Prezydent z mecenasem wyciskali z siebie siódme poty

Na bieżni nowosolskiego „Ogólniaka” spotkały się ze sobą trzy światy: samorządowy, adwokacki i sportowy. – Sam trening, tak mówiąc szczerze, był jednym z lepszych, w jakich uczestniczyłem – uśmiechnął się po jego zakończeniu nowosolski mecenas Mariusz Ratajczak, który podczas ubiegłorocznego Wigilijnego Biegu Charytatywnego dla Lenki Kubów wylicytował możliwość wspólnych zajęć sportowych z prezydentem Wadimem Tyszkiewiczem pod czujnym okiem trenera Adama Draczyńskiego

Spotkanie tych trzech panów to pokłosie ubiegłorocznej edycji Wigilijnego Biegu Charytatywnego. Adresatką pomocy była wtedy Lena Kubów, która od urodzenia zmaga się z naczyniakiem limfatycznym. Organizatorami biegu byli Klub Mam Nowej Soli i Nowosolska Grupa Biegowa. Oprócz pomocy, która popłynęła od ludzi, którzy opłacili bieg i wzięli w nim udział, odbyła się także licytacja fantów. Ale propozycje dla licytujących były także inne. Można było m.in. wylicytować trening biegowy, który miał poprowadzić Adam Draczyński, a w którym miał wziąć udział także prezydent Wadim Tyszkiewicz. Tym, którzy nie pamiętają, warto przypomnieć, że Tyszkiewicz pobiegł w tamtym biegu. – Dał pan radę, więc może trzeba pomyśleć o kolejnym wyzwaniu, czyli o biegu na 10 kilometrów? – zapytałem wtedy prezydenta na mecie.

– Dałem radę, ale kolana trochę siadają, dlatego raczej zostanę przy piątkach – uśmiechnął się samorządowiec odbierając pamiątkowy medal.

W ubiegły wtorek na stadionie nowosolskiego „Ogólniaka” przecięły się drogi Ratajczaka i Tyszkiewicza, z których ostatnie poty wyciskał trener Draczyński.

Mecenas ostrzega prezydenta

– Na początek zrobimy sobie sześć kółek, tak żeby wyszły dwa kilometry. Później przejdziemy do rozgrzewki. Trochę pomachamy rękoma, porozciągamy się. Potem zrobimy trochę ćwiczeń stabilizacyjnych, potrenujemy też trzykilowymi piłkami lekarskimi. Tak, żeby zaakcentować też trochę treningu siłowego – powiedział na starcie prowadzący zajęcia.

– To tylko tak dobrze brzmi, panie prezydencie, on tylko dobrze mówi, a na koniec pot będzie z nas ostro kapał… – ostrzegał Tyszkiewicza mecenas Ratajczak. Od kilku lat jego największą pasją stało się bieganie i żeby poprawiać swoje wyniki, od jakiegoś czasu trenuje właśnie pod okiem popularnego „Draka”. Czyli wie, jak ten świetny sportowiec potrafi dokręcić śrubę na treningu.

– Adam, pamiętaj, że pan prezydent musi rano wstać do pracy – zażartowała Ilona Wichman z Klubu Mam, która także wzięła udział w pokazowym treningu.
Ten rozpoczął się od sześciu okrążeń po 333-metrowej tartanowej bieżni stadionu przy LO.

– Pierwszy raz biegałem na bieżni, która ma 333 metry, na początku lat 90. w Kenii. I fajnie było, trzy koła i masz kilometr – mówił na pierwszym okrążeniu Draczyński, którego wzięło na wspomnienia: – Pamiętam, jak pojechałem na swój pierwszy obóz sportowy z Zagłębia Lubin i na tym nowosolskim obiekcie wtedy biegaliśmy. Byłem wtedy w piątej klasie i właśnie zaczynałem swoją przygodę ze sportem. Ile to było lat temu? – próbował sobie przypomnieć Draczyński.

– Lepiej nie mów głośno – kąśliwie zażartował mecenas Ratajczak.

Draczyński nie posłuchał i zdradził, że w tym roku obchodzi swoją okrągłą rocznicę 30 lat biegania po różnych arenach sportowych.
– Adam to gaduła, zagada wszystkich… – skwitowała z uśmiechem całą sytuację I. Wichman.

Później już nikomu tak do śmiechu nie było.

Po dwóch kilometrach biegu ciągłego uczestnicy treningu przez kilka minut dociągali mięśnie, żeby nic nie strzeliło.

– Panie prezydencie, chyba dobrze, że jutro ma pan do pracy na 9.00 (urząd, którego pracami kieruje, w każdą środę pracuje właśnie od tej godziny – dop. red.) – zagadnąłem do prezydenta Tyszkiewicza.

– (śmiech). Dam radę, stąd jadę jeszcze na siłownię – zaskoczył wszystkich prezydent.

Dali z siebie maksa

Po zakończeniu rozgrzewki prezydent i mecenas przeszli do ćwiczeń z trzykilogramową piłką lekarską. I tu już było mniej żartów, a więcej ciężkiej pracy. Po obu panach było widać, jak z ich czoła zlatują kolejne krople potu. Nikt się nie oszczędzał i każdy dawał z siebie maksa.

40-minutowe zajęcia tak spuentował Draczyński: – To była taka pokazówka, w której moim przesłaniem dla was było to, że bieganie to nie tylko przebieranie nogami na bieżni, w lesie czy na ulicy. Ważne są ćwiczenia ogólnorozwojowe, stabilizacyjne, wzmacniające, żeby to bieganie później przychodziło łatwiej – powiedział prowadzący trening.

Jego uczestnicy byli zmęczeni, ale zadowoleni. – Chciałbym powiedzieć, że przed treningiem nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, ale też nikt nie mówił, że będzie aż tak pod górkę. Miało być samo bieganie, a tu Adam dał nam straszny wycisk – uśmiechnął się mecenas Ratajczak.

Prezydent wypowiadał się w podobnym tonie: – Ja też myślałem, że bieganie będzie najtrudniejsze. Ale okazuje się, że trening, który przygotowuje do tej formy rekreacji ruchowej, jest jeszcze bardziej wyczerpujący. Na siłowni wykonuję inny trening, tutaj dostałem zastrzyk odrębnych ćwiczeń, które wymagają pracy trochę innych partii mięśniowych. Jestem trochę zmęczony, ale jednocześnie zadowolony, że mogłem tu być – zakończył prezydent.

Mecenas Ratajczak na koniec wrócił do pretekstu, dla którego panowie spotkali się na tartanie „Ogólniaka”: – Akcja pomocy dla Lenki to cel bardzo szczytny. Jeśli bieg wsparty licytacjami będzie także w tym roku, to na pewno wezmę udział. Móc dziś spotkać się z panem prezydentem na wspólnym treningu to była czysta przyjemność. Sam trening, tak mówiąc szczerze, był jednym z lepszych, w jakich uczestniczyłem – podkreślił mecenas Ratajczak.

Już dziś możemy ogłosić, że Bieg Wigilijny na pewno będzie. – Jeszcze nie wiemy, kto będzie adresatem pomocy, ale już dziś mogę na niego zaprosić – mówi I. Wichman z Klubu Mam.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *