Korniki zmuszają do wycinki

W Siedlisku pracownicy Nadleśnictwa przeprowadzili wycinkę. Szybko rozniosła się plotka, że wszystko robione jest po to, bo szykowane są działki na sprzedaż… Nic bardziej mylnego. – To tzw. zrąb sanitarny, który jest jedyną metodą walki z kornikiem, który zaatakował drzewa – wyjaśnia Beata Kątna z nowosolskiego Nadleśnictwa

Osiąga długość zaledwie 3,5 mm, żeruje pod korą sosen i atakuje wyłącznie ich górne części – w obrębie korony drzewa, w miejscach charakteryzujących się cienką korą. Mowa o korniku ostrozębnym, czyli niewielkim chrząszczu, który mimo swoich rozmiarów potrafi siać spustoszenie w lasach i pośrednio przyczyniać się do negatywnych reakcji i dezinformacji wśród ludzi.

– Ten owad jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ atakuję sosnę, która jest nazywana królową lubuskich lasów. To on jest powodem tzw. zrębu sanitarnego, który miał ostatnio miejsce pod Zieloną Górą, a na naszym terenie w Siedlisku – mówi Beata Kątna z Nadleśnictwa Nowa Sól.

Jak tłumaczy, to nie jest tak, że ktoś ma złą wolę i wycina drzewa bez powodów, dla materialnych korzyści – sprzedaży drewna albo np. szykuje teren pod sprzedaż jako działkę budowlaną.

– Ktoś kupił sobie dom w sąsiedztwie lasu, a teraz widzi, że jest ścinany i doszukuje się złych intencji. Rozumiemy reakcje ludzi i szanujemy ich niepokój o las położony w ich bliskim sąsiedztwie, natomiast najczęściej oni nie są specjalistami w entomologii i nie wiedzą, co jest powodem zrębu – dodaje pani Beata.

Pierwsze doniesienia o niebezpieczeństwie wywołanym przez korniki pojawiły się we wschodniej części naszego kraju. Obecnie coraz więcej przypadków notowanych jest w innych częściach kraju, co oznacza, że owad ten poszerza swój zasięg w kierunku zachodnim.

– To ciągle świeży problem, który generalnie wiąże się w całości z tym, że drzewostany w Lubuskiem były w poprzednim roku w permanentnym okresie suszy, a to bardzo je osłabiło. Jedyną radą jest szybkie wynajdywanie drzew zaatakowanych przez korniki i ich wycinka – wyjaśnia B. Kątna.

Dostrzeżenie objawów zasiedlenia kornika ostrozębnego w początkowym okresie jest bardzo trudne. To tylko niewielka zmiana w barwie igieł, które stają się bledsze, przyjmują stalowy odcień, po czym w krótkim czasie drzewo nabiera barwy rudej i obumiera.

Ważnym aspektem w zwalczaniu kornika jest (po wycince i wywiezieniu drzew) spalanie wierzchołkowych części zaatakowanego drzewa, także niewielkich gałęzi, gdzie żerują niebezpieczne dla sosen larwy chrząszcza. Pozostawienie wierzchołkowych partii drzew, nieuprzątanie tzw. wywrotów i złomów, pozostawianie gałęzi na zrębach, niekorowanie drewna na składnicach i w tartakach – to może sprzyjać pojawianiu się kornika w kolejnych miejscach.

 

Jak podaje literatura, korniki ostrozębne rozpoczynają swoją aktywność najczęściej na przełomie kwietnia i maja, jednak ich aktywność jest ściśle skorelowana z warunkami atmosferycznymi, dlatego też coraz częściej korniki okres żerowania rozpoczynają zdecydowanie wcześniej.
Owad wgryza się pod korę żywych, osłabionych sosen, gdzie najpierw drąży komorę godową, tzw. chodnik macierzysty, który jest jednocześnie miejscem składania jaj. Larwy, które wylęgają się z niewielkich zagłębień, drążą kolejne chodniki – bezpośrednio pod korą.

W okresie sierpnia wylęgłe korniki atakują kolejne drzewa. Samice, które złożyły jaja wiosną, przelatują na kolejne drzewa, na których kolejny raz w roku składają jaja. Zaatakowane drzewo umiera w ciągu trzech, czterech miesięcy od momentu zasiedlenia przez groźnego chrząszcza.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Artur Lawrenc

Aktualności, oświata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *