Muzyka jest jego życiem

– Uważam, że granie czy śpiewanie bardzo łączy i ma dobry wpływ nie tylko na zdolności muzyczne, ale szczególnie kontakty między ludźmi – mówi Kacper Wojtkowiak, założyciel zespołu wokalnego Do Końca, szef Big Bandu Nowosolskiego i instruktor muzyczny

Prowadzący aż trzy zespoły w Nowosolskim Domu Kultury Kacper Wojtkowiak karierę muzyka i instuktora zaczynał skromnie. Miał marzenia, które dzięki wielkiemu zaangażowaniu zaczął spełniać.

Kiedy miał 6 lat, dostał pierwszy keyboard. Potem poszedł do prywatnej szkoły uczyć się grać, a następnie po kilku latach trafił do orkiesty „Elektryka”. Grał na tubie, potem na puzonie. Od tamtego momentu jest cały czas związany z jakąś orkiestrą. Kiedyś jako członek, teraz tylko pomaga. Właśnie stąd wzięło się jego zamiłowanie do dużych zespołów.

Całość jego edukacji muzycznej pochodzi z lekcji w szkole prywatnej i z gry w orkiestrze.

– Już jak około 11 lat temu przychodziłem do Nowosolskiego Domu Kultury jako wolontariusz, to chciałem prowadzić chór. Działał tam wówczas zespół złożony z kobiet i mężczyzn, ale po pewnym czasie się rozsypał – wspomina K. Wojtkowiak, który gdy wrócił do NDK jako pracownik, chciał reaktywować chór. Razem z Hubertem Gajewskim prowadzili go około roku.

– Jak ludzie się powykruszali z tego chóru, podjąłem próbę założenia małego zespołu wokalnego. Składał się głównie z dziewczyn, raptem jeden chłopak się przewinął przez cały okres istnienia zespołu. Z dziewczyn, które do mnie przychodziły na zajęcia indywidualne, spróbowaliśmy coś zmontować, tym bardziej że widziałem, że kilka z nich ma talent.

I tak powstał zespół wokalny Do Końca, którego nazwę wymyśliły same członkinie. Zaakceptowałem ją, bo jest fajna i nietypowa – opowiada Kacper, który w muzyce ceni najbardziej pracę zespołową. – Granie i śpiewanie łączy ludzi, ma na nich dobry wpływ – ocenia.

Zespół Do Końca zaczynał skromnie od czterech osób, aż grupa urosła do dziewięciu. Dziewczyny albo są związane z orkiestrą, albo ze szkołą muzyczną. Razem śpiewały za granicą na obozach młodzieżowych. W Będzinie brały udział w finale konkursu kolęd, lokalnie w konkurasach Pro Arte, gdzie kilka razy były w finale i otrzymywały wyróżnienia. Tego typu forma, gdzie śpiewa się a capella, nie jest mocno popularna w Polsce. – Wielu tego słucha, ale mało kto tak tworzy – mówi K. Wojtkowiak. – Jestem z zespołu bardzo zadowolony. Czas na większe sukcesy jeszcze przyjdzie – dodaje.

Kacper Wojtkowiak w NDK oprócz zespołu wokalnego i Big Bandu, który w tym roku będzie obchodził 10-lecie działalności i jeszcze zdążymy o nim więcej napisać, prowadzi też zespół smyczkowy, który gra muzykę filmową. Obecnie działa w nim 16 osób.

Joanna Sokołowska

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *