Rok 2019 naznaczony akcjami DKMS w zachodniej Polsce

– To jest bardzo duże przedsięwzięcie z mojej strony, duża kopuła do dźwignięcia, że tak to zobrazuję. Ale jak już mówiłem przed ubiegłoroczną akcją, obiecałem rodzicom tych dzieci, które zostały w Przylądku Nadziei, ale także sobie po wyzdrowieniu mojego syna Eliasza, że będę realizował cykliczną akcję rejestracji potencjalnych dawców szpiku. Polsko zachodnia, nadchodzimy! – mówi Marcin Dutkiewicz, pomysłodawca Dni Dawców Szpiku dla Polski Zachodniej

Pod koniec ubiegłego roku Marcin Dutkiewicz tak mówił na łamach „TK”: – Mamy plan szeroko pojętej akcji na terenie Polski zachodniej. Już w styczniu 2019 r. mamy spotkanie wszystkich wolontariuszy i organizatorów akcji DKMS.

To, co wtedy obiecał, teraz skrupulatnie chce zrealizować. W tym roku w siedmiu miastach w zachodniej Polsce chce zorganizować akcję rejestracji potencjalnych dawców szpiku.

„Polsko zachodnia, nadchodzimy”

Przypomnijmy, że on i jego ludzie zaczęli od trzech akcji w naszym regionie, które zostały przeprowadzone w listopadzie w Nowej Soli, Kożuchowie i Zielonej Górze. Efekt? 200 nowych potencjalnych dawców szpiku.

W 2019 roku akcje będą kontynuowane. – To jest bardzo duże przedsięwzięcie z mojej strony, duża kopuła do dźwignięcia, że tak to zobrazuję. Ale jak już mówiłem przed ubiegłoroczną akcją, obiecałem rodzicom tych dzieci, które zostały w Przylądku Nadziei, ale także sobie po wyzdrowieniu mojego syna Eliasza, że będę realizował cykliczną akcję rejestracji potencjalnych dawców szpiku. Polsko zachodnia, nadchodzimy! – uśmiecha się M. Dutkiewicz.

Idea oczywiście jest taka, żeby wyłuskać jak najwięcej potencjalnych dawców.

– Mimo że ubiegłoroczną akcję zaczęliśmy nagłaśniać bardzo późno i nie mieliśmy dużo czasu, to myślę, że efekt jest widoczny. Teraz mamy cztery miesiące na to, żeby przygotować wszystkie działania, które przeprowadzimy na terenie Polski zachodniej w siedmiu miastach. Już mamy pozwolenia na ich zorganizowanie z urzędu miasta w Poznaniu, Wrocławiu, Jeleniej Góry, czekamy m.in. na Zgorzelec – opowiada M. Dutkiewicz.

Pomysł na to, żeby wyłapać jak najwięcej chętnych, jest taki, żeby akcje-rejestracje organizować przy okazji imprez masowych, które będą odbywały się np. w ramach dni wcześniej wymienionych miast.

– W Nowej Soli przykładowo jest Święto Solan, więc przy tej okazji chcielibyśmy zorganizować taką akcję w waszym mieście. Chcę, żeby akcje były mocno rozpropagowane w tych miejscach, żebyśmy byli widoczni. Ważne, żebyśmy byli też w środkach masowego przekazu, bo to też oczywiście nakręca zainteresowanie – zwraca uwagę Dutkiewicz.

Znane twarze jak magnes

Jak mówi pomysłodawca akcji DKMS, z początkiem lutego odbędzie się pierwsze szeroko zakrojone spotkanie wszystkich osób, które chcą włączyć się w pomoc poprzez wolontariat.

– Będzie to też spotkanie związane z omówieniem roli i zakresu obowiązków koordynatorów w poszczególnych miejscach, żeby w kwestii organizacji później działać jak najprężniej. Myślę, że pierwsze akcje, pierwsze imprezy odbędą się w maju, takie jest moje założenie. To piękny miesiąc i moglibyśmy wykorzystać ten moment, żeby ruszyć – zapowiada M. Dutkiewicz. Dodaje, że najpóźniej w kwietniu będzie znany terminarz wszystkich akcji.

Dutkiewicz podjął rozmowy, które mają doprowadzić do tego, żeby ideę wsparły znane w Polsce twarze.

– Są już wstępne deklaracje od znanych osób, m.in. od Martyny Wojciechowskiej, Ewy Minge, które powiedziały, że nam pomogą, że w tej idei nas wesprą. Jesteśmy w kontakcie z przedstawicielami tych osób w kwestii przepływu wszelkich informacji. Natomiast nie ma jeszcze konkretnego terminu spotkania z nimi, na czym bardzo by mi zależało. Ich nazwiska, twarze, osobowości na pewno zadziałałyby jak magnes i pomogłyby docelowo ściągnąć więcej osób na nasze akcje, a finalnie po prostu znacznie zwiększyć bazę dawców szpiku – zaznacza M. Dutkiewicz.

– To wszystko, co mówisz, to taka głęboka woda. Nie boisz się, że coś się może nie udać? – zapytałem pomysłodawcę akcji.

– Nie, nie boję się. Żeby coś w życiu osiągnąć, trzeba iść na głęboką wodę. Niczego nie osiągniemy, jeżeli będziemy wchodzić do wody tylko tam, gdzie jest płytko. Mogę powiedzieć, że budujące jest to, że po naszej ostatniej akcji są osoby, które dostały szansę życia. Są obawy, że coś może nie wyjść, ale staram się jak najmniej myśleć w ten sposób. Wierzę w to, że to się uda, bo jest mnóstwo osób dobrej woli, które chcą ratować ludzkie życie. Wiem, że dobro wraca – odpowiada Dutkiewicz.

W 2018 szpik oddało ponad 1300 osób!

Dlaczego działania takich ludzi jak Dutkiewicz są tak ważne? Odpowiedź jest bardzo prosta.

Co roku w Polsce około 800 pacjentów zostaje zakwalifikowanych do przeszczepienia szpiku od dawcy niespokrewnionego, a co piąty polski pacjent nie znajduje swojego bliźniaka genetycznego. Dlatego 210 tys. dawców szpiku, którzy w ubiegłym roku dołączyli do bazy Fundacji DKMS, to kolejne szanse na zdrowie dla chorych na nowotwory krwi.

Z racji tego, że początek nowego roku to w wielu aspektach czas posumowań tego, co wydarzyło się w roku poprzednim, warto odnotować, że 2018 był szczególny dla Fundacji DKMS – obchodziła 10-lecie działalności.

Fundacja zorganizowała w ub. roku ponad 2,5 tys. Dni Dawcy Szpiku, dzięki którym do bazy Fundacji DKMS zarejestrowało się 115 tys. osób, a ponad 1330 z nich oddało komórki macierzyste lub szpik kostny z talerza kości biodrowej.

Co zrobić, by leczenie nowotworów krwi częściej kończyło się sukcesem? Jak zmniejszyć liczbę powikłań po przeszczepach szpiku? – Do naszych działań włączyliśmy kwestię poprawy standardów leczenia ostrej białaczki limfoblastycznej, wymagającej transplantacji szpiku. To temat bardzo istotny. Leczenie nowotworów krwi to nie tylko chemioterapia czy przeszczepienie szpiku, ale także szereg innych elementów składających się na całościową terapię: opieka po przeszczepieniu (także ta domowa), przygotowanie do transplantacji, rodzaj podawanych leków, dieta itd. Każda z tych składowych ma wpływ na powodzenie leczenia, dlatego wspólnie ze specjalistami w dziedzinie transplantologii podejmujemy próbę ustandaryzowania opieki okołoprzeszczepowej i będziemy się tym zajmować w najbliższych latach – mówi prezes Fundacji DKMS Ewa Magnucka-Bowkiewicz.

Białaczka nie wybiera

I nie da się przewidzieć kogo i kiedy spotka choroba, ale można prowadzić działania, które osobom chorującym na nowotwór krwi dadzą szansę na powrót do zdrowia, dlatego Fundacja DKMS nie zwalnia tempa i rozpoczyna aktywności zaplanowane na rok 2019.

Są nowe wyzwania, pomysły i projekty, ale nie zmienia się tylko jedno – cel. Nieustannie od 10 lat Fundacja DKMS rejestruje potencjalnych dawców dla chorych, którzy potrzebują przeszczepienia szpiku, przeprowadzając tysiące akcji w całym kraju.

– Rok 2019 wypełni intensywna praca i przede wszystkim edukacja, bo to niezbędny czynnik w procesie zwiększania bazy potencjalnych dawców. Zależy nam na tym, żeby idea dawstwa szerzyła się w społeczeństwie, a ludzie mieli dostęp do rzetelnej wiedzy na temat dawstwa szpiku i komórek macierzystych. Przed nami kolejny pracowity rok i jedno wiemy na pewno: nie zwolnimy tempa – podsumowuje Magnucka- Bowkiewicz.

W bazie Fundacji DKMS zarejestrowanych jest ponad 1,4 mln potencjalnych dawców szpiku.

Dane zgromadzone przez DKMS pokazują efekty działań i realną pomoc, ale jednocześnie to, że potrzeby nie zmniejszają się. Te wszystkie statystyki i liczby są istotne, ale ważniejsze jest to, kto za nimi stoi – ludzie i ich ogromna praca, historie pacjentów i dawców i codzienne, nieustanne dążenia Fundacji DKMS, żeby zmieniać świat na lepsze.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *