Szopy to dopiero początek

Trzy urocze szopy w minizoo w Parku Krasnala to dopiero początek atrakcji. Wkrótce możemy mieć więcej niezwykłych lokatorów, bo przy parku powstanie azyl dla zwierząt dziko żyjących

Zdjęcie trzech szopów, które trafiły do Parku Krasnala, robiło furorę na portalach społecznościowych. W minionym tygodniu odwiedziliśmy futrzaki sprawdzając, jak sobie radzą. Przy okazji Marcin Walasek, zarządzający częścią parku oraz Wodnym Światem z ramienia firmy Malpol odkrył przed nami niezwykłe plany.

– Trwa procedura uzyskiwania wszelkich pozwoleń w Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska na stworzenie u nas azylu dla dziko żyjących zwierząt. Złożyliśmy w tej sprawie niezbędne wnioski. Formalności dobiegają już końca, czekamy na przysłowiową kropkę nad „i” – mówi M. Walasek.
Ośrodek taki funkcjonuje od lat w Starym Kisielinie. To tam trafiają między innymi ranne bociany, sokoły i inne dzikie ptactwo oraz zwierzęta. W przyszłości zwierzęta będą mogły być przyjmowane w Nowej Soli.

– Od pewnego czasu zaczęto do naszego minizoo dostarczać dzikie zwierzęta, ranne choćby w wypadkach komunikacyjnych. Przyjeżdżały z całej okolicy. Współpracując z przychodnią Alfa stawialiśmy je na nogi. Ratowaliśmy już łabędzie, jeże, bociany – wylicza M. Walasek. Stąd pomysł, żeby stworzyć profesjonalny azyl. Już do obecnie znajdujących się zwierząt w Parku Krasnala i przy Wodnym Świecie zatrudniony został zootechnik i inne osoby umiejące fachowo zająć się zwierzętami.

– Jeżeli o mnie chodzi, to lubię zwierzęta i zależy mi, żeby pomagać im wydobrzeć. Kiedy się nie udaje, to jestem przybity, jakby to było moje domowe zwierzę –zwierza się pan Marcin. Żeby spełnić wymogi do stworzenia profesjonalnego azylu, firma planuje zainwestować i powiększyć teren. Powstanie ambulatorium z prawdziwego zdarzenia ze stałą opieką weterynaryjną na miejscu. – Jesteśmy po rozmowie z miastem i wspólnie spróbujemy zrobić nowe ogrodzenie dla minizoo – oznajmia M. Walasek.

Celem utworzenia kilka lat temu minizoo było uatrakcyjnienie Parku Krasnala. Kilka kózek, papugi i owce uszczęśliwiały dzieci. Z roku na rok zwierząt jednak przybywało, pojawił się orzeł, sarny i wszelkiego rodzaju dzikie ptactwo. Po wydobrzeniu były wypuszczane lub w razie konieczności przekazywane do większych ośrodków. Specjalnie do ich przewozu został przystosowany samochód.

Najmłodszymi lokatorami Parku Krasnala są trzy młode szopy. – Zostały uratowane przed odstrzałem. Jest to inwazyjny gatunek i na jego przetrzymywanie potrzebne jest specjalne zezwolenie, my je otrzymaliśmy. Dzisiaj szopy czują się świetnie – zaznacza M. Walasek. Dodaje, że jest w Parku codziennie i jak ma czas, to zagląda do szopów. Te się wspinają, biegają, szaleją, a pod wieczór zasypiają w wydrążonym konarze drzewa.
Opiekuje się nimi między innymi pani Danusia. Pracownicy nazywają ją babcią. – To małe wybredne bestyjki. Karmię je dwa razy dziennie. Uwielbiają smakołyki banany, arbuzy, melony, jabłka i jajka – śmieje się babcia Danusia.

Spotkana przy klatce z szopami Dorota Łuczak opowiada, że od kiedy szopy są w minizoo bardzo lubi tutaj przychodzić. Kiedy była w niedzielę z wnukiem, huśtały się na sznurach i biegały po drzewie. Babcia Danusia przyznaje, że szopy są najbardziej aktywne przed południem.

Anna Marciniak, fachowiec od dzikich zwierząt, zdradza, że szopy oprócz tego, że są urocze, bardzo psocą. Przewracają babci Danusi wiaderko, zaczepiają ją, kiedy im sprząta biegając między nogami. Według opiekunów sprawdzają, na ile mogą sobie pozwolić.

Wszystko na to wskazuje, że gdy powstanie profesjonalny azyl dla dziko żyjących zwierząt, podobnych niezwykłych gatunków będzie u nas więcej.
Monika Owczarek

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *