Sejmik to miejsce dla mnie

– Zrównoważony rozwój lubuskich miast, nie tylko dużych ośrodków, gospodarka, sprawy społeczne i odrzańska turystyka – to główne tematy, którymi chciałabym się zajmować – mówi Beata Kulczycka, kandydatka do rady sejmiku wojewódzkiego

Artur Lawrenc: Kiedy i dlaczego ziarenko z ideą startu w wyborach do sejmiku zostało w pani głowie zasiane?

Beata Kulczycka: Sejmik stał się moją ambicją rok, a najdalej dwa lata temu. To, z czym mam do czynienia na co dzień, co w zasadzie leży na moim biurku, zwykle w jakiś sposób koreluje z planami wojewódzkimi, w tym dokumentami, jak np. Strategia Rozwoju Województwa Lubuskiego czy Strategia Polski Zachodniej, Regionalny Program Operacyjny. Czytając te opracowania czasami mam poczucie, szczególnie, gdy dotyczą one wyzwań również dla Nowej Soli, że chciałabym mieć wpływ na ich powstawanie. Zamiast dostosowywać się często do reguł gry, lepiej mieć udział w ich tworzeniu. Mam dużo doświadczenia, jestem krytyczna dla niektórych zapisów i szukam furtek, przez które można by przepuścić plany i projekty nowosolskie. Nieraz miałabym ochotę takie strategie, programy, listy w niektórych miejscach poprawić, coś nowego, sensownego zaproponować, a żeby mieć taką możliwość, trzeba przynajmniej być radnym sejmiku.

Dziś, gdy podjęłam już decyzję o starcie, wiem, że mam do tego wiele chęci, ambicji, ale i postanowienia spełnienia dobrej misji dla województwa. Moje korzenie wywodzą się z urzędu marszałkowskiego, gdzie pracowałam przez trzy lata i już wtedy spoglądałam w perspektywie szerszej niż tylko lokalna.

To w zasadzie jest już odpowiedź na drugie pytanie o to, czemu nie np. rada powiatu w pierwszej kolejności?

Tak, bo jeśli mam coś robić, to tylko to, w czym czuję się najlepiej, gdzie mogę się realizować. Chcę pomóc miastu i regionowi, dlatego sejmik, nie rada powiatu, to jest miejsce dla mnie. Jedyną małą obawę mam tylko o to, że samorząd na tym poziomie nie jest wolny od polityki i partyjności.

Właśnie, to kolejna wywołana kwestia – mianowicie siłą rzeczy wchodzi pani do polityki, bo startuje z listy Koalicji Obywatelskiej złożonej z partii, a jednocześnie jest pani na tej liście kandydatem bez przynależności do jakiegokolwiek ugrupowania.

Podkreślam i będę podkreślać, że dla mnie bezpartyjność w samorządzie nie jest pustym sloganem, a rzeczą świętą. W sumie mam już 20 lat pracy w samorządzie, a zawsze byłam, jestem i zawsze pozostanę bezpartyjna. Po prostu jestem wyłącznie nowosolska. Dziś w wyborach do sejmiku nie ma choćby jednego komitetu niezależnego, jak np. Lepsze Lubuskie cztery lata temu, dlatego musiałam dołączyć do tego, który dał mi szansę na start w tych wyborach. Właśnie dlatego startuję z listy Koalicji Obywatelskiej z ostatniego miejsca na liście.

Od jakich tematów i od pracy w których komisjach chciałaby pani zacząć pracę w sejmiku?

Przed nami okres nowego programowania funduszy unijnych na lata 2021-27. Trzeba ten czas wykorzystać i zawczasu przygotować się do nowych reguł. Chciałabym się sprawdzić zarówno w komisji gospodarki, jak i społecznej, bo zawsze będę dbać o zrównoważony rozwój miast i ośrodków subregionalnych, takich jak Nowa Sól. Rozwój województwa nie może być zdominowany poprzez największe wsparcie dużych ośrodków – Zieloną Górę i Gorzów Wielkopolski. Zawsze będę kibicować sferze społecznej, w tym wysoko specjalistycznym usługom medycznym, jak np. Centrum Zdrowia Matki i Dziecka, nowosolski szpital, dlatego służba zdrowia, profilaktyka zdrowia, opieka senioralna to trzecie zagadnienie, którym chciałabym się zajmować. Województwo musi być konkurencyjne w kraju i Europie regionów, ma zapewniać jego mieszkańcom komfort życia: oszczędzać ich czas, pieniądze i dawać poczucie bezpieczeństwa.

Gdy obserwuje pani pracę radnych sejmiku tej czy poprzedniej kadencji, to kiedy budzi się w pani przekonanie, że coś można zrobić inaczej, a może lepiej?

Od 15 lat jestem członkiem drużyny prezydenta Wadima Tyszkiewicza, a od 20 zajmuję się funduszami unijnymi. To w tej dziedzinie mogę sobie pozwolić nie tyle na krytykę, co na jakieś wtrącenia. Lubuskie bardzo dobrze radzi sobie z wykorzystaniem tych funduszy, nie jest zagrożone utratą wsparcia, jak to czasem można usłyszeć, ale bywa, że mam wątpliwości co do efektywności wykorzystywanych dofinansowań. Kryteria dostępności środków UE, ich oceny, wybór projektów i przede wszystkim formułowania list indykatywnych mogłyby być czasem inne.

Jako Nowa Sól byliśmy pierwszym w województwie obszarem funkcjonalnym. To po naszej oddolnej inicjatywie marszałek zobaczyła, że jest potrzeba tworzenia małych Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Tak narodził się Kontrakt Lubuski, z którego na nasz obszar pozyskaliśmy wiele milionów złotych do stworzenia międzygminnego transportu miejskiego. I takie działania, jak rozwój mniejszych ośrodków funkcjonalnych, chcę wspierać.

Zawsze będą mi bliskie wszystkie tematy związane z Odrą. Jestem w to zaangażowana począwszy od budowy ściany przeciwpowodziowej, przez porty, przystanie rzeczne po budowę statków, a jednego z nich – Laguny – jestem matką chrzestną. Będę faworyzować rozwój turystyki na środkowym szlaku Odry, bo to może być tak samo wartościowy produkt, jak lubuskie winnice i fortyfikacje. Musimy wspólnie zadbać o żeglowność Odry ponieważ jej brak eliminuje wiele pomysłów z zakresu turystyki i rekreacji.

Gdy przychodzą wybory samorządowe, sejmik wojewódzki raczej nie jest tematem rozmów statystycznych wyborców. Głosowanie na prezydentów, wójtów, burmistrzów, członków rad gmin i powiatów interesuje ich znacznie bardziej. Dlaczego nowosolanie powinni i na te pierwsze zwrócić większą uwagę i dopomóc w tym, żeby mieli w pani osobie przedstawiciela w sejmiku?

Faktycznie, listy do sejmiku mogą się wydawać abstrakcyjne, a bliższe społeczności są te pozostałe. Jako pracownik urzędu wiem jednak, bo stykam się z tym każdego dnia, że wszystko, co się dzieje na dole, musi mieć najpierw odzwierciedlenie i umocowanie tam wyżej. Żeby mogły się realizować takie pomysły, jak np. Park Fizyki, statki, przystanie nad rzeką, dokończenie południowej obwodnicy miasta, to muszą mieć one zalążek w ustaleniach, a często także dofinansowaniu na szczeblu wojewódzkim. Bardzo bym chciała być ambasadorem Nowej Soli na szczeblu sejmiku województwa. I jeśli mieszkańcy mi zaufają, to będę mogła wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie, żeby na to wspomniane „wyżej” mieć wpływ, tak aby nowosolskie pomysły i plany na dalszy rozwój mogły się realizować. To dlatego możliwość reprezentowania mieszkańców Nowej Soli w sejmiku będzie dla miasta i jego mieszkańców wartością samą w sobie, a dla mnie zaszczytem.

 

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Artur Lawrenc

Aktualności, oświata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *