Najwspanialsze są szkolne festyny

Pierwszy wielki letni festyn przyciągnął uczniów i rodziców. W minioną sobotę „jedynka” tętniła życiem

W minioną sobotę na boisku kożuchowskiej „jedynki” odbył się festyn na zakończenie roku szkolnego. Plac wypełnił się dmuchanymi zamkami i stoiskami ze smacznym jedzeniem. Strażacy z miejscowego OSP udostępnili do zwiedzania samochód gaśniczy. Można było pooglądać też tira. Najmłodszym malowano twarze, a dziewczyny mogły liczyć na kolorowe warkoczyki.

Nauczyciele zorganizowali dla najmłodszych wiele zabaw. Jedną z atrakcji była numeriada, w której do wygrania był rower. Utalentowani uczniowie mogli zaprezentować swoje umiejętności ze sceny. Sportowcy zmagali się w turnieju piłki nożnej. Wspaniały pokaz dali miejscowi judocy. Szkoła przez cały dzień tętniła życiem.

– Rozpoczynamy tradycję czerwcowych festynów. Nasi uczniowie, mogąc pokazać, czego nauczyli się przez cały rok, tańczą, śpiewają, grają. A dzieci, które dopiero zaczną od września pierwsza klasę, mogą zaprzyjaźnić się ze szkołą – mówi Arkadiusz Sidor, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1. Podkreśla, że w przygotowanie zabawy zaangażowali się nauczyciele, rodzice, uczniowie. – Widzę, że wszyscy chętnie biorą udział w zabawach. Dzieci lubią szkolne festyny, czują się ich gospodarzami. Czują się też bezpiecznie i swobodnie. To ważne, że identyfikują się ze swoją szkołą – stwierdza dyrektor Sidor.

Doskonale bawili się Julka i Krystian Drozdek z mamą Renatą. Zgodnie przyznają, że najwspanialsze są zawsze dmuchane zamki. Zaprezentowali się w grupie tanecznej Hajdasz i z własną klasą. – Skorzystamy ze wszystkiego, co się da. Bardzo lubimy zabawy w szkole, zwłaszcza że wakacje za pasem – mówi Julka.
Małgorzata Bereś cieszy się, że pogoda dopisała i można spędzić na festynie cały dzień. – Córka i synek biegają, a ja mam okazję spotkać się ze znajomymi, wypić kawę i zjeść pyszne ciasto upieczone przez rodziców – chwali festyn Małgorzata Bereś.

Według Marty Sawczuk żadne imprezy nie są tak wesołe, jak małe festyny szkolne. – Czujemy się swojsko, jak u siebie. Dzieci też mogą poskakać do woli w dmuchanych zamkach – cieszy się Marta Sawczuk.

Katarzyna Majorczyk przyznaje, że szkolny festyn jest też okazją do spotkania się z pozostałymi mamami. Zwykle, gdy trwa rok szkolny, nie ma na to czasu.
Zabawa w „jedynce” trwała do późnego popołudnia.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *