Akcja-rejestracja zakończona To dopiero początek!

– Dziękuję w szczególności potencjalnym dawcom, którzy naprawdę licznie przybyli na nasze akcje. Uzyskaliśmy ponad 200 materiałów genetycznych. To naprawdę imponujący wynik, tym bardziej że trudno jest zorganizować akcję DKMS, która nie jest dedykowana konkretnej osobie – podsumowuje Marcin Dutkiewicz, inicjator wydarzenia

Baza potencjalnych dawców szpiku DKMS powiększyła się o ponad 200 osób, które zarejestrowały się jako potencjalni dawcy szpiku w trzech lokalizacjach: Nowej Soli, Zielonej Górze i Kożuchowie.

Akcja wystartowała w sobotę w Kożuchowie, gdzie zarejestrowało się ok. 80 mieszkańców gminy. „Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy dzisiaj przyszli na Dzień Dawcy Szpiku do Centrum Kultury Zamek w Kożuchowie. Dziękujemy naszym darczyńcom i sponsorom, dziękujemy wielu mieszkańcom za przepyszne ciasta, dzieciom z kożuchowskich szkół i przedszkoli za wspaniałe występy, strażakom OSP Broniszów i OSP Stypułów, żołnierzom, policjantom, ratownikom medycznym… i oczywiście wolontariuszom, bez których ta akcja nie mogłaby się odbyć” – podsumował na FB pierwszy akcent dwudniowego wydarzenia Marcin Jelinek, koordynator kożuchowskiego Dnia Dawcy Szpiku.

To był dopiero początek działań.

Czy zadzwoni telefon z DKMS?

W niedzielę równocześnie ruszyły akcje w Zielonej Górze i Nowej Soli, gdzie zarejestrowało się ostatecznie blisko 100 osób. Wśród nich był Paweł Karimow, fizjoterapeuta z nowosolskiego Ośrodka Rehabilitacji Leczniczej.

– Nie ukrywam, że jestem tu po części ze względu na mój zawód, w którym też de facto niesiemy pomoc, choć trochę w innym wymiarze. Zresztą uważam, że empatię, która wiąże się z chęcią pomocy, powinni w sobie odnajdywać wszyscy – mówi P. Karimow i dodaje: – Ludzi chorych, potrzebujących przeszczepu, jest wielu. Kto wie, może na mój szpik też już ktoś czeka? Warto dać tę cząstkę siebie. Dlatego tu jestem, to mnie nic nie kosztuje, a może uratować coś, co jest bezcenne, czyli ludzkie życie. Może kiedyś zadzwoni telefon z DMKS, bo okaże się, że mam bliźniaka genetycznego, który potrzebuje pomocy. Wtedy będę przeszczęśliwy, że będę mógł faktycznie pomóc.

To, że telefon z DKMS może zadzwonić, potwierdza przykład jednego z wolontariuszy niedzielnej akcji – Sławomira Żarskiego, który w tym roku oddając swój szpik uratował życie 53-letniego Polaka.

– W styczniu tego roku dostałem telefon z prefiksem 22, czyli z Warszawy. Myślałem, że dzwonią jacyś naciągacze albo ktoś od jakichś reklam, więc nie odbierałem. Ale kiedy przyszedł esemes z informacją, że to DKMS, z którego dowiedziałem się, że znaleźli oficjalnego biorcę dla mnie, pasującego genetycznie, to mnie zamurowało. Jak najszybciej skontaktowałem się z nimi i pod koniec kwietnia oddałem szpik – opowiadał podczas akcji S. Żarski (obszerną, ciekawą rozmowę z nim opublikujemy za tydzień na łamach „TK” – dop. red.).

Brawo wolontariusze!

Wróćmy do samej akcji, która nie odbyłaby się bez zaangażowania ludzi dobrej woli. – Jako inicjator tegorocznej akcji DKMS chciałem serdecznie podziękować wszystkim cudownym wolontariuszom, z którymi miałem zaszczyt współpracować, dziękuję również koordynatorom z Kożuchowa, Nowej Soli i Zielonej Góry, którzy stanęli na wysokości zadania i starannie opracowali plan działania – mówi Marcin Dutkiewicz, od którego zaczęło się całe zamieszanie z akcjami DMKS na naszym terenie.

Przypomnijmy, to ojciec Eliasza, który jest przykładem na to, że nowotwór można pokonać. I właśnie wyzdrowienie Eliasza dało jego ojcu impuls do działania i zrealizowania akcji, którą mamy już za sobą.

Jednym z liderów grupy wolontariackiej i jednocześnie koordynatorem nowosolskiego Dnia Dawcy Szpiku był Piotr Kasędra, który chwali swój zespół spod szyldu DKMS. – Gdyby nie ci ludzie, którzy tak wspaniale pomagali, to ta akcja by się nie udała. A według mnie wszystko wyszło tak, jak sobie zakładaliśmy. Na akcję nie ma co patrzeć tylko poprzez liczbę zarejestrowanych, choć ona i tak jest spora. Nie zapominajmy, że podobne wydarzenie odbyło się w naszym powiecie w ubiegłym roku i było adresowane dla Eliasza. Wtedy zarejestrowało się blisko 800 osób i trudno w tak krótkim czasie powtórzyć taką liczbę. Każda nowa osoba w bazie to sukces – mówi P. Kasędra.

Warto odnotować, że w pomoc włączyli się nie tylko ludzie, ale także… zwierzęta. Za pośrednictwem Arletty Urbanowskiej akcję wsparła sekcja Psów Pracujących i Ochrony Zwierząt Samodzielnej Jednostki Strzeleckiej 3006 Nowa Sól.

To dopiero początek!

Lista podziękowań Dutkiewicza jest bardzo długa. W wydarzenie m.in. zaangażowały się również 34. Brygada Przeciwpancerna z Żagania, Komenda Powiatowa Policji w Nowej Soli, Ochotnicza Straż Pożarna z Mirocina Górnego, a w Zielonej Górze 4. Pułk Przeciwlotniczy z Czerwińska i sztab ratowników tamtejszego pogotowia. – Im wszystkim dziękuję, również słowa podziękowania za pomoc w zorganizowaniu wydarzenia dla władz Nowej Soli, które w dużym stopniu przyczyniły się do promowania naszej szczytnej akcji, dziękuję też władzom Kożuchowa i Zielonej Góry – naprawdę wielkie dzięki. W szczególności także potencjalnym dawcom, którzy naprawdę licznie przybyli na nasze akcje i dzięki temu uzyskaliśmy ponad 200 materiałów genetycznych. To imponujący wynik, tym bardziej że trudno jest zorganizować akcję DKMS, która nie była dedykowana konkretnej osobie, tak jak to było przed rokiem dla Eliasza – podsumowuje M. Dutkiewicz, który już zapowiada, co nas czeka w roku przyszłym. – Zachęcam do śledzenia naszych ogłoszeń w temacie DKMS na Facebooku. Mamy plan bardzo szeroko pojętej akcji na terenie Polski zachodniej. Już w styczniu 2019 r. mamy spotkanie wszystkich wolontariuszy i organizatorów akcji DKMS – zapowiada inicjator akcji, która ma stać się cykliczna.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *