Ewa Mituta: Dobro spływa do nas różnymi ścieżkami

ŁUGI – Może trochę nieskromnie to zabrzmi, ale zawsze staraliśmy się być otwarci na ludzi, na zwierzęta i coś w tym jest, że te uczynki dziś do nas wracają. Powiem szczerze, że nam jest trudno tę hojność przyjmować od ludzi, którzy na budowę naszego domu dają nam swoje ciężko zarobione pieniądze. Ciężko tę pomoc przyjmować, jakoś nie jesteśmy tego nauczeni. My w podobnych sytuacjach też pomagaliśmy i będziemy pomagać, jeśli ktoś znajdzie się w podobnym położeniu, co my – mówi Ewa Mituta, której pod koniec lutego spalił się domek w Ługach. Właśnie rusza budowa nowego

Miesiąc temu Ewa Mituta, której w pożarze pod koniec lutego spłonął budowany przez jej męża domek, powiedziała na łamach „TK”: – Nie mamy planów, mamy marzenia. Bo żeby mieć plany, trzeba mieć fundusze. My na razie ich nie mamy. Naszym marzeniem jest to, żeby odbudować domek i zostać w tym miejscu, w którym żyjemy. Wierzę, że te marzenia się urealnią. Staram się myśleć pozytywnie, zakasać rękawy i działać. Pracować, bo jedynie to może przybliżyć nas do realizacji założonych celów.

Dodała, że spalony budynek miał być czymś więcej niż tylko domem blisko natury.

– Chciałam stworzyć enklawę ciszy pośród łąk, gdzie każdy, nie musząc mi płacić za jazdę, mógłby przyjechać, obcować z końmi, odpocząć, wejść, zobaczyć, jak jest w takim domu. To miała być taka oaza spokoju, której każdy mógłby doświadczyć – dodała mieszkanka Ługów, która po lutowym pożarze wspólnie z mężem zaczyna wszystko od nowa.

Po miesiącu od pierwszej wizyty w Ługach odwiedziliśmy ją ponownie.
Właśnie rusza budowa domu. Kiedy rozmawialiśmy, w tle było słychać betoniarkę, która miesza zaprawę pod wylanie ław fundamentowych.

Pomoc

– Grono osób, które nas wsparło, jest bardzo szerokie. Dobro spływa do nas z wielu źródeł – od przyjaciół, znajomych, a także osób, które nas nie znają, ale starają się pomóc, co nas bardzo zaskakuje. Prężnie działa też grono sąsiedzkie, które bardzo nas wspiera. Od darczyńcy z Zielonej Góry, który buduje domy, otrzymaliśmy bloczki na fundament. I ten fundament powstaje – zaznacza mieszkanka Ługów.

Do tej pory za pośrednictwem Fundacji Blisko Domu, która włączyła się w pomoc po pożarze, udało się zebrać blisko 20 tys. zł
– Już jakiś czas temu zdobyliśmy pozwolenie na budowę i postanowiliśmy, że zaczniemy z tym, co mamy, ile mamy. Na dziś nie stać nas na budowę dużego domu i na jego całkowite zamknięcie, dlatego po prostu będziemy posuwać budowę do przodu na tyle, na ile nas będzie stać. Mamy nadzieję, że uda się postawić chociaż stan surowy, a potem będziemy dłubać dalej – opowiada o ruszającej budowie E. Mituta.

Pieniądze na odbudowę domu dostali także od ludzi dobrej woli, którzy nie wpłacali na konto zbiórki. – Była prowadzona zbiórka do puszek w kościołach. Spływały do nas także pieniążki dobrych ludzi, którzy przyjechali i po prostu dali nam kopertę. Otworzyli portfel i powiedzieli: to jest dla was. Za te pieniądze udało się zamówić suporex na ściany – mówi mieszkanka Ługów.

Nadzieja

Ale wsparcie to nie tylko finanse, ale także pomoc przy sprzątaniu pogorzeliska, codzienne wsparcie na budowie i niby zwykłe, ale o jakże niezwykłej mocy dobre słowo.

– W sumie, tak sobie myślę, wsparła nas w różny sposób przynajmniej setka ludzi, a może jeszcze więcej – podkreśla E. Mituta, w którą wstąpiła ogromna nadzieja na lepsze jutro.

– Może trochę nieskromnie to zabrzmi, ale zawsze staraliśmy się być otwarci na ludzi, na zwierzęta i coś w tym jest, że te uczynki dziś do nas wracają. Powiem szczerze, że nam jest trudno tę hojność przyjmować od ludzi, którzy na budowę naszego domu dają nam swoje ciężko zarobione pieniądze. Ciężko tę pomoc przyjmować, jakoś nie jesteśmy tego nauczeni. My w podobnych sytuacjach też pomagaliśmy i będziemy pomagać, jeśli ktoś znajdzie się w podobnym położeniu, co my – zapewnia E. Mituta.

Zbiórka prowadzona przez Fundację Blisko Domu potrwa do końca kwietnia. Możesz się w nią włączyć.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *