List od królowej, czyli taka tam znajoma Elżbieta II

Dzieciaki z podstawówki nr 3 napisały do Elżbiety II, królowej Wielkiej Brytanii. I ku swojemu zdziwieniu dostały odpowiedź! – Królowa wspominała w liście, że poczytała o Nowej Soli – mówi anglistka Agnieszka Wareluk

– Często jeżdżę do Londynu i mieszkańcy opowiadają mi, jak wygląda pisanie listów do królowej. Po drugie, staram się uczestniczyć w różnego rodzaju szkoleniach, które pokazują, jak wyjść z nauką języka angielskiego poza ramy podręcznika. Podobne rzeczy są popularne za granicą. Stąd wziął się pomysł napisania listu do Elżbiety II – wspomina Agnieszka Wareluk, nauczycielka języka angielskiego w Publicznej Szkole Podstawowej nr 3 im. Juliana Tuwima w Nowej Soli.

Około 20 uczniów wysłało swoje listy do pałacu Kensington na początku listopada. – Gratulowali królowej z okazji kolejnej rocznicy ślubu. Młodsze dzieciaki rysowały na kartkach i pisały np. po angielsku słowa król czy królowa. Starsze złożyły życzenia, opisały swoje zainteresowania, przedstawiły rodziny i Nową Sól. Jednym słowem zawarły wszystko to, o czym były w stanie napisać w języku angielskim – tłumaczy Wareluk.

Odpowiedź przyszła tuż przed feriami – w drugiej połowie stycznia. Królowa Elżbieta II w liście dziękowała za wiadomości i za to, że dzieciaki podjęły wyzwanie i napisały w obcym dla siebie języku. Wspominała też, że poczytała trochę o Nowej Soli. Dołączyła też zdjęcia. – Musieliśmy troszkę na tę odpowiedź zaczekać, ale proces odpisywania zajmuje trochę czasu. Z opowieści słyszałam, że czasami nawet pół roku albo osiem miesięcy czeka się na podobną odpowiedź – mówi Agnieszka Wareluk.

Jak dzieci zareagowały na list królowej? Delikatnie mówiąc, były zdziwione! – Jak pokazałam im ten list, powiedziały, że sama go spreparowałam (śmiech). Uwierzyły dopiero wtedy, jak zobaczyły prawdziwy stempel. Na pewno będziemy chcieli jeszcze pisać do królowej. Jestem przekonana, że znowu odpisze. Teraz spróbujemy napisać do niej listy albo przed Wielkanocą, albo przed Bożym Narodzeniem. Szczerze mówiąc nie spodziewaliśmy się, że to wzbudzi takie zainteresowanie – uśmiecha się Agnieszka Wareluk.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *