mecz się jednak odbył i nic złego się nie wydarzyło. Mimo to policja uznała, że liczba 200 kibiców została o kilkanaście osób przekroczona i prezes klubu został ukarany grzywną w wysokości ok. 5 tys. zł – wspomina Wadim Tyszkiewicz.

– W sądzie oficjalnie przyznałem się „do winy” stając w obronie prezesa klubu. Zeznałem, że prezesowi przed meczem powiedziałem, że gdybym to ja miał decydować, to rozegrałbym mecz zgodnie z kryteriami wymaganymi w prawie. Po to są stadiony i po to zawodnicy trenują, żeby grać, a policja jest po to aby chronić nas przed potencjalnym zagrożeniem ze strony pseudokibiców. Na tym właśnie polegało moje przestępstwo – mówi prezydent. – Grozi mi więzienie za rzekome nakłanianie prezesa do popełnienia przestępstwa, czyli rozgerania meczy bez wymaganej zgody, choć przy zapowiadanej liczbie 199 kibiców żadna zgoda ze strony miasta nie była wymagana. Absurd, w który brnie prokuratura, jest trudny do zrozumienia. Miasto, które jako prezydent ja reprezentowałem, nie było organizatorem meczu, nie było stroną. Dlaczego więc występuję w roli podejrzanego? Niech każdy spróbuje odpowiedzieć sobie sam – komentuje W. Tyszkiewicz.

– Chyba naprawdę jestem groźnym przestępcą, skoro moją sprawą zajmuje się aż zastępca prokuratora okręgowego specjalnie wyznaczony do prowadzenia mojej sprawy. Przesłuchiwani są przez wiele godzin moi współpracownicy oraz działacze klubu – dodaje prezydent.

Andrzej Stefanowski, prokurator zastępujący rzecznika prasowego, potwierdza informacje o toczącym się przeciwko prezydentowi Nowej Soli postępowaniu.
– Zostały przedstawione zarzuty, a W. Tyszkiewicz został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Pierwszy zarzut dotyczy przekroczenia przez funkcjonariusza publicznego uprawnień poprzez nakłanianie innej osoby do przeprowadzenia imprezy masowej bez zezwolenia. Drugi mówi o naruszeniu przepisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych – wyjaśnia A. Stefanowski.

Dlaczego dopiero dziś prokuratura dostrzega winę w działaniach prezydenta? – Wcześniej toczyło się powstępowanie wobec osoby nakłanianej i to w jego trakcie musiał zostać ujawnione okoliczności, przez które mamy dzisiejsze zarzuty – odpowiada prokurator.

W razie skazania za czyn pierwszy W. Tyszkiewiczowi grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Za drugi grzywna i kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.

– Przez 15 lat sprawowania funkcji prezydenta podjąłem i podpisałem dziesiątki tysięcy decyzji, czasami trudnych i ryzykowanych. Tak było trzeba, żeby wyrwać „miasto w ruinie” z upadku i marazmu. Tysiące razy narażałem się na zarzut przekroczenia uprawnień podejmując decyzje i biorąc odpowiedzialność za działania swoje i moich współpracowników. Na myśl mi nie przyszło, że mogę pójść do więzienia za takie bzdury – mówi poirytowany W. Tyszkiewicz.

Artur Lawrenc

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Artur Lawrenc

Aktualności, oświata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media