Czy mężczyzna został uderzony na oczach policjantów?

Dotarliśmy do nagrania, na którym widać, jak w tłumie na chodniku przed Anomalią leży mężczyzna, który stracił przytomność. Świadek, który włączył kamerę w telefonie i nagrał zdarzenie, twierdzi, że to działo się na oczach policjantów w oznakowanym radiowozie. – Jak dla mnie policja powinna nieść pomoc niezwłocznie. Tu tego zabrakło. Nagrałem ich, żeby był dowód, gdyby ten człowiek nie przeżył – mówi. Policja zdarzenie przedstawia zupełnie inaczej

Dotarliśmy do prawie czterominutowego nagrania, które pokazuje, co wydarzyło się tuż po bójce w centrum miasta w nocy z 16 na 17 grudnia. Według świadka i autora filmu brało w niej udział ok. 20 osób.

– Z pobliskiej knajpy najpierw wyszli kobieta z mężem albo chłopakiem i jeszcze jakiś jeden mężczyzna. Ten, który był z kobietą, nie chciał konfrontacji, ale ten drugi, w białej koszuli, był bardzo agresywny. Po chwili z góry zeszli też jego koledzy, pewnie z kilkanaście osób. Przynajmniej z pięciu rzuciło się na tego, który był z kobietą. Zrobiło się zamieszanie, agresja u niektórych była bardzo duża. Po chwili znowu ktoś zszedł z góry i z kolei ta grupa osób zaczęła bronić tego obijanego mężczyznę. Ten, który uderzył pierwszy, prowodyr całego zamieszania, nie chciał odpuścić – opowiada o zdarzeniu nowosolanin (imię i nazwisko do wiadomości redakcji).

„Gdzie oni ku… jadą?”

Dalej zdarzenie miało charakter bardzo dynamiczny. Leciały kopniaki, ciosy. Jak twierdzi nasz rozmówca, w pewnym momencie nie było wiadomo, kto jest z kim. Prawdopodobnie dopiero w tym momencie ktoś zawiadomił policję.

– Chłopak, który był z kobietą, w pewnym momencie opuścił ręce, a ten, który wyszedł z nim jako pierwszy, tak mu strzelił, że ten padł nieprzytomny. Siła uderzenia była ogromna. Od razu pomyślałem, że nie żyje. Wszyscy, którzy tam byli, też chyba tak myśleli, zrobiło się ciszej. Zaczęli do niego podbiegać ludzie i spoglądać, co mu się stało. Jego dziewczyna czy też żona zaczęła krzyczeć: „Ratunku, co ci jest?”. Mężczyzna przez dwie, trzy minuty się nie ruszał. Kiedy odzyskał przytomność, zaczął wydawać odgłosy takie, jakie wydaje z siebie katowane zwierzę. On nie krzyczał, on wył. Koledzy napastnika rozbiegli się do pobliskiej bramy – opowiada nowosolanin, który dopiero w tym momencie zaczął nagrywać zdarzenie.

Powód? Około 40 metrów dalej w linii prostej, praktycznie na przejściu dla pieszych przy pl. Wyzwolenia, stał radiowóz policyjny z włączonym sygnałami świetlnymi. Policjanci, jak mówi świadek, w tym miejscu stali już w momencie, gdy trwało zamieszanie pod Anomalią. Tego jednak nagranie nie dowodzi.
– Jak dla mnie policja powinna niezwłocznie nieść pomoc, a tu, w tym konkretnym przypadku, nic nie zrobili. Nagrałem ich, żeby był dowód, gdyby ten człowiek nie przeżył. Dla mnie brak działania ze strony funkcjonariuszy był szokiem – mówi nasz rozmówca.

Czy policjanci mogli nie widzieć zdarzenia? – Nie ma takiej możliwości, dlatego ich nagrałem. Uważam, że właściwa reakcja policji mogła zapobiec temu silnemu uderzeniu – kręci głową nowosolanin, zdumiony reakcją, czy też jej brakiem, ze strony funkcjonariuszy. „Stoją i nawet nic nie zrobią” – komentował nagrywając radiowóz stojący przy pl. Wyzwolenia z włączonymi sygnałami świetlnymi.

