Nie będzie kupczenia stanowiskami

– Nie wzbudza pan zaufania. W pracy komisji skarg zawsze może pan uczestniczyć, ale nie będąc członkiem nie będzie mógł pan w niej głosować – mówił przewodniczący Andrzej Petreczko do Romana Wilanta w dyskusji, która poprzedziła kolejne już głosowanie nad jego kandydaturą do komisji skarg, wniosków i petycji

Klub Prawa i Sprawiedliwości, na którego od jesieni czeka jedno miejsce w komisji skarg i wniosków, tak jak za każdym razem wcześniej, tak i na ostatniej sesji zgłosił kandydaturę Romana Wilanta.

Rekomendując radnego przewodniczący klubu PiS Andrzej Wieczorek zwrócił uwagę, że w rozmowach z wiceprezydentem i przewodniczącym rady proponował ustępstwo na zasadzie rotacyjnego przydzielenia do poszczególnych komisji. – Z waszej strony propozycji nie było – stwierdził.

Andrzej Petreczko odpowiedział, że nie wyobraża sobie, żeby radni w czasie trwania kadencji zmieniali swoje komisje. – Proponowaliśmy, aby pan Wilant był w komisji gospodarczej, więc proszę nie mówić, że nie szukamy rozwiązania – zaznaczył przewodniczący rady.

Wiceprezydent Jacek Milewski zasugerował, żeby A. Wieczorek nie wybiórczo, a w całości przytoczył swoje stanowisko. – Niczego nie ukrywamy. Mówiłem o tym, że krzywdzące jest, że jako opozycja nie mamy wiceprzewodniczącego rady – odpowiedział szef PiS w radzie.
– Powiedział pan, że prosi, aby go zrobić wiceprzewodniczącym, a załatwi, żeby pan Wilant nie kandydował do komisji skarg. Wygodnie dla siebie powołuje się pan na szczytne hasła i idee, a tak jak o radzie sołeckiej tak i tutaj nie mówi pan o transakcji wiązanej. Tłumaczyłem, że mamy umowę z mieszkańcami, aby nie mnożyć stanowisk i mieć jednego wiceprzewodniczącego rady. Pan na to „może ludzie zapomnieli, zmieńcie to” – cytował treść rozmowy J. Milewski.

A. Wieczorek relację wiceprezydenta nazwał nadinterpretacją i mową nienawiści. Mówił o mile widzianych ustępstwach, których się nie szanuje. Stwierdził, że opór w sprawie R. Wilanta wygląda tak, jakby obawiano się, że ten się czegoś doszuka.

Wobec takiego komentarza A. Petreczko postanowił zdradzić kolejne treści kuluarowych rozmów. – Rękami i nogami broni się pan, żeby razem z R. Wilantem nie pracować w jednej komisji – przytoczył.

– Jaka jest różnica w tym, gdzie będę pracował? Uszanujcie moją wolę. Wojewoda stwierdził, że jak to nie zostanie rozwiązane, to może wkroczyć nadzór prawny. A może całą radę trzeba będzie rozwiązać – skomentował R. Wilant.

Prezydent Wadim Tyszkiewicz odpowiedział radnym z PiS: – Wygrałem w sądzie z panem Wilantem, który obrażał mnie i moją rodzinę.

Więc tak, obawiamy się, bo chcemy pracować merytorycznie. Obawiamy się jątrzenia i szukania dziury w całym.

– Mieszamy sprawy prywatne z miejskimi, a my chcemy tylko współpracować, nie burzyć – odparł A. Wieczorek.

Ponownie głos zabrał przewodniczący Petreczko. Mówił, że skoro komisja skarg, wniosków i petycji głównie rozpatruje skargi na prezydenta, to radny Wilant nie jawi się jako osoba, która oceni uwagi obiektywnie. – Jeszcze przed zaprzysiężeniem pan Wilant w jednej ze spółek miejskich mówił niby żartem, że jeszcze nie szykuje zwolnień. To też powód, dla którego nie wzbudza zaufania. W pracy komisji skarg zawsze może uczestniczyć, ale nie będąc członkiem nie będzie mógł w niej głosować – wyjaśniał A. Petreczko.

Włączył się do rozmowy Piotr Szyszko i zapytał, dlaczego radni PiS nie szanują woli rady zgłaszając ciągle tę samą kandydaturę.

– Moje osobiste relacje z panem Wilantem nie przekładają się na to, jak rada głosuje – zaznaczył W. Tyszkiewicz i odniósł się do artykułów prasowych, w których radny mówił o zakazie wchodzenia do urzędu, który miał mu wydać J. Milewski. – To kłamstwo. Chodzi o to, że nie można paraliżować pracy urzędników i w dowolnym momencie przeszkadzać ludziom w pracy. Obowiązują pewne procedury – mówił prezydent.

A. Wieczorek raz jeszcze ocenił, że dochodzi do nadinterpretacji i powołał się na ustawę, która ma dawać takie możliwości radnym.

– Mistrzami nadinterpretacji jesteście wy. Gdzie jest napisane, że radny może o każdej porze domagać się informacji? Nowe uprawnienia mówią o kontrolowaniu spółek, ale tylko w określonych procedurach. Mylicie porządek prawny z anarchią. Donieśliście do wojewody, a ten choć rzeczowo, to ogólnie stwierdził, że nie ma wpływu na wolę rady. Zasugerował szukanie kompromisu i on jest – możecie zgłosić innego kandydata. Wojewoda rozwiąże radę? A może samorząd i miasto? – ironizował w nawiązaniu do słów R. Wilanta wiceprezydent Milewski.

– W Nowej Soli nie było i nie będzie kupczenia stanowiskami. Proszę nie przenosić tutaj partyjnych praktyk i zgłosić kogoś, kogo rada zaakceptuje – dodał.

Andrzej Sieciechowicz podkreślił, że klub radnych Wadima Tyszkiewicza nie zaakceptuje R. Wilanta w komisji skarg. Sam zainteresowany przekonywał, żeby nie oskarżać go, zanim cokolwiek zrobił i dać mu możliwość świeżego spojrzenia tam, gdzie po 16 latach pracy może go brakować. Odnosząc się do sprawy w sądzie mówił, że nie jest złym człowiekiem i szanuje rodzinę prezydenta. Ocenił również, że prezydenci zabierają głos w imieniu rady, na co zaprotestowali Rafał Stachowiak i Eligiusz Balcerzak.

– Reprezentuje mieszkańców okręgu i miasta, a to, że się z czymś zgadzam, nie znaczy, że ktoś mi coś dyktuje – mówił R. Stachowiak.
– My głosujemy, a nie prezydenci – podkreślił E. Balcerzak. – Pan Wieczorek mówi o kompromisie, ale sam od dwóch miesięcy nie zgłosił innego kandydata do komisji skarg – dodał i złożył wniosek formalny o zamknięcie dyskusji, który został przyjęty.

Kandydatura R. Wilanta kolejny raz przepadła w głosowaniu.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Artur Lawrenc

Aktualności, oświata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *