Promować kulturę uliczną

To postulat Łukasza Karasia, nowosolanina chorego na stwardnienie zanikowe boczne. O jego walce z chorobą na łamach „TK” pisaliśmy niejednokrotnie. Kulturę uliczną promowano w Nowej Soli w ub. sobotę podczas Ride or Die i Fight or Die – dwóch łączonych imprez. To był jeden wielki performance rolkarski, grafficiarski i hip-hopowy

Wszystko zaczęło się w sobotę po południu od zawodów rolkarskich w nowosolskim skateparku pod hasłem Agressive Blade Jam. – Na początku rozegraliśmy minikonkurencje dla dzieciaków, później startowali juniorzy i amatorzy w kategoriach open i pro – tłumaczy Maciej Kaleta, wiceszef Stowarzyszenia PARK, organizatora wydarzenia.

To, co wyczyniali sportowcy na rolkach w skateparku, przerasta ludzkie pojęcie! Było efektownie.

Później odbyła się druga odsłona wyścigów rolkarzy na pumptracku – to była druga edycja podobnych zawodów w Nowej Soli. Zawodnicy mieli o co się ścigać. Pulą nagród były 4 tys. zł.

– Sobota była u nas cały dzień rolkowa, staramy się, żeby co rusz nowe dyscypliny sprowadzać do Nowej Soli i pokazywać je mieszkańcom, też dzieciakom. Chcemy pokazywać inne części sportowego świata. Ilość uczestników nie była aż tak duża, jakbyśmy chcieli, ale to z uwagi na to, że to pierwsza edycja naszych zawodów. Zawsze pierwsze turnieje w – nazwijmy to wprost – niszowych sportach cieszą się mniejszą frekwencją, a w kolejnych się rozkręcają. Poziom był naprawdę wysoki, więc mamy się z czego cieszyć – podkreśla Kaleta.

W czasie imprezy w skateparku trwał także graffiti jam przy torach. Malowało około 30 grafficiarzy wzdłuż pół kilometra linii kolejowej, efekty można już podziwiać. – Mury zostały przez nas podzielone na sekcje, artyści zdali się na swoją inwencję twórczą, ale daliśmy im pewne sztywniejsze ramy – podkreśla Maciej Kaleta.

fot. FB – Stowarzyszenie PARK

A w Kaflowym wieczorem prawdziwa wisienka na torcie – druga edycja imprezy Fight or Die, czyli wydarzenia będącego swoistą kontynuacją ubiegłorocznej akcji pomocowej dla Łukasza Karasia. Afterparty w Kaflu po Ride or Die nakręcali DJ. Feel-X, hip-hopowa legenda, muzyk uznany przez rzesze fanów, i DJ. Ure.

– Graffiti jam to inicjatywa Łukasza, jego idea. On chciał, żeby kulturę uliczną jak najbardziej promować. A my chcieliśmy, żeby wszystkie nasze sobotnie wydarzenia były spójną całością – mówi wiceprezes Stowarzyszenia PARK.

Co w najbliższej przyszłości będzie się działo w stowarzyszeniu? M.in. pod koniec czerwca zostaną zorganizowane kolejne zawody beemixowe, na początku lipca odbędą się Mistrzostwa Polski BMX Racing na dużym torze. I dużo więcej, ale to będziemy jeszcze zapowiadać.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *