Przywieźli święta do szpitala

Mikołaj w asyście krasnali odwiedził pacjentów oddziału dziecięcego nowosolskiego szpitala. – Wspaniała inicjatywa. Dziękujemy, że ktoś pomyślał o tych dzieciach – mówili rodzice małych pacjentów

Odwiedziny pacjentów z oddziału dziecięcego są organizowane przez urząd miejski w Nowej Soli od kilku już lat.

– Przywozimy miejskie bombki, aby jako pierwsze zawisły na choince, która stoi przy wejściu na oddział. W poprzednim roku były to zestawy składające się z bombek w kształcie dużych krasnali – Solusia i Lusi oraz rybki Heli, a teraz są to trzy małe skrzaty, które są nowością wśród bombkowych gadżetów. Cieszy nas, że choinka na oddziale dziecięcym nowosolskiego szpiatala może mieć nowosolski charakter – mówiła Ewa Batko, rzecznik prasowa urzędu, tuż przed wyjazdem do lecznicy.

Poza bombkami do szpitala pojechały również prezenty – plecaki i teczki pełne atrakcyjnych przedmiotów, jak np: kredki, magnesy, plany lekcji, kubki, długopisy czy linijki.

– Pobyt dziecka w szpitalu to zawsze przykra sprawa. Raz przez chorobę, a dwa w tym czasie ze względu na mikołajki. Dlatego żeby mali pacjenci choć na moment zapomnieli o tym, co złe, o tym, że są w szpitalu, zawozimy im prezenty, które mamy nadzieję, że rozweselą im ten dzień. Paczek mamy tyle, ile jest szpitalnych łóżek, dlatego nie ma możliwości, żeby dla kogoś czegoś zabrakło – deklarowała E. Batko.

I faktycznie tak było. Wizyta św. Mikołaja w asyście trzech skrzatów kompletnie zaskoczyła pacjentów oraz wywołała wiele uśmiechu na ich twarzach. Początkowo dzieci nie miały śmiałości, żeby podejść do gościa w czerwonym stroju i z gęstą białą brodą, ale już po chwili przełamało się pierwsze z nich i kolejni nie wahali się odebrać swoją paczkę. Mikołaj prosił, aby dzieci przypominały mu, o co był proszony w listach i zapewniał, że bożonarodzeniowe paczki będą zawierać ich wymarzone prezenty.

– To super akcja. Mikołajki w szpitalu to nic fajnego, a tak i tutaj okazało się, że może być radośnie. Z pewnością zostanie to w pamięci dzieci – mówił jeden z rodziców Tomasz Sopniewski.

– Wspaniała sytuacja. Nie spodziewaliśmy się, że tu wylądujemy z Antosiem. Plany były zupełnie inne, bo mieliśmy spędzać ten dzień w domu, gdzie mikołajki świętowały jego siostry. Antoś jest jeszcze trochę za mały, niewiele z tego rozumie, ale widać po nim było, że bardzo mu się podobało, z zainteresowaniem słuchał Mikołaja. Naprawdę było miło, dziękujemy ten akcent – komentowała Marta Bebrys.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Artur Lawrenc

Aktualności, oświata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *