Czerwony autobus mknie przez ulice powiatu

Wielkie zainteresowanie wzbudziły czerwone autobusy, które wyjechały w niedzielę skoro świt na ulice Nowej Soli i powiatu. Mieszkańcy wsiadali do nich z uśmiechem, kręcili filmiki i robili zdjęcia

Pierwszy kurs autobusu samorządowej komunikacji miejskiej na obszarze Nowosolskiego subObszaru Funkcjonalnego wystartował przed 7.00 rano na ul. Głogowskiej. Od tego momentu z zajezdni wyjeżdżały sukcesywnie kolejne czerwone pojazdy. Postanowiliśmy osobiście sprawdzić, jak się jedzie nowym autobusem.

Wybraliśmy się w trasę o godzinie 10.50 do Kożuchowa. Za kierownicą siedział Wiesław Ankutowicz, kierowca z 41-letnim stażem w zawodzie. Ostatnie dziesięć lat kierujący autobusami. Tuż przed przystankiem wyskoczył z autobusu, żeby sprawdzić, pod które dokładnie stanowisko ma podjechać. To wprawdzie pierwszy dzień w trasie, ale o pomyłkach nie może być mowy.

– Jeździłem pięć lat podmiejskimi, znam miasto, jestem nowosolaninem. Później, pracując w PKS, zostałem przekierowany na dłuższe linie, dużo do Zielonej Góry i różne pętle po powiecie – wylicza pan Wiesław. – Już czas, odjeżdżamy – mówi zdecydowanie i zamyka drzwi.

Pan Wiesław jest zachwycony sprzętem. Chwali urządzenia pomagające w jeździe kierowcy, klimatyzację, lektora zapowiadającego przystanki.
– Wielu pasażerów stale pyta, na którym przystanku mają wysiąść. Teraz nie ma tego problemu, bo wszystko im podaje głos z głośnika – cieszy się pan Wiesław. Zwraca uwagę, że klimatyzacja jest ważniejsza, niż się komuś może wydawać. – Człowiek siedział cały mokry, koszula przyklejała się do pleców. Pasażerowie byli umordowani. Teraz jest fantastycznie – wylicza zalety nowoczesnych autobusów kierowca.

Na drodze do Kożuchowa zatrzymuje autobus sygnalizacja świetlna. Budowa drogi we Wrociszowie i kłopoty komunikacyjne z tym związane mogą zakłócać nieco ustalony rozkład jazdy. – Podczas jednego kursu trafi się na zielone i można dotrzeć na czas albo wcześniej. W innym przypadku, jak złapię dwa razy czerwone, to z opóźnieniem. Musimy to przetrwać – stwierdza pan Wiesław.

Na dworcu w Kożuchowie na pierwszy autobus czekali nie tylko pasażerowie, ale także burmistrz Paweł Jagasek z radnymi i pracownikami gminy.

– Muszę przyznać, że autobus jest elegancki, piękny i zgrabny. Jednak nasz przystanek autobusowy to prawdziwe cudo. Moim zdaniem najpiękniejszy – pokazuje na nowy dworzec i na autobus Irena Roślińska.

Do autobusu wsiadali pasażerowie, kupowali u kierowcy bilety do Nowej Soli. – Przy niedzieli jedziemy do babci. Trochę było obaw, czy tego pierwszego dnia nowej komunikacji autobus na pewno przyjedzie. Uśmiechnęliśmy się, jak go zobaczyliśmy – opowiada Gosia Klimek. Zaznacza, że dotychczas jeździła busikami, ale w nich jest ciasno i nie zawsze dało się zabrać wózek. – Autobus jest naprawdę ładny, pachnie w nim nowością – zauważa pani Gosia.

Jadąc przez Kożuchów i dalej – przez Wrociszów – widać mieszkańców pokazujących palcami nowy autobus. Niektórzy stali przy płotach czekając na jego powrót z Kożuchowa, żeby się przekonać, że to naprawdę działa.

– Dla mnie autobus w niedzielę i sobotę to wielka ulga. Wreszcie będę mógł wyjechać z Kożuchowa. Wcześniej nie było czym, trzeba było organizować sobie transport. Teraz mogę wrócić nawet o godzinie 22.00, aż trudno w to uwierzyć – oznajmia Patryk Kaczor.

Rozmawiając z pasażerami dojeżdżamy do Nowej Soli. W niedzielę nie było dużego zatoru we Wrociszowie. Sprawnie dojeżdżamy do miasta. Pod szpitalem wysiada część pasażerów. – Mogę sobie spokojnie przyjechać sama do szpitala w odwiedziny. Tak to musiałam prosić syna, on czasami był w pracy, nie miał możliwości. Teraz nie ma żadnego problemu. Autobusy są też dobrze ułożone czasowo, wrócę sobie o 16.00 – mówi pani Anna wysiadając przy szpitalu.
Z głośników nieustająco podawane są nazwy kolejnych przystanków: szpital, przychodnia, Staszica przy Matejki, Kościuszki ZUS, Kościuszki Allmed.

Anna Karasiewicz

Anna Karasiewicz

Tel. 513 008 555 at a.karasiewicz@tygodnikkrag.pl
Publicystyka
Anna Karasiewicz

Latest posts by Anna Karasiewicz (see all)

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Anna Karasiewicz

Publicystyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *