Przed długiem nie uciekniesz

Choć zadłużenie nowosolan za czynsze mieszkalne systematycznie spada, to na dziś wynosi nadal ponad 2 mln zł. Znaczny odsetek stanowią osoby, które nie zamierzają płacić sądząc, że są bezkarne. Tymczasem ZUM nie doprowadza do przedawnienia długu. – Człowiek osiąga wiek emerytalny i jest zdziwiony, że komornik zajął mu połowę emerytury – mówi Mariusz Smolarczyk, prezes Zakładu Usług Mieszkaniowych

Zadłużenie na koniec czerwca 2017 r. wynosiło 6,6 mln zł. Na dług ten składają się zadłużenia sądowe i bieżące. Sądowe, czyli zasądzone prawomocnym wyrokiem, których ściąganiem zajmują się komornicy. Z kolei bieżące to takie, gdy dłużnicy mają jeszcze szanse na jego uregulowanie. Na dziś wynosi ono 2 mln 141 tys. zł.

Skąd taki dług u mieszkańców się bierze? – Mamy 5,5 tysiąca lokali, z czego 1,5 tys. to lokale komunalne. W tym roku wysłaliśmy 980 wezwań do zapłaty na komunalne, a na pozostałe 4 tys. mieszkań własnościowych wysłaliśmy tylko 780 wezwań. W lokalach komunalnych w Nowej Soli została ta biedniejsza grupa mieszkańców.

Nie można oczekiwać, że nagle ich sytuacja finansowa się poprawi i tym samym szybko zmniejszy się zadłużenie miasta, bo ci, których było stać, już wykupili mieszkania. Wśród dłużników jest niestety spora grupa, która nigdy nie zamierza płacić, bo taką drogę wybrała – opowiada M. Smolarczyk.

Prezes podkreśla, że kwota długu nigdy nie spadnie do zera. Z ponad 2 mln zł długu 300 tys. zł zalegają mieszkańcy lokali socjalnych, często z wyboru niekorzystający z przysługujących im dodatków mieszkaniowych, bez dochodów, bez starań o wyjście z patowej sytuacji życiowej.
Jakie działania windykacyjne prowadzi ZUM? Zaczyna od rozmowy telefonicznej. Wyłapuje osoby, które na przykład zapomniały zapłacić czynsz. Okazuje się, że regulują to bardzo szybko.

Kolejne osoby, z jakimi spotykają się pracownicy zakładu, to takie, które zaczynają nie płacić świadomie. Często nie chcą na przykład założyć u siebie licznika wody, przy czym szkodzą sami sobie, bo muszą pokrywać różnicę na zużyciu na głównym wodomierzu.

– Jak takie osoby do mnie trafiają, to pytam, jaki jest metraż zajmowanego przez nie lokalu. Jeśli jest to np. osoba samotna zajmująca mieszkanie o powierzchni 70 m kw, to proponuję zamianę na mniejsze. Najczęściej ludzie nie chcą. Zapożyczają się, spłacają dług, ale problem od jutra jest ten sam, bo jedynie skutek został zlikwidowany, a nie przyczyna zadłużenia, jaką jest nadmetraż – tłumaczy M. Smolarczyk.

Prezes podczas takiej rozmowy pyta dłużników również o to, czy w związku z ich trudną sytuacją finansową wystąpili do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej o dodatek mieszkaniowy. Okazuje się, że często nawet nie wiedzą, że takowy im przysługuje.

Wynikiem rozmowy z dłużnikiem muszą być podjęte przez niego kroki – montaż licznika, wniosek do MOPS i zgłoszenie chęci podjęcia prac interwencyjnych.

– Wtedy można rozmawiać o rozłożeniu długu na raty lub o ugodzie – dodaje prezes Smolarczyk.
Rekordziście udało się odpracować w ramach prac interwencyjnych zadłużenie wynoszące 50 tys. zł. A to oznacza, że wystarczy chcieć i można uzdrowić najtrudniejszą sytuację.

Należy pamiętać, że przed długiem się nie ucieknie. – Ludzie nie płacą, bo ich nie stać. Nie pracują, mają lewe dochody. Dochodzą do pewnego wieku, dostają pierwszą emeryturę, na którą wchodzi komornik. My nie dopuszczamy do przedawnienia długów. Człowiek idzie do banku, a na koncie ma tylko minimalną kwotę wolną od zajęcia – opowiada M. Smolarczyk.

Drugą kwestią są rozliczenia podatkowe, np. ulga na dzieci, na internet, grupę niepełnosprawności. Te zwroty podlegają zajęciom komorniczym i to bez ograniczenia limitowego.

– Jeśli nie podejmiemy żadnego działania z zadłużeniem, to do kwoty długu doliczone zostaną koszty egzekucji sądowej, komornik pobierze swoją opłatę windykacyjną, rosną odsetki. W pewnym momencie obsługa zadłużenia przerośnie wartość długu. Człowiek się zapętla – tłumaczy M. Smolarczyk. I zachęca dłużników do rozmowy, bo jego zdaniem zawsze znajdzie się sposób na wyjście z trudnej sytuacji.

Anna Karasiewicz

Anna Karasiewicz

Tel. 513 008 555 at a.karasiewicz@tygodnikkrag.pl
Publicystyka
Anna Karasiewicz

Latest posts by Anna Karasiewicz (see all)

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Anna Karasiewicz

Publicystyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *