Przez taniec pokazują indywidualność

Tancerze ze studia tańca towarzyskiego Wodzirej zakończyli sezon. Tradycyjnie odbył się też test medalowy

W tym roku ze względu na rozgrywający się mundial zakończenie sezonu odbyło się wyjątkowo w czwartek 14 czerwca, bo męska część grupy – jak przyznaje szefowa Wodzireja Iwona Kmieć – to zapaleni kibice.

Najważniejszym punktem wieczoru było jednak nie samo zakończenie sezonu tanecznego, a test medalowy Polskiego Zawodowego Stowarzyszenia Tanecznego. To test, któremu poddawani są wyłącznie dorośli kursanci. W Wodzireju odbywał się już po raz 13. Co roku specjalnie na tę okazję przyjeżdża sędzia. Tym razem była nią Jolanta Bechyne, sędzia Polskiego Towarzystwa Tanecznego i dyplomowany nauczyciel Królewskiego Towarzystwa Nauczycieli Tańca Wielkiej Brytanii. – Ten tytuł ma niewiele osób w Polsce. J. Bechyne oprócz egzaminów polskich zdawała też przed angielską komisja, przed samymi twórcami tańca towarzyskiego – podkreśla I. Kmieć.

Prócz tego, że część grupy zdawała testy, wszyscy inni też występowali.

Żeby zdobyć najwyższe odznaczenie, czyli Złotą Gwiazdę, należy się przygotowywać dwa, cztery, a czasem nawet… 10 lat!

Test medalowy – jak określa to instruktorka tańca – pozwala ogromny materiał w tańcu towarzyskim posegregować. – To nie jest tak, że my w jednym roku damy radę wszystko zrobić, bo tych tańców jest mnóstwo. Wszystkie ćwiczymy, ale część z nich jest priorytetowa – mówi I. Kmieć, która pracuje tylko z ludźmi dorosłymi.

A podkreślić należy, że tancerzom po czterdziestce nauka przychodzi trudniej. Żeby zdobyć medale pary mogły zaprezentować różne tańce, m.in. quick step, pasodoble, rumbę, sambę, jive’a, foxtrota, tango czy walca angielskiego.

Wszystkim startującym parom udało się zdobyć medale, o które walczyli. – Kursanci dorośli muszą być bardzo dobrze przygotowani, bo oni się mocno przejmują występami publicznymi. Muszą czuć satysfakcję, są bardzo wymagający i krytyczni wobec siebie. Czasem trzeba ich namawiać na występ publiczny – opowiada instruktorka.

W ruchu amatorskim dorosłych istnieje pewien plus. – Możemy sobie pozwolić na ujawnienie indywidualności każdej pary. Nie chcę, żeby wszyscy tańczyli jak roboty. Nie każda kobieta wygląda dobrze np. z agresywnymi rękoma. Część pań ma ręce stonowane. Oczywiście uczymy się plastyki dłoni, ale staram się, żeby każda para zachowała swoją indywidualność. Nie roboty, nie muskularne, atletyczne pozy. Preferuję styl angielski – lekki i elegancki – opowiada I. Kmieć.

Od przyszłego roku na zajęciach mają zostać wprowadzone lekcje etykiety, choć pewne elementy kursanci poznają już dziś. Dowiadują się np., w jaki sposób poprosić do tańca, jak siadamy do stołu i w jaki sposób kobieta powinna odmówić tańca. – Miło jest, jak poda przyczynę. Może powiedzieć, że tańczyła trzy tańce pod rząd i nie ma już siły. Dobrze, jeśli powie: „może później”, ale nie może w takiej sytuacji za pięć minut szaleć na parkiecie z innym partnerem. Nietrzeźwym odmawia się zawsze – opowiada pani Iwona.

Zajęcia w Wodzireju są dla kursantów tańca oderwaniem od szarej rzeczywistości. – Na sali zapominamy o wszystkich troskach. Razem z moimi tancerzami dodajemy sobie wzajemnie skrzydeł. Oni są wyjątkowi. Dorosły, który zaczyna przygodę z tańcem towarzyskim, zaspokaja swoją wewnętrzną potrzebę twórczego życia, chce czegoś więcej niż tylko jedzenia, pracy i supermarketu. To są ludzie wyselekcjonowani, którzy poszukują w swoim życiu sztuki – chwali swoich uczniów pani Iwona.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Anna Karasiewicz

Publicystyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *