Wspólna walka dla Rafałka

8 września na boisku w Lubieszowie odbędzie się event o wymiarze charytatywnym, podczas którego ludzie dobrej woli będą zbierać pieniądze na leczenie Rafała Chołdy. – Już dziś, choć do festynu jest jeszcze troszkę czasu, chcę podziękować sąsiadom Osiedla nad Stawem za zaangażowanie i poświęcony dla nas czas, chcę rownież podziękować naszemu księdzu proboszczowi, panu sołtysowi, radnej Monice Ostrowskiej i pozostałym mieszkańcą Lubieszowa, którzy przyłączyli się z pomocą – mówi Barbara Chołda, mama 4-latka

Tekst o Rafale opublikowaliśmy na łamach TK przed ponad miesiącem. Chłopczyk ma nowotwór mózgu. „Czuję przerażenie. Chciałabym oszukać rzeczywistość i udawać, że nic się nie dzieje, że wszystko jest w porządku i będzie dobrze. Nie potrafię. Płaczę, gdy jestem sama. Strach na tyle mnie paraliżuje, że codzienne czynności wykonuję mechanicznie zastanawiając się, czy mają sens, czy są ważne. Mam 1000 myśli na minutę, może jakoś to będzie, pojawia się iskierka nadziei…

A za chwilę przez głowę przechodzi ta straszna myśl, która przeszywa serce jak szpikulec, od ukłucia rozchodzi się po całym ciele piekielne gorąco, a po nim dreszcze. Ta myśl to obawa o życie Rafałka, że go stracę, nigdy więcej nie przytulę, nie ucałuję, nie usłyszę z jego ust słowa „mamo” – tych mocnych słów użyła mieszkanka Lubieszowa, która wspiera synka w codziennej trudnej walce z nowotworem mózgu.

Już wtedy informowaliśmy, że grupa wsparcia Rafała jest szersza i stale się powiększa. Mieszkańcy Lubieszowa zawiązali Sąsiedzki Komitet Pomocy Rafałkowi, który organizuje Charytatywny Piknik Rodzinny pod hasłem „Wspólna Walka dla Rafałka”.

Piękny gest!

Impreza odbędzie się 8 września na boisku w Lubieszowie.

– Tak na początku myśleliśmy, że będzie to impreza tylko dla mieszkańców Lubieszowa, ale okazuje się, że m.in. dzięki mediom społecznościowym, plakatom, poczcie pantoflowej, informacja o pikniku poszła dalej w świat i będziemy mieć u siebie także wielu ludzi z Nowej Soli, wszystkich okolicznych gmin, a nawet z Zielonej Góry i dalszych miejscowości – mówi Barbara Pierścińska z Sąsiedzkiego Komitetu Pomocy Rafałkowi, która prowadzi internetową licytację dla Rafałka, ale także angażuje się w przygotowania samego pikniku.

– To będzie impreza, na której każdy znajdzie coś dla siebie. Chęć pomagania rozlała się na wiele, wiele osób i festyn będzie też trochę takim podziękowaniem dla wszystkich, którzy już zechcieli lub zechcą pomóc Rafałkowi. Co nas wyróżnia spośród innych imprez charytatywnych, to to, że u nas zabawa będzie trwała do białego rano – uśmiecha się Katarzyna Lipowska, kolejna z sąsiadek Barbary Chołdy zaangażowana w przedsięwzięcie o charakterze pomocowym (szczegóły imprezy za tydzień).

– Już dziś, choć do festynu jest jeszcze troszkę czasu, chcę podziękować sąsiadom Osiedla nad Stawem za zaangażowanie i poświęcony dla nas czas, chcę rownież podziękować naszemu księdzu proboszczowi, panu sołtysowi, radnej Monice Ostrowskiej i pozostałym mieszkańcom Lubieszowa, którzy przyłączyli się z pomocą – mówi mama 4-latka.

Co ciekawe, Rafałkowi pomagają nie tylko dorośli, ale także najmłodsi mieszkańcy Lubieszowa. Grupa dziewczynek, które są tylko trochę starsze od Rafała, w niedzielę 12 sierpnia przeprowadziła akcję pod kryptonimem „lemoniada”.

– Któregoś razu zauważyłam, że dziewczynki siedzą w altance i coś szykują. Podejrzałam, że przygotowywały baner z napisem „zbieramy dla Rafałka”. Potem przyszły do mnie i spytały, czy mogę kupić trochę cytryn i limonki, bo wodę to one już załatwią, bo Oliwi mama ją da… – śmieje się B. Pierścińska, które córka Amelka z koleżankami sprzedając Lemoniadę, tylko w jedną niedziele uzbierały blisko 2 tys. zł. – Stały na podjeździe do domu i machały do każdego przejeżdżającego samochodu, żeby się zatrzymał i żeby kierowca kupił lemoniadę. Łącznie sprzedały ich ponad 500 – mówi B. Pierścińska.

Dziewczyny, piękny gest!

Niemieckie konsultacje

To, co dzieje się od kilku tygodni w Lubieszowie, ma na celu zdobycie jak najwyższego wsparcia finansowego dla Rafałka, który w ubiegłym tygodniu zaczął kolejną chemioterapię.

Na poprzednią 8-miesięczną „chemię” nie zareagował guz przylegający do skrzyżowania nerwów wzrokowych.

– Dlatego lekarze zaproponowali zmianę. Dopiero po zakończeniu tej sesji, czyli za jakieś trzy miesiące, będzie wiadomo, czy to zadziała – mówi B. Chołda.
Dzięki pomocy kolejnego z sąsiadów, który na własną rękę znalazł specjalistę w Berlinie, wspólnie z Rafałem pojechała na konsultację. – Profesor powiedział nam, że dobrze byłoby zrobić biopsję guza, która kosztuje 35 tys. euro. Decyzja co do tego, czy Rafał będzie mógł być poddany biopsji, powinna być na dniach. Żeby jednak nie opierać się na stanowisku jednego profesora, na październik jest już umówiona konsultacja u prof. Schumanna z kliniki w Tubingen w Niemczech. Wtedy też zapadną konkretne decyzje, jak dalej pokierować leczeniem – zapowiada mama chłopca.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *