Krzysztof Wielicki wspiął się do Nowej Soli

– Szliśmy na Mount Everest zimą w ortalionowych kurteczkach szytych pod Częstochową. Buty zdobyliśmy gdzieś w Krośnie. Na nosie okulary spawalnicze. Ale nie to było najważniejsze – wspominał podczas spotkania w bibliotece Krzysztof Wielicki, wybitny polski himalaista, zdobywca Korony Ziemi

W piątkowe popołudnie wokół miejskiej biblioteki trudno było znaleźć miejsce do parkowania. Mijane na ulicy osoby zmierzały w jednym kierunku. Powodem było spotkanie z Krzysztofem Wielickim, charyzmatycznym polskim himalaistą, zdobywcą Korony Ziemi. Na kilkanaście minut przed spotkaniem nie było już możliwości wejścia do sali. Część gości mogła oglądać spotkanie za pomocą projektora, inni słyszeli tylko głos K. Wielickiego. Himalaista przez ponad półtorej godziny opowiadał o swojej pasji i początkach polskiego wspinania na ośmiotysięczniki. K. Wielicki od pierwszych zdań żartował, że wspinanie się nie należy do rzeczy normalnych i naturalnych dla człowieka. Opowiedział, że jak tylko zobaczył wspinające się swoje córki, robił wszystko, żeby je do tego zniechęcić.
– W podróżach najważniejsze jest poznawanie ludzi, nie chodzi o zabytki, widoki czy skały. Człowiek poznając drugiego człowieka z innej kultury, wiary, czy choćby upodobań, nabiera dystansu, więcej rozumie, staje się tolerancyjny – zaznaczył K. Wielicki.

Zimowa wyprawa na Everest w 1980 roku z Andrzejem Zawadą i Leszkiem Cichym była zdaniem Wielickiego jedną z najbardziej wyjątkowych. – Tworzyliśmy jedność, jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Sukces jednego z nas był sukcesem pozostałych. Zawsze stawialiśmy sobie poprzeczkę wyżej. Zresztą my, Polacy nigdy nie odpuszczamy – przyznał K. Wielicki.

Gość opowiedział o atmosferze i okolicznościach zdobywania zimą Mount Everestu, Kanczendzongi i Lhotse, trzech spośród czterech najwyższych szczytów świata. Ostatni z tej czwórki – K2, wciąż czeka na zimowe zdobycie przez Polaków.

K. Wielicki zdradził, jak doszło do „wbiegnięcia” w ciągu jednego dnia na Broad Peak w w czasie 16 godzin na Dhaulagiri. – Wiele rzeczy wydaje się niemożliwych, dopóki ktoś ich nie zrobi – stwierdził Wielicki, który wytyczał szlaki kolejnym himalaistom. Wspinacz opowiadał też o heroicznym wejściu na Nanga Parbat, którego świadkami byli jedynie pakistańscy pasterze.

Publiczność zadawała wiele pytań o np.: himalaistów młodego pokolenia, tegoroczną Narodową Wyprawę na K2, której gość biblioteki był kierownikiem, plany na kolejne zimowe próby zdobycia K2. – Himalaiści z innych krajów mówią, że K2 jest Polaków, że zostawiają nam zimowe zdobycie szczytu – przyznał z uśmiechem K. Wielicki.

Nowosolanie mówili z uśmiechem, że spodziewali się wyższego mężczyzny. – Pan jest taki drobny i szczupły, a dokonuje rzeczy niezwykłych i wymagających potężnego wysiłku – dziwiła się Krystyna Herzog. – Odpowiedzią na tę tajemnicę jest genetyka – zdradził z uśmiechem K. Wielicki.

Długo po spotkaniu sympatycy wspinacza zostali, żeby chwilę osobiście z nim porozmawiać, poprosić o autograf na książce opisującej wyprawy oraz zrobić wspólne zdjęcie.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *