Srebrny kruk wyfrunął

– Dużo jest w moim debiucie politycznych rozgrywek, zakulisowych ruchów, które można skojarzyć z „Grą o Tron” G. R. Martina. Jeśli ktoś nie lubi fantastyki, to po moją książkę może sięgnąć, żeby zobaczyć różne sposoby myślenia kotłujące się w jednym środowisku – tak o swojej książce pt. „Srebrny Kruk” mówi jej autor – Michał Sobociński

Część z naszych Czytelników może kojarzyć noszącego charakterystyczne dredy Michała Sobocińskiego i znać jego muzyczny pseudonim Michajah (czyt. Miczadża). Michał tworzył muzykę reggae, pisał teksty własnych utworów. Dziś jednak będzie o czymś zupełnie innym, będzie o pisaniu znacznie dłuższych form, bo M. Sobociński na pierwszym miejscu stawia dziś literaturę, a muzykę skierował na boczny tor.

W młodości nie lubił czytać

Michała fascynowały zawsze klimaty fantastyczne. Co ciekawe, jako młodzieniec nie czytał ani powieści, ani opowiadań, również tych zadanych w ramach szkolnych lektur. Interesowało go odgrywanie ról postaci uniwersów stanowiących miejsce akcji fabularnych gier RPG. Swoją cegiełkę dołożył w tej kwestii nauczyciel historii, który uczył Michała w Otyniu – Janusz Kosałka.

– Impulsem do sięgnięcia po literaturę była ekranizacja trylogii „Władca pierścienia” J. R. R. Tolkiena. Niedługo później wciągnąłem się w serię „Wiedźmin” Andrzeja Sapkowskiego – wspomina M. Sobociński. – Wyjątkiem w czasach szkolnych było dla mnie „Wesele w Atomicach” Sławomira Mrożka. Nie wiedziałem, dlaczego mi się to podoba, nie umiałem tego nazwać, a jest to taka satyra z elementami fantastyki i science-fiction – mówi.

Pisanie dla młodego Michała, podobnie jak muzyka, była sposobem na odreagowanie rzeczywistości. Niewiele było w tym ładu i składu, dominował chaos. Leniwy z natury, jak sam o sobie mówi, nie starał się poprawić swojego warsztatu. Po maturze w wieku 19-20 lat i podczas studiów M. Sobociński zaczął tworzyć w bardziej uporządkowany sposób.

Zbudowali własny świat

Cechą literatury fantasy jest umiejscowienie akcji w oryginalnym świecie, tzw. uniwersum. Taki też świat Michał stworzył wraz z kolegą Pawłem Ofiarskim.
– Jego zalążki powstały już w liceum. Niektóre z nazw pojawiających się w debiutanckiej książce – miasta, krainy, nawet postaci, pochodzą z tego okresu – mówi pisarz.

M. Sobociński jest z wykształcenia historykiem (uczy w szkole w Żaganiu). Kolega, Paweł, jest z wykształcenia archeologiem. Za budowanie Oculum Mundi (Świat Oka), jak nazywa się ich uniwersum, zabrali się metodycznie.

– Wymyśliliśmy historiozofię uniwersum, która determinuje późniejsze wydarzenia. Na etapie porządkowania świata doszliśmy do wniosku, że trochę nas to przerasta, więc skupiliśmy się na jednym państwie. Napisaliśmy jego historię, uformowaliśmy religię, politykę, skład społeczny, faunę i florę. To na tym etapie doszedłem do wniosku, że ostatnie z wydarzeń historii Oculum Mundi chciałbym przedstawić w formie opowiadań składających się na książkę – wspomina Michał.

Nie ma przypadków

Cel został osiągnięty. „Srebrny Kruk”, wydawniczy debiut M. Sobocińskiego, to pięć opowiadań, które można czytać dowolnie – bez specjalnego powiązania lub traktując jako całość.

Książka reprezentuje gatunek fantastyki. Zawiera typowe dla niego elementy, jak postaci elfów, krasnoludów i innych stworów.

– Nie jest to tylko kolorowe tło. Ich obecność jest ważna, mają swoją rolę do odegrania i pozwalają zobrazować opisywane problemy – mówi Michał.

Wśród wielu postaci kilka wiedzie prym. Szczególnie znacząca jest osoba profesora Vendoma Tasartira. – Jest też postać będąca spoiwem wszystkich pięciu historii. Nie powiem, kto to jest, niech to będzie wyzwanie dla Czytelnika, który musi się sam w tym zorientować – zdradza autor.

Opowiadania mają podwójne, a nawet potrójne dno. Mottem jest znane powiedzenie mówiące o tym, że w polityce nic nie dzieje się przez przypadek, a jeśli się dzieje, to znaczy, że… zostało to dokładnie zaplanowane.

– Dużo jest w „Srebrnym Kruku” politycznych rozgrywek, zakulisowych ruchów, które można skojarzyć z „Grą o Tron” G. R. Martina. Są postaci będące szarymi eminencjami, które co innego myślą, co innego mówią, a jeszcze co innego robią – mówi Michał. – Jeśli ktoś nie lubi fantastyki, to po moją książkę może sięgnąć z innego powodu, żeby zobaczyć różne sposoby myślenia kotłujące się w jednym środowisku – dodaje.

Pierwsza, nie ostatnia

Literackie debiuty są bardzo trudne. Podobnie jak wielu innych początkujących, M. Sobociński odbił się od drzwi kilku wydawnictw, zanim osiągnął cel. – W Polsce wydaje się raczej znajomych, ale należy dodać, że tych utalentowanych – ocenia Michał. – Polskie fantasy stoi na bardzo wysokim poziomie. Z przyjemnością czytam wspomnianego Sapkowskiego, Jarosława Grzędowicza, Andrzeja Pilipiuka czy Jacka Piekarę. Mamy bardzo dobrych autorów, wręcz światowych, choć tylko Sapkowski jest z nich na świecie doceniany – dodaje.

– Nie obrażam się na trudności. Najważniejsze jest, że spotkałem ludzi, którzy pomogli mi to dokończyć, bo mój warsztat, nie ukrywam, nie jest mistrzowski – przyznaje M. Sobociński.

Proces wydawniczy, z redakcją tekstu, wyszukiwaniem ewentualnych błędów logicznych, trwał prawie dwa lata. Dopiero wtedy rozpoczął się skład. Efekt końcowy firmowany jest nazwą Wydawnictwa Abyssos.

– Nie wiem, czy jestem zadowolony z ostatecznego kształtu książki. Jestem krytycznie nastawiony do wszystkiego, co robię. Na pewno jestem zadowolony z pracy, jaką wykonaliśmy wraz z Pawłem, bo uniwersum Oculum Mundi przeszło długą drogę. Ktoś może to łatwo skrytykować w kilku zdaniach, a przecież kreacja tego świata zajęła nam pięć lat – podkreśla Michał.

– Wiem też, że będę dalej pisał. Nie chcąc zostawiać tego przypadkowi tworzę już szkielet dla bezpośredniej kontynuacji pierwszych opowiadań. Myślę o kolejnych dwóch książkach, gdzie fabuła poszczególnych historii ma sprawiać wrażenie, że jest mowa o przypadkowych zdarzeniach, a tak naprawdę wszystko było zaplanowane… – zapowiada M. Sobociński wracając do przewodniej idei swojego pisarstwa.

Artur Lawrenc

Artur Lawrenc

Tel. 508 100 130 at a.lawrenc@tygodnikkrag.pl
Aktualności, oświata
Artur Lawrenc

Latest posts by Artur Lawrenc (see all)

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Artur Lawrenc

Aktualności, oświata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *