Nie bójmy się mediacji!

– Są tańsze, a mogą zdecydowanie skrócić czas trwania sporu. Zamiast miesięcy w sądzie, często wystarczy jedno, dwa spotkania, po których nikt nie jest przegrany, bo najważniejszym zadaniem jest w tej sytuacji wypracować kompromis – mówi, zachęcając do korzystania z mediacji, Agnieszka Nowacka, mediator

19 października przypadał Międzynarodowy Dzień Mediacji. Mediacje to forma rozwiązywania sporów, która obowiązuje w polskim prawie już od kilkunastu lat, ale która ciągle nie jest odpowiednio wykorzystywana. Aby to zmienić, w poprzednim tygodniu mediacje promowała nowosolska policja, sąd oraz pracująca w tym zawodzie Agnieszka Nowacka, mediator działająca m.in. w rejonie zielonogórskim i szprotawskim.

– Po mediacje można sięgnąć zarówno w sprawach karnych, jak i cywilnych, z polecenia sądu, ale i samemu. Mediator umożliwia dogadanie się i zawarcie ugody mediacyjnej po konfrontacji dwóch osób w obecności bezstronnego mediatora. Taka ugoda ma taką samą moc prawną jak wyrok sądowy – wyjaśnia A. Nowacka.
Jak podkreśla pani mediator, w sprawach zakończonych z jej udziałem nie ma przegranych.

– W mediacjach chodzi o równowagę i znalezienie złotego środka. Nie jest jak w sądzie, że ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa. Tutaj strony mają się dogadać i wypracować kompromis, na co zwykle potrzeba jednego, dwóch spotkań w obecności mediatora – podkreśla.

Monika Dembowiak, prezes Sądu Rejonowego w Nowej Soli, pracuje w sądzie od 15 lat, ale jeśli chodzi o mediacje, które funkcjonuje w prawie od lat 12, to miała z nimi do czynienia ledwie dwa razy. – Mediacje są popularne w większych miastach, ale nie tutaj, a przecież przede wszystkim całe postępowanie cywilne jest otwarte na mediacje. W każdej sytuacji można sobie wyobrazić, że pojawia się mediator i pomaga wypracować ugodę, nie tylko w sprawach rodzinnych, związanych z alimentami, gdzie faktycznie mediatorzy najczęściej się pojawiają.

Mediacja, która właśnie dziś się u nas zakończyła, dotyczyła z kolei sprawy pracowniczej i zaległości w wypłacanych pensjach. Strony wynegocjowały satysfakcjonujące warunki – mówi M. Dembowiak.

Prezes sądu przyznaje, że w środowisku sędziowskim od dawna słychać głosy popierające pomysł, aby istniał z góry ustalony katalog spraw cywilnych, w których z definicji na początku angażowany byłby mediator.

– Wiele spraw zakończyłoby się już na tym etapie ugodami i nie musiałyby być rozpatrywane przed sądem. Szybciej, bez przesłuchiwania świadków, postępowania dowodowego oraz kosztów rozpoczęcia przewodu sądowego. Dziś jednak, o ile strony same nie wpadną na pomysł zatrudnienia mediatora, najpierw jest sąd i dopiero wtedy sędzia może, choć nie musi, zasugerować stronom spotkanie z mediatorem – przyznaje pani prezes.

– Obecnie jednak ludzie nie są zainteresowani mediacjami. Wynika  to z niewiedzy. Nie są przekonani, że mediator może pomóc, często też stoją na stanowisku, że muszą uzyskać korzystny tylko dla siebie wyrok, bo oni są niewinni i to ta druga strona musi ponieść karę. A to błędne podejście – dodaje M. Dembowiak.

Mediacje muszą odbywać się w neutralnych warunkach, poza salą sądową, ewentualnie w przysądowym biurze mediatora lub w takich miejscach, jak np. szkoła. Strony biorą w nich udział dobrowolnie i muszą akceptować obecność mediatora. Mediacje kończą się spisaniem protokołu, w którym jest zaznaczone, czy doszło do zawarcia ugody, czy też nie.

Na życzenie i za zgodą stron mogą przy mediacjach być obecni pełnomocnicy stron, wówczas najlepiej gdy są obaj, ewentualnie jeden, gdy druga strona wyrazi na to zgodę.

Koszt wynajęcia mediatora reguluje ustawa, która mówi, że jest to jeden procent wartości przedmiotu sporu z zastrzeżeniem, że nie mniej niż 150 i nie więcej niż 2 tysiące złotych za całość postępowania mediacyjnego. W przypadku gdy trudno wycenić przedmiot sporu, pierwsze spotkanie kosztuje 150, a kolejne 100 zł.

– Jestem mediatorem od dwóch lat, ale dopiero w ostatnich miesiącach mam więcej spraw, bo wreszcie zaczęło się pojawiać zainteresowania moimi usługami – mówi wyrażając nadzieję na rozwój tej formy rozwiązywania sporów, A. Nowacka.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Artur Lawrenc

Aktualności, oświata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media