Oglądając film można się domyślać, że policjanci czekają na wsparcie i dlatego nie podjeżdżają przed Anomalię. W pewnym momencie kierowca radiowozu zachowuje się tak, jakby chciał odjechać. W tym momencie, co słychać na nagraniu, ktoś z tłumu krzyczy „Gdzie oni, ku…, jadą?”
Dopiero po niedługiej chwili przed lokal nadjeżdża nagrany wcześniej radiowóz. Tuż za nim podjeżdża radiowóz nieoznakowany, a potem dwa kolejne osobowe, oznakowane.

– Funkcjonariusze podjechali w miejsce, w którym leżał ten mężczyzna dopiero wtedy, kiedy tak naprawdę już zrobiło się spokojnie – mówi świadek zdarzenia.

Policja wzywa wsparcie

Kilkuminutowe nagranie pokazałem byłym, doświadczonym policjantom, którzy zastanawiają się, dlaczego radiowóz uwieczniony na filmie nie podjeżdża do tłumu. – Według mojej opinii powinni od razu tu podjechać. I wtedy wzywać posiłki, pogotowie itd. Ale w pierwszej kolejności trzeba było udzielić pierwszej pomocy, bo tłum mógł być nietrzeźwy albo zwyczajnie nie wiedział, jak to się robi – komentuje mój rozmówca. I dodaje: – Ci ludzie nie byli agresywni, nikt nie niszczył szyb, nikt nie rzucał w policjantów kamieniami. Wręcz przeciwnie – wygląda na to, że oczekiwali reakcji policji, bo ktoś na tym nagraniu zapytał, gdzie oni jadą? Nie widzę powodu, dla którego można było się bać tego tłumu – odpowiada nasze źródło.

– Skoro ktoś leży na chodniku po tym, jak został uderzony, to znaczy, że potrzebuje pomocy i dlatego funkcjonariusze powinni zareagować. Brak reakcji to błąd w sztuce. Przypuszczam, że albo byli to niedoświadczeni policjanci, albo dyżurny zwlekał z podjęciem jakiejś decyzji, bo nie miał pełnej informacji o tym, co tam się działo – dodaje inny były policjant.

Policja ma swoją wersję wydarzeń: – Patrol zmotoryzowany, który jest widoczny na filmie, nie był w pierwszej kolejności skierowany do realizacji zgłoszonej interwencji, czyli bójki przed pubem Anomalia, ale ze względu na to, że był bliżej zdarzenia, podjechał jako pierwszy. Widoczny na filmie patrol słysząc polecenie oficera dyżurnego, który skierował inny patrol na Pl. Wyzwolenia, udał się pod pub, aby udzielić wsparcia tym funkcjonariuszom, którzy byli w drodze – tłumaczy Justyna Sęczkowska, rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Nowej Soli.

– Dlaczego policjanci nie podjechali do leżącego mężczyzny, żeby udzielić mu pomocy? – zapytałem sierżant Sęczkowską.

– Widoczny na filmie patrol stojąc w rejonie Pl. Wyzwolenia nie widział osoby leżącej ani żeby ktoś się bił w rejonie lokalu. Patrol widział dużą grupę osób, których wygląd wskazywał, że mogły być pod wpływem alkoholu, więc poprzez dyżurnego wezwał wsparcie, po czym od razu podjechał na miejsce zdarzenia. Gdy policjanci zauważyli leżącą osobę, natychmiast wezwali pogotowie ratunkowe oraz zaczęli udzielać jej pierwszej pomocy przedmedycznej. Przybyłe na miejsce pogotowie zabrało poszkodowanego mężczyznę do szpitala. Rozpytane na miejscu osoby twierdziły, że nie widziały zdarzenia, sugerowały, że najprawdopodobniej mężczyzna się przewrócił – odpowiada rzeczniczka nowosolskiej policji.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